Krwawa jatka przy lądowisku – relacja retro z czasów 2 edycji Infinity!

Cześć! Słuchajcie, dzisiaj coś dla fanów retro Infinity. Podczas porządkowania zasobów natknąłem się na niepublikowany tekst opisujący jedną z moich pierwszych gier z Piotrem. Z naszej pamięci wyłania się rok 2012. Zero zdjęć, edycja N2, ogólna lista PanOceanii vs Bakunin. Nie odnalazłem tego na forum Wargamera i tym bardziej na blogu, a tego rodzaju relacje były wówczas w lokalnych wątkach całkiem popularne i w takim właśnie stylu jest stworzony ten raport. Tekst poddałem lekkim modyfikacjom, by wydobyć jeszcze więcej głębi z tej baaardzo klimatycznej gierki. Wsiadajcie, lecimy!

Asteroida CX-012 jest obiektem niewdzięcznym, choć bogatym w złoża uranu. Zwiadowcy Bakunina jako pierwsi rozpoznali w jej zdobyciu szansę na zarobek i umocnienie własnej bazy surowcowej. Niedługo potem, niejako równolegle do ich działań, asteroidą zainteresowali się również wysłannicy PanOceanii, wietrząc prosty sposób na zdobycie paliwa do nowego transportowca intergalaktycznego, który był w fazie produkcji.

Na niewielkim pasie rozoranej ziemi rozciągają się resztki fortyfikacji sugerujące, iż istniało tu niegdyś życie. Z ocalałych budynków przetrwał bunkier oraz podniszczona już stacja radarowa z powybijanymi szybami, gdzieniegdzie trzymają się pojedyncze mury, pozostałości po laboratoriach. Napisy na ścianach jednoznacznie wskazują, że intruzi z Bakunina przybyli tu pierwsi i jak widać rozgościli się na dobre. Panoceański kapitan Falk deleguje więc grupę bojową i posyła ją na front, na porucznika mianując Łowcę Tygrysów Sighvata.

Nomadzi są jednak gotowi na siłowe rozwiązanie. Przód armii stanowi zakamuflowana para Zero wysunięta w głąb pola – na szczycie wieży na zachodzie i w ruinach po drugiej stronie na wschodzie, tuż za bunkrem. Dwójka Prowlerów czuje się w ich towarzystwie znakomicie – każdy z nich asystuje jednemu Zero, będąc dosłownie na wyciągnięcie ręki. Połączona grupa moderatorów usadawia się na tyłach na północy, licząc na infiltrację i późniejsze dobicie Panoceańczyków, wycieńczonych walką ze skrytobójcami z Bakunina.

Siły PanOceanii są mniej liczne, lecz lepiej wyszkolone i zorganizowane. Dowódca wraz z żołnierzem z Acontecimento zajmują pozycję za ruinami na południu. Tuż obok przebywa kolejny żołnierz armii sektorowej oraz fizylierka. Nisse z HMG wdrapuje się na piętro dawnej wyrzutni rakiet. Monteza odnajduje swoje miejsce na lewej flance, zręcznie kryjąc się za murem.

Do natarcia przystępują PanOceańczycy. Rycerz, dobywszy broni, wysuwa się skrajnie na zachodnią linię za osłony, skąd ostrzałem z kombi karabinu ciężko rani dowódcę grupy połączonych Moderatorów. Po chwili celny pocisk sięga kolejnego członka tejże kompanii, który znalazł się w niewłaściwym czasie i miejscu.

Paramedyczce udaje się postawić na nogi szefa grupy, serwując mu mocne środki przeciwbólowe. Drugi Moderator nie ma tyle szczęścia i niezdarny unik przypłaca życiem. Próba namierzenia zuchwałego sprawcy spełza na niczym, gdyż Monteza przeczołgując się powraca na swą pozycję wyjściową.

Widząc pierwsze ofiary do gry wchodzi Zeroska z wieży w centralnej części pola walki. Wygląda ona ostrożnie przez wyważone drzwi i na skraju mostku kładzie jakiś pakunek, kierując się w schodami w dół. Rycerz zostaje uziemiony – każdy ruch może skończyć się tragicznie, ponieważ zakamuflowany obiekt pozostaje zagadką. Są to jednak ostatnie chwile Zeroski, a nie rycerza. Nisse rozpoznaje w ładunku minę przeciwpiechotną, po czym wycina ją jedną serią z ciężkiego karabinu. Po oczyszczeniu drogi Monteza powstaje na nogi, po czym wypala w stronę delegatki Bakunina. Druga seria przybija ją do ściany stacji radarowej.

Potyczka zaczyna wymykać się Nomadom spod kontroli, zatem stawiając na szali życie Prowlera, rzucają go w wir walki z Montezą. Zwiadowca spokojnie przekrada się na połowę PanOceanii, jak gdyby nie było tu nikogo i tylko ciało Zeroski leżące pod wieżą sugeruje, że miała tu miejsce rzeź. Nomad z pomocą radiolokacji ustala, gdzie znajduje się wrogi rycerz, po czym wybiegając zza załomu skalnego pakuje w niego trzy pociski z kombi. Jeden z nich przewierca się na wylot, jednakże to za mało, by wyłączyć Montezę ze stawki. Ten, przeczołgując się, żwawo odpowiada pociągnięciem za spust, jednak kula przelatuje Prowlerowi nad głową. Pudłuje też Regularny z Acontecimento, który z bezpiecznej odległości asekuruje druha będącego w nieciekawym położeniu.

Prowler, niezrażony niepowodzeniem, dalej pluje ołowiem, jednakże pociski odbijają się od wspomaganego pancerza, a do jego myśli wkrada się niepewność. Nomad, będąc pod gradem kul, wycofuje się do narożnika z kombi w rękach, rozglądając się za bardziej realnym celem. Błyskawicznie wypatruje Sighvata, którego kompan uzbrojony w spitfire jest zwrócony w drugą stronę. Strzał niemal sięga celu, jednakże porucznik uchylając się strzela szybciej, a Prowler zostaje dosłownie przyparty do muru. Strach paraliżuje jego ruchy, ale walcząc z nim ponownie próbuje wyeliminować Bagh-Mari, Ten nie daje mu tej szansy, pięknym strzałem (w reakcji) pozbawiając go złudzeń.

Tymczasem na wschodzie drugi Prowler zakrada się na dach bunkru, skąd widzi Nisse, po czym wychodzi spod kamuflażu i otwiera ogień ze spitfire. Zdezorientowana Nisse strzela na oślep i sama się dziwi, że nadal jest w jednym kawałku! Lekki pancerz Nomada zostaje rozerwany kulą z karabinu, przerywając funkcje życiowe posiadacza. Zuchwały zwiadowca nie trafia ani razu!

Wrogiej Custodierce udaje się zakłócić systemy desantowe toteż Sikh ląduje przedwcześnie, jednakże szczęśliwie blisko osaczonego rycerza. Przybywa jednak nie w porę, gdy wszystko już się rozegrało. W międzyczasie dochodzi do spektakularnej sytuacji – gwałtowne ruchy tektoniczne zaczynają rozsadzać asteroidę, a jej powłoka w paru miejscach pęka! Strony konfliktu rozpaczliwie zwracają się w stronę czterech lądowisk, umieszczonych tu przez Nomadów na wypadek konieczności ucieczki przed Połączonymi Siłami Kombinatu.

Jako pierwszy próbę przedostania się do pojazdu podejmuje ostatni żywy zwiadowca Nomadów, czyli Zero. Nie potrafi on jednak uruchomić systemu przyzywającego pojazd z orbity pomimo kolejnych rozkazów napływających od pani porucznik. Wehikuł krąży nad asteroidą, ale Nomad nieustannie wprowadza błędne hasło aktywacji, z bezsilności uderzając dotykowy panel pięścią. W końcu zostaje on wypatrzony przez Nissę, która odbiera mu ostatnią nadzieję i naznacza lądowisko jego krwią płynącą z ran.

Sighvat posyła do przodu lekką piechotę, z tyłu zaś zostawia najlepiej uzbrojonych załogantów celem asekuracji. Pierwsza do transportera dostaje się Fizylierka, która szybko zapina pasy i czeka na towarzyszy broni z PanOceanii. Wkrótce dołącza do niej paramedyk z Acontecimento. Oboje nie bez problemów załączają systemy alarmowe nawigujące wehikuł. Nomadzi, widząc niepowodzenie w walce, zarzucają ją kosztem ratowania życia. Niestety dla nich kolejna dwójka Moderatorów traci szanse na ucieczkę. Żądny zemsty Monteza znowu daje o sobie znać jak niechciany sen. Wykorzystując zamieszanie we wrogich szeregach posyła do piachu jeszcze dwóch Nomadów, niniejszym rozbijając doszczętnie ich grupę.

Custodierka, dobierając sobie jednego z Moderatorów, rusza w szalonym rajdzie do lądowiska najbliżej ich pozycji. Gdy przedostaje się w pobliże kapsuły wehikułu, z ukrycia wyłania się Crocman, do tej pory zakryty przed Nomadami termooptycznym kamuflażem. Próbuje on z dolnego piętra wieży odstrzelić ze strzelby abordażowej Moderatora, który niewątpliwie powinien być łatwiejszym celem… Szyby okazują się być jednak kuloodporne, a Nomadzi, nie zważając na huraganowy ostrzał, przedostają się do pojazdu i uruchamiają sekwencję ratunkową, zostawiając na pastwę losu błąkającego się między ruinami ostatniego członka delegacji.

Sighvat wydaje rozkaz – biegiem do lądowiska! Regularny uzbrojony w spitfire zajmuje ostatnie miejsce w najbliższym pojeździe, gdyż brakuje już czasu by biec dalej. Crocman waha się i chce pozostać z PanOceańczykami na asteroidzie do końca, jednakże surowy ton dowódcy burzy jego postanowienie. Na sam koniec zaminowuje jeszcze okolice dwóch wehikułów, po czym sprowadza pojazd Acontecimento na lądowisko Nomadów, odbierając Moderatorowi szansę na wydostanie się z asteroidy. Gdy pojazd zaczyna unosić się nad powierzchnią, a wytężone silniki pracują na 150% normy, ziemia pęka na dwie połowy. Nikt nie wie, jak potoczyły się losy tych, którzy nie zdążyli odlecieć…

Co to była za bitwa! Pamiętam ją jak dziś. Wydaje mi się, że lądowiska oznaczyliśmy najzwyklejszymi kartami, a na pewno stały w centrum pola bitwy. Misję rozegraliśmy w Krakowie. Może wielu z was, mili czytelnicy, nie poczuje tego, co czuję ja w momencie czytania tego, ale wtedy dla mnie Infinity było jeszcze czymś zupełnie nowym. Te listy armii składane z tego, co się miało, tak trochę intuicyjnie, jeszcze nie wiedząc, co jest mocne, a co nie. Ten niepowtarzalny klimat pierwszych gier, bitwy pełne wymian ognia! Piotr budował podówczas makiety, coś z niczego. Ponad 9 lat temu…

Tak pozytywnej energii i dobrych wrażeń z grania życzę sobie i wam po każdej jednej partyjce! Piona 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.