Ordo Xenos na tropie zielonych komandosów – relacja z partyjki w Kill Teama 09.06.2022!

Cześć! Tym razem dłuższą chwilę niegrany Kill Team! Spotkałem się z Krzyśkiem, żeby odświeżyć sobie zasady i porobić trochę dakka dakka. Wyszło klasycznie dobrze 🙂 Zapraszam!

Brat Vael Donatus dołączył do odprawy jako ostatni. Na moment zatrzymał się, poprawił oplatający hełm zdobny, zielony wieniec, po czym pewnym krokiem przekroczył śluzę i znalazł się w środku. Pozostała piątka Marines wyczekując znamienitego towarzysza broni przywitała go jak bohatera, wszak odbył niejedną misję z legendarnym Cassiusem i cieszył się słusznym respektem wśród braci z Deathwatch. Raz na czas stawał się obiektem niewinnych szyderstw ze względu na koligacje z Ultramarines, ale tego dnia był najbardziej wyczekiwanym członkiem delegacji. „Niebiescy” słynęli z licznych sukcesów w wojnach z zielonoskórą hordą, próbującą zawładnąć włościami Imperatora. Vael na tle towarzyszy Guillimana nie był wyjątkiem. Przez piekło przeszedł wiele razy. Można powiedzieć, że był tam stałym bywalcem. Choćby dlatego Ordo Xenos powitało go z otwartymi ramionami.

Klimatyzowana sala z ciekłokrystalicznym ekranem zajmującym całą ścianę była ulokowana w prawym skrzydle niewielkiego kompleksu zbrojeniowego Adeptus Mechanicus. Chowający się w rogu konstrukt, ni to człowiek ni maszyna, stał niewzruszony, obserwując zasiadających na miejscach Marines. Gdy byli gotowi, przedstawił powód pilnego wezwania.

Grupa orków słynąca z brudnej i mokrej roboty rozpoczęła szaber instalacji Mechanicus. Były one szalenie istotne, gdyż za ich pośrednictwem przekazywano informacje między planetami. Dla orków był to po prostu kolejny złom do kolekcji, ale dla sług Imperatora mógł stanowić o życiu lub śmierci załóg w przestworzach.

Deathwatch jako pierwsi odpowiedzieli na wezwanie. W skład grupy, poza Vaelem, wchodziło kilku innych braci przeróżnych proweniencji. Biały naramiennik zdradzał sługę Jagathai Kana (niech będzie sławione imię Jego). Plazmy nie mógł nosić kto inny niż tylko apostoł zakonu Dark Angels. Infernus heavy bolter z podpiętym miotaczem ognia przypadł w udziale przedstawicielowi Salamander. Marines z czerwoną pięścią na tle błękitu pancerza biegle szafował potężnym mieczem i tarczą. Wyprawą dowodził sierżant młotodzierżca Deathwatch z Flesh Tearers, budzący grozę nawet wśród lojalistów.

Po szybkim desancie bracia z Deathwatch zajęli jeden z narożników pola bitwy. Podobnie postąpili zielonoskórzy rywale, którzy szybko rozbiegli się na wszystkie strony, sprawnie znikając z celowników bolterów.

Ze względu na zakłócenia transmisji Marines nie mogli kalibrować pobliskiego systemu łączności, przy których z kolei swobodnie majstrował wróg. Bracia cierpliwie wyczekiwali swoich szans i pierwsza nadarzyła się, gdy Squig z ładunkami wybuchowymi dotarł do centrum i wychylił się zza węgła. Seria z heavy boltera sprokurowała eksplozję i stojący obok zielonoskóry komandos zdołał tylko przełknąć ślinę w obawie przed najgorszym. Znalazł się tuż poza zasięgiem pozostałości po stworze.

Brat Herusius stający do walki z potężnym młotem pobiegł w kierunku prawego skrzydła, chcąc upolować Snipa Boy’a. Na widok sukcesora Krwawych Aniołów ork salwował się ucieczką z jakże dogodnej do ostrzału pozycji.

Sylwetki orków przemykały przed oczyma czujnych Marines. Pierwszy atak nastąpił z lewej.

To Kommando Boy ranił Białą Szramę lekkim ostrzałem, a po chwili dołączył z daleka Rokkit Boy. Odłamki wstrząsnęły pancerzem Marine. Spod ziemi wyłonił się jeszcze Slasha, który popchnął w kierunku sługi Kana kilka noży. Dwie serie z boltera pomknęły poza horyzont, a z ran sączyła się krew.

Mroczny Anioł z plazmą szybko rozeznał się w zamiarach wroga, który mocno zagęścił środek pola, co zagrażało sytuacji braci z drugiej flanki. Pomarańczowy strumień roztopił Breacha tuż pod pomnikami górującymi nad polem bitwy, co wspomogło dowódcę i Vaela.

Tymczasem na prawej stronie trwała zawierucha. Nob, lider wrogiej drużyny, przeskoczył niskie ruiny i walcząc na pierwszej linii frontu dawał przykład plus poganiał kopniakami resztę obiboków. Herusius nie mógł nie skorzystać z czystej pozycji. Błyskawicznie chwycił wolną dłonią za pistolet plazmowy, luzując kaburę na biodrze i w międzyczasie aktywując sekwencję anteny. Broń rzygnęła śmiercionośną wiązką, jednak jakimś cudem sterczący tu ciężko poparzony wrogi lider ustał atak, ledwie trzymając pion. Wtedy sierżant Deathwatch stracił nad sobą panowanie, co błyskawicznie wykorzystali obstawiający szefa orkowie. Pierwsza seria była tak mocna, że dowódca Marines stracił na moment dech. Gdy zrozumiał co zaszło, było już za późno na odkupienie win. Snipa Boy podziurawił go z przyłożenia karabinem snajperskim, hojnie częstując ołowiem znienawidzonego sługę Imperatora.

Pierwszym odruchem Vaela była chęć dobycia miecza energetycznego i wymierzenie nim kilku pchnięć ku chwale Deathwatch, jednak ostrzał boltera mógł przestraszyć dwóch wrogów. Choć atak ten nie udał się, Donatus ustawił się w dogodnej pozycji i po chwili reagując defensywnym ogniem zdołał uśmiercić Noba, ryzykując niniejszym atak ze strony pobliskich komandosów. To była cena jego sławy i chwały, tego od niego wymagano. Choć walczył teraz samotnie na szpicy, dzielnie opierał się kolejnym próbom wyeliminowania go.

Po lewej zakonnik od Białych Szram zginął pod orczym toporem, jednak ubezpieczający go z tyłu delegat z Salamander jeszcze w tej samej chwili powalił napastnika dwiema kanonadami heavy boltera, które grzmiały w takcie zemsty za śmierć towarzysza walki. W pułapkę komandosów wpadł także Mroczny Anioł. Gołe ręce okazały się nieużyteczne przeciw zielonemu, masywnemu cielsku orka.

Sponiewierany brat opuścił ten pojedynek, klikając w kolejną antenę i uchylając się przed ostrzałem Rokkit Boy’a za wielkimi pomnikami w środku pola. Z przyjemnością wyręczył go dotąd mało widoczny sukcesor Imperialnych Pięści, który wpadł w orka z gracją sztormu. Na klindze i ostrzu zatańczyły fioletowe iskry. Miecz zatoczył koło i zerwał z szyi zielony, paskudny łeb.

Mroczny Anioł zdołał po raz ostatni wypalić ze swej broni. O niespotykanym szczęściu mógłby coś powiedzieć wrogi komandos, którego plazma trafiła w zdobyczny naramiennik. Był to jednak strzał rozpaczy, gdyż za moment strzelca Marines na kolana rzucił Snipa Boy.

Ranny Vael Donatus wyraźnie odczuwał samotność na prawej flance, żegnając w myślach kolejnego brata. Nie dawał jednak za wygraną i szedł jak taran. Wysforował się aż do pozycji wroga, by przejąć sprzęt, w międzyczasie częstując imperialnymi pociskami rannego Kommando Boy’a, który ruszył za nim w pościg.

Ultramarine dopędził stanowiska Rokkit Boy’a i już szykował się do uderzenia mieczem świetlnym, gdy nagły huk rakiety wystrzelonej w jego stronę niemal ściąg go z nóg. Orkowi zacięła się broń, a pancerz wspomagany osłonił Vaela Donatusa. Opierając się o swój energetyczny oręż zakonnik z trudem wstał i sposobił się do zanurzenia ostrza we flakach wroga w imieniu Ordo Xenos.

Tuż obok niego tarczownik wykonał kolejną egzekucję ku chwale Imperatora, rzucając do stóp zielonoskórego, który niegodzien byłby stanąć przed jego jaśniejącym obliczem.

Rozgraliśmy wylosowaną misję 3.3, a więc Master Terminals. Obaj wybraliśmy deki ofensywne, zatem była przestrzeń na dakka dakka, walkę wręcz i ganianki po stole 🙂 Po bitwie zostały nam po trzy modele na stronę, z czego ja zaczynałem z sześcioma, a Krzysiek z dziesięcioma. Po bardzo fajnych zmaganiach Deathwatch zwyciężył z Komandosami 9-7, tak więc tego dnia ludzkość mogła spać spokojnie 😉 Potyczka zupełnie luźna, także nie ma co szukać ciężkich rozkmin turniejowych. Tego dnia spotkaliśmy się w Centrum Aktywności Lokalnej na gdańskim Ujeścisku. Dziękujemy gospodarzom za miłe przyjęcie i udostępnienie nam miejsca do zabawy w bitewniaki 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.