Kto będzie królem melanżu? Wrażenia z grania w planszówkę Diuna Imperium

Od czasu do czasu, gdy kończę czytać coś w papierze lub na moim wysłużonym Kindle, rozglądam się za kolejnymi tytułami, przez które chciałbym się przegryźć. W tym celu zapuszczam się w głąb internetu celem infiltracji i pozyskania cennych informacji z zakresu literatury wartej zakosztowania. Nie bez znaczenia są także opinie moich najbliższych kolegów czy kuzyna, którzy w klimatach fantastyki siedzą, podobnie jak ja, od niepamiętnych czasów. Znają oni kanony tego gatunku i chętnie dzielą się własnymi przemyśleniami.

Czytaj dalej

Na dwa fronty – wakacyjne granie w Bolt Action po krakosku

Cześć. Ostatnio na blogu ciszej, bo zajmują mnie sprawy inne niż hobby, a i ono ostatnio ewoluowało bardziej w kierunku gier planszowych 😉 W trakcie wakacyjnego urlopu miałem przyjemność odwiedzić mój kochany Kraków i spotkać się przy bitewnym stole z dwoma rywalami w lokalnej modelarni Agtomu. Miejscu, które gwarantuje świetne pojedynki w Bolt Action w profesjonalnie urządzonej przestrzeni, gdzie dostępne są tematyczne stoły i przebywają serdeczni ludzie. Tu nie ma nudy, bo nawet jeśli nie grasz, to porwą Cię rozmowy o wszystkim i o niczym. Takie tam bajanie 😉

Czytaj dalej

Gdy zwycięstwo to rarytas, a ostatni gasi światło. Nemesis w planszowej odsłonie!

 

Witajcie! Tym razem odskocznia od bitewniaków, choć nadal bez prądu i nadal pozostajemy przy planszy. Dzisiaj skądinąd… elektryzujący tytuł, który od dawna utrzymuje się w czołówce najwyżej ocenianych gier na świecie (na podstawie rankingu BoardGameGeek). Przed wami ni mniej ni więcej jak Nemesis. Tajemniczy statek, z którego niewielu ujdzie żywcem. Miejsce pełne przeciwieństw, chichotów losu, filmowych akcji, (bez)sensownej brawury i ludzkiego rozczarowania, gdy wszystkie najlepsze plany idą w łeb na skutek jednej karty. Choć giera liczy sobie kilka lat, starzeje się z klasą. W swojej kategorii to Mercedes i poniżej spróbuję wyjaśnić wam, dlaczego tak sądzę 🙂

Czytaj dalej

Tykanie jak echo. Zegary szachowe w bitewniakach.

Wielu z nas spieszy się na co dzień. Do pracy, z pracy. Na uczelnię, z uczelni. Do centrum, z centrum. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że pośpiech przekrada się, niesłusznie zresztą, także do bitewniaków. Coś, do dla mnie osobiście jest od wielu lat polem relaksu, formą hobby i spotkania z drugim człowiekiem bez nadmiernego łypania okiem na czasomierz, dla innych staje się naprawdę poważną sprawą, a jak wiemy poważne sprawy wymagają poważnego traktowania, albowiem jesteśmy dorośli 😉

Czytaj dalej