Kill Team! Chaos Space Marines vs Adeptus Astartes

Sierżant z Białej Baszty – autorskiego zakonu Piotra 🙂

Space Marines z zakonu Białej Baszty przygotowywali się do opuszczenia sektora. Wydawało się, że misja została wykonana. Pięć anten wpięto do systemów radarowych wywiadu i zaszyfrowano ich dyski. Urządzenia były bezpieczne. Ostatnia grupa Adeptus Astartes oczekiwała na swoją kolej przy wejściu na pokład Rhino. Nie napotkali wrogich sił, co nie dawało sierżantowi spokoju. Miejsce znajdowało się niebezpiecznie blisko Oka Terroru, a już tylko to oznaczało duże kłopoty. Jak to możliwe, że do tej pory nikt nie zainteresował się ich obecnością na tak gorącym terenie?

Czytaj dalej

Kill Team! Genestealer Cults vs Adeptus Astartes oraz Adeptus Mechanicus (kampania Cień Aldorin)

Cześć 🙂 Z tej strony Ranger. Dziś na łamach bloga podzielę się z wami relacją z pierwszej odsłony kampanii Kill Team, w której zdecydowałem się wziąć udział. Gospodarzem rozgrywek jest gdański SideQuest. Frekwencja naprawdę dopisała – tego dnia stawiło się około 15-16 osób, by posłać swoich miniaturowych żołnierzy do walk w kampanii Cień Aldorin. Moje relacje będą lekko fabularyzowane, ale gdzieniegdzie nie zabraknie opisów tego, kto i ile wyrzucił na kostkach 🙂 Wstępniak napisałem jeszcze przed grami, a potem znajdziecie opis z dwóch pierwszych potyczek. Zapraszam wszystkich fanów tego uniwersum do lektury 🙂

Czytaj dalej

Kill Team! Grey Knights vs Adeptus Mechanicus vs Harlequins (luty 2020 w Gdańsku)

Cześć 🙂 W ostatnią niedzielę udało mi się zagrać w Kill Team dwie ciekawe partyjki, stąd i pojawił się pomysł, by coś niecoś z tego spotkania uwiecznić w formie tekstowo-fotograficznej 🙂 Jako że tego dnia z pewnością nie okiełznałbym więcej niż 5 ludzików, postanowiłem zabrać ze sobą na debiut mój niedawny nabytek, a mianowicie drużynę Grey Knights 🙂

Czytaj dalej

Okrążeni w lesie Hurtgen [1944] – Amerykanie vs Niemcy, raport z gry!

Słońce wschodziło. Powietrze było ostre, przepełnione zapachem prochu i pyłu, a przybierający na sile brzask powoli odkrywał skalę zniszczeń. Nocna kanonada amerykańskich dział Long Tom dosłownie wykarczowała ten fragment lasu, będący dotychczas bezpieczną ostoją lokalnych kontyngentów SS. Wszędzie leżały łuski, pęknięte hełmy i ciała poległych. Żołnierz okryty podniszczoną, szarą peleryną powoli przekradał się z miejsca na miejsce, próbując pozostać niezauważonym. Jego Mauser spoczywał zarzucony na ramieniu, a menażka brzęczała w takt kolejnych kroków. Niemiec przyspieszył i zanurkował wprost do leja po bombie, którego połowę zasłaniało potężne, zwalone drzewo. Okrył się resztką gałęzi i jesiennego listowia. Zamarł, oczekując ewentualnych ruchów wroga. Gdy był już pewny, że nie został zauważony, ostrożnie wychylił się, odpiął lornetkę przytroczoną do pasa cienkim sznurkiem i przystawił ją do oczu, uważnie obserwując pobliskie miasteczko, które było jedynym charakterystycznym punktem w tej części lasu Hurtgen. Teoretycznie leżała w pasie ziemi niczyjej, ale dowódca kompanii wysłał jego drużynę na zwiad, bo musieli mieć pewność, że nie wpadła w ręce wroga. Zwiadowca lustrował po kolei każdy dom i zakamarek. Nagle dostrzegł ruch w gospodzie. W ułamku sekundy dojrzał charakterystyczny, brązowy płaszcz Jankesów. Drzwi momentalnie zamknęły się i znowu nikogo nie było widać.

Jesteście ostrożni, ale my byliśmy bardziej spostrzegawczy – powiedział do siebie Niemiec, po czym odwrócił się i ruszył w kierunku własnych linii.

Czytaj dalej