O mnie

Cześć, jestem Ranger 🙂 Z grami bez prądu mam do czynienia od mniej więcej 1997 roku, kiedy to pożyczyłem od kuzyna grę planszową Magiczny Miecz. Już wtedy byłem wielkim entuzjastą spędzania wolnego czasu (wówczas w nadmiarze) w ten właśnie sposób. Krainy pełne skarbów, przygody na każdym kroku, nieplanowane zdarzenia czy walka o chwałę i sławę – to wszystko działało jak magnes 🙂 Chciało się grać i grać.

Moim pierwszym bitewniakiem był Warhammer Fantasy Battle, pierwszą armią Krasnoludy, a ulubionym modelem królowa Helga! 🙂 Gdzieś po drodze wpadły mi w ręce figurki Wysokich Elfów, równolegle rozgrywałem pierwsze partyjki w M:tG, a następnie wróciłem do Krasnoludów. Potem zapał do bitewniaków jakby nieco przygasł i na pewien czas temat przeszedł w stan zawieszenia.

W 2006 roku nabyłem Bitwę o Przełęcz Czaszki, co stało się impulsem do grania oraz ustawicznego rozwoju mojej głównej armii walecznych marud 😛 Drugą frakcją były Mroczne Elfy, które później zamieniłem na Jaszczuroludzi. Zdążyłem solidnie pograć Krasnoludami, gdy po wielu przemyśleniach podjąłem niełatwą decyzję, iż rozstaję się z WFB.

Z kronikarskiego obowiązku wspomnę, że niemało grywałem też w dwie pierwsze edycje fabularnego Warhammera, a nadto przez bardzo krótki czas w polski system Wolsung. Czasem przeglądam karty postaci z tamtych lat i wraca chęć turlania K20 (nie tylko w Infinity) 🙂 Poza tym poszukując czegoś na stałe sprawdzałem także inne bitewniaki, chociażby Lord of the Rings (wydawane gazetki były świetne, ale koniec końców nie miałem z kim grać) oraz Warmachine (po rozegraniu pewnej ilości partyjek uznałem, że system ten nie do końca mnie przekonuje). Budujące jest to, że w gry bitewne do dziś grają osoby, z którymi rozpoczynałem tę wieloletnią przygodę. Mam tu na myśli Seviego oraz Piotra.

Od 2012 (licząc pierwsze dema z Piotrem, to od końca 2011) aż do dziś gram w Infinity the Game (choć dziś zdecydowanie rzadziej). Zaczynałem skromnie, od jednej armii. Dziś mam ich kilka, bo jak wiecie, z bitewniakami często bywa tak, że coś pójdzie nie tak i pewnego ranka budzimy się z kolekcją tak wielu różnorodnych modeli 😉 W Infinity pięknych miniatur jest naprawdę sporo. Na dziś, już po zredukowaniu kolekcji, posiadam takie oto armie sektorowe: Neoterra, Acontecimento, USAriadna, Merovingia, Corregidor i Onyx.

Na Infinity nie poprzestałem, choć bardzo długo był to jedyny tytuł w jaki regularnie grałem. Zainteresowanie historią porwało mnie w kierunku świetnego systemu z okresu II wojny światowej, a mianowicie Bolt Action. Kompletnie różni się on od Infinity, począwszy od fabuły (sci-fi vs historia) poprzez mechanikę (system swobodnego dysponowania rozkazami & K20 vs kostki z rozkazami & K6), skalę (aktualnie „skirmish” vs walka oddziałów) po modele (pełne detali, różnorodne metalowe ludziki vs umundurowane ludki, często w plastiku). Właśnie te diametralne różnice między grami mi się podobają 🙂 Jestem posiadaczem m.in. 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka oraz innych modeli z czasów II wojny światowej.

Ostatnim czasem bardzo zainteresowałem się uniwersum Warhammera 40000. Zaowocowało to wejściem do Kill Team’a, który jest stosunkowo prostym i przyjemnym bitewniakiem. Sprawna rozgrywka (najczęściej 4 tury z jasno podzielonymi etapami), niewiele modeli (łatwo przetransportować), kompaktowe plansze (zajmują mniej miejsca) – czy potrzeba czegoś więcej do grania? 🙂

Sam siebie określiłbym mianem kolekcjonera i gracza, który przykłada dużą wagę do estetyki modeli. Granie ładnie pomalowanymi modelami, najlepiej na świetnie przygotowanych stołach w dobrym gronie i z dbałością o atmosferę – to takie moje bitewniakowe optimum.

A skąd pomysł na bloga? Pierwsze teksty o Infinity mogliście zobaczyć na łamach fireant.pl. Z czasem coraz trudniej było skontaktować się z Mrówą i przyszedł dzień, w którym postanowiłem otworzyć swojego bloga, gdzie mógłbym dzielić się z wami spostrzeżeniami czy wrażeniami z gier. Tak oto w czerwcu 2014 powstał Kurier Kaledoński 🙂 Projekt prowadzony po godzinach, hobbystycznie, na którym znajdziecie artykuły związane z moimi ulubionymi grami bitewnymi. Pozostaje mi wierzyć, że przeczytane tu treści przyczynią się do refleksji na temat bitewniaków, może zachęcą was do grania w Infinity lub Bolt Action lub po prostu znajdziecie tu inspirację do dalszego rozwoju w obranej przez was drodze gracza bitewnego.

Serdecznie pozdrawiam!