Miało być Lannister party, a na turniej przyszły Starki – krótka relacja z gdańskiego turnieju w A Song Of Ice And Fire – 14.05.2022 (2021-S01)

Czołem! 14 maj był jedynym w tym miesiącu turniejem w Pieśń Lodu i Ognia w Trójmieście. Zapraszam do relacji z tego wydarzenia, które spotkało się z fajnym odzewem lokalnej (i nie tylko) społeczności 🙂

W piątek 13 maja ustawiłem się z Łukaszem na lajtowe turlanie kostkami (poniżej załączam kilka fotek). Zabrałem ze sobą Boltonów i dwukrotnie zwyciężyłem w polu z Lannisterami. Wiedziałem też, że jeśli w ogóle dotrę na turniej, to wystawię Starków. Decyzja o graniu zapadła późno – zapisałem się na listę graczy w ostatniej chwili.

Nawet Krwawi Komedianci wiedzą, że Lannisterowie spłacają długi

Do Krolma zawitało 10 graczy, tak więc frekwencja dopisała. Zagrałem na dwie, bardzo podobne do siebie listy Starków. Pierwsza z nich to lekka kawaleria, łucznicy, Niedźwiedzice Mormontów (Ricon, Osha), Gwardia Honorowa Eddarda (z nim samym) i wilkor. W politycznych zakusach wszystkie trzy panie Stark. Druga lista była identyczna, przy czym miejsce kawalerii zajęły Wierne Tarcze Tullych.

Patrząc na to, kto planował wpaść na granie, rzuciłem na naszym czacie hasło: Lannister party! Osoby te grywają ludkami z Casterly Rock (było ich łącznie osiem?), ale wiadomo – niektórzy dorobili się kilku frakcji. Po czym na miejscu okazało się, że przybyszów ze stolicy tylko dwóch, za to Starków (z moimi) trzech, haha 😀

Turniej zacząłem oczywiście od stoczenia bitwy z jednymi z nich. Mirrory czasem się trafiają, ale szczęście polegało na tym, że Irek, mój rywal, zagrał czymś zupełnie innym niż ja. No a może jednak nieszczęście, bo na wyłącznie czterech kawaleriach (2 x Tully, 2 x lekka kawaleria) obsadzonych czempionami i dowódcą Bryndenem Tullym, Varysem i Sansą 😀 Scenariusz to Dark Wings, Dark Words.

Tłumienie rebelii Tullych na północy okazało się niezłym wyzwaniem. Tutejsi władycy to krewcy ludzie. Nim ktokolwiek chciał negocjować, w ruch poszły miecze i lance. Piechotę trzymałem blisko siebie, oczekując kolejnych zagonów kawalerii.

Irek wziął inicjatywę i skoczył naprzód. Jeden regiment aż za bardzo. Nedowi pomogła Arya plus koniki z toru. Nim rywal się rozejrzał, miecze spadały na buntowników. W obawie przed karą od lorda popędzili w bok przez ostrokół i na polu walki został tylko jeden jeździec.

Pierwsze uderzenie przyjęły Niedźwiedzice i zniosły je dzielnie, tracąc jeden szereg. Brynden boleśnie oberwał, a potem popędzili za nim lojalni Nedowi piesi słudzy Tullych. Kawalerzyści Irka lekko pozastawiali się, dzięki czemu złapałem kilka chwil na umocnienie defensywy.

Bok kobiet z Niedźwiedziej Wyspy osłaniał wilkor, który studził zapał konnych towarzyszy i boleśnie ich kąsał. Ci po krótkiej chwili stratowali go kartą Bryndena. W rewanżu doszarżowałem Nedem na bok kawalerii Tullych na prawej flance i załatwiłem jedynego jeźdźca.

Ostatecznie zrobiło się gęsto. Jako że główną, aktywną misją było wjechanie do strefy rywala i trzymanie tam oddziału poza walką, Irek niestety dorwał osamotnionego już Rickona Starka (kryjącego się między innymi oddziałami), a potem uderzył na łuczników. Sąsiedni regiment jeźdźców stojący obok punktował, a nie było czym go związać. Zarzuciłem próby powrotu Nedem, samemu (z powodzeniem) maszerując do strefy rywala. Finalnie straciłem wilkora i Niedźwiedzice z Rickonem, natomiast Irek zgubił jeden oddział koników. W punktach wyszło 7-9, zatem Brynden tym razem wywinął się od kary za niepokoje na północy.

Kiedy byłem przekonany, że teraz zagram sobie partyjkę z kimkolwiek innym, napotkałem kolejnych Starków, tyle że tym razem dowodził nimi Michał 😀 Rebelia przeciągała się na kolejny stół. Tu też zupełnie inna lista armii niż poprzednio (choć częściowo podobna do mojej), co stanowiło fajne wyzwanie 🙂 Dowodziła Maege, a obok walczyli Tully na piechotę, Niedźwiedzice, łucznicy, kawaleria Tullych (weszli do rezerwy) i lojaliści Karstarków. Na torze politycznym Robb i Lyanna. W tle Winds Of Winter.

Pierwsza runda zwiastowała ciszę przed burzą, ale nie doszło do walk. Na początku drugiej pomknąłem do przodu lekką kawalerią i wbiłem się w łuczników. Pomimo wyprowadzenia łącznie trzech ataków (aktywacja, miecze i karta taktyki) ci wciąż stali. Po chwili na bok zawitali wojacy Tully’ego. W toku walk uderzyli, ale nie poniosłem wielkich strat.

Michał zdołał przebić się na pole bitwy kawalerią Tullych za plecami moich łuczników na lewej stronie. Cóż mi pozostało – oddaliłem się w kierunku Niedźwiedzic i wyczekiwałem szarży. Tak też się stało i siedmiu strzelców zginęło.

Tu rozpoczęły się jednak kłopoty Michała, ponieważ już po chwili na flance siedziała mu wataha bardzo wkurzonych pań z Niedźwiedziej Wyspy, dopingowanych przez Rickona i Oshę. Choć nie udało się wyeliminować całego oddziału, to jednak balansował on na granicy połowy żywotności i nie wyrządził dalszych szkód, tkwiąc zablokowany w tej walce.

Tymczasem w centrum Niedźwiedzice rywala zmagały się z Nedem i jego Gwardią Honorową. Udało mi się przeważyć szalę wysyłając na flankę wilkora, który rozdrażniony dwiema wbitymi ranami od łuczników (wycofali się z walki z kawalerią) kłuł i siekał, aż po wojowniczkach ostały się same skóry niedźwiedzi.

Za jego plecami konni zwiadowcy oberwali drugi raz od Tullych. Podjąłem ryzyko, licząc na lekkie zadrapania, tymczasem straciłem z paniką aż dwóch konnych (!) i pozostał mi ostatni. Korzystając z rozkazu brawurowo zarzucił pojedynek i popędził wprost na dwóch łuczników. Kawalerzysta z aktywacji najechał na flankę szarżując z zasadzki, a jego cztery ataki akurat wystarczyły, żeby pozbyć się strzelców. Po wykonaniu krwawej roboty umknął do narożnika (strefy rywala), za co w ostatniej rundzie naszej gry przewidziane były 2 punkty. Piechota Michała (Tully i Karstark) nie była w stanie odmienić już przebiegu gry, podobnie jak zblokowana kawaleria. Ja sam bezpiecznie wycofałem się Nedem i wilkorem. Finalnie wyszło 7-3 na moje konto 🙂

Wiedziałem już, że w ostatniej grze nie trafię na Starków, zatem nie mogło być inaczej (choć w sumie to mogło, bo Grzesiek grający Baratheonami był pewien, że to mnie szukał :D) i przyszedł czas na Lannisterów Kamila. Prowadził do jatki Kevana w kusznikach, Oskórowanych, dwie formacje Gwardii i Górę na Koniu. Na torze Petyr Baelish, Wróbel i Pycelle. A Feast For Crows, czyli to samo, co na poprzednim turnieju w grze z Kamilem 🙂

Przyznam, że była to wymagająca partia. Różnicę zrobiło też zmęczenie materiału, bo turniej ruszył dobrze po 14:00, więc z zegarów wołała dziewiętnasta. Liczył się każdy ruch i każdy cal, z tego względu nie zachowało się wiele fotek i nie uda się szczegółowo zrekonstruować każdego zagrania.

W dużym uproszczeniu na prawej flance Kamil szybko nadjechał Oskórowanymi i uderzył w Gwardię Honorową Neda. Konni utknęli, gdyż Eddard wyprowadził niespodziewany atak z taktyki, a po chwili na flankę wpadła kawaleria.

Po lewej stronie stołu trwała wymiana uprzejmości między łucznikami i kusznikami. Obok moich strzelców stały Niedźwiedzice (i przez chwilę kawaleria), u rywala Gwardziści (oraz Góra). Kamil próbował przekupstwa (taktyka) czy osłabiania, zresztą osłabianie szło też w jego kierunku. Strzały mijały się z bełtami.

Z tego miejsca kawaleria Starków ruszyła po Oskórowanych

Po chwili nadjechał Góra i się zaczęło. Łucznicy w dwóch kolejnych atakach dali za wygraną, a Gregor zaczął hasać (na ile ruch pozwalał) na moich tyłach i trochę nabruździł. Nie dała mu rady lekka kawaleria, zatem posiłkowałem się Niedźwiedzicami, które dopędziły w końcu Clegane’a z tyłu i uporały się z wielkoludem, by po chwili pójść na żeton misji.

Kawalerzyści, stojąc w centrum i będąc pewnymi odległości szarży, porwali się na kuszników, ale Kevan podniósł im pancerz plus morale oraz zblokował uderzenie, po chwili wytracając dwóch jeźdźców (a więc cały oddział). Wszystko miało się rozstrzygnąć na prawej flance, gdzie osłabiona Gwardia Neda odpierała Gwardię Lannisterów. Szczęśliwie mogłem liczyć na pomoc wilkora, który wydatnie wsparł lorda Starków i dosłownie wyszarpał z flanki oddziału Lannisterów żeton, by następnie skryć się z tyłu za Eddarda. Gwardzistów z Winterfell ubywało za sprawą wrogiej piechoty, paniki i ostrzału kuszników, którzy pędzili z drugiej flanki, by przeważyć starcie na korzyść Casterly Rock.

Po chwili Ned został sam, a Gwardia runęła na niego, szarżując z trzech szeregów. W końcówce gry Eddard samotnie oparł się natarciu, odbijając wszystkie pięć ciosów pancerzem (!), natomiast wilkor lekko oberwał z kuszy, ale dzięki wysokiemu morale utrzymał zdobycz, dając Starkom cenne zwycięstwo po tej trudnej i satysfakcjonującej grze. 7-5! 🙂

Tak oto turniej zakończył się. Z dwoma zwycięstwami i porażką uplasowałem się tuż za podium na czwartym miejscu na dziesięciu graczy, także wróciłem bardzo zadowolony 🙂 Na Lannister Party przyjechali głodni wrażeń Starkowie, co śmieszy mnie do teraz 😀 Zostawiam namiar na ASOIAF-Stats, skąd dowiecie się kto i czym grał na turnieju. Dziękuję rywalom za dobre i ciekawe manewry oraz oczywiście sklepowi Krolm za organizowanie dla nas turniejów 🙂 Do zobaczenia przy stole! Westeros!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.