Pieśń Lodu i Ognia w wersji bitewnej, czyli jak zrobić kawał naprawdę dobrej gry!

Armia lojalna Stannisowi Baratheonowi. Po koronę!

Cześć! Dzisiaj tekst o Pieśni Lodu i Ognia, przeniesionej na bitewne stoły za pomocą gry o tej samej nazwie. Bitewniaku, który z kilku powodów zafascynował mnie jeszcze w 2021 roku i ostatecznie dołączył do ulubionych systemów. Była to znakomita decyzja, dająca mnóstwo satysfakcji i dobrych emocji. Opowiem zatem o tym, co mnie porwało i co można by zrobić lepiej, a kreślę te słowa z perspektywy „gracza-klimaciarza” i fana uniwersum Westeros 🙂

Uniwersum. Jestem urzeczony kreacją autora książki, urzeczywistnionej (w takim czy innym stopniu) przez reżysera i całą ekipę serialową. W Pieśni Lodu i Ognia, na stole, czuć ten klimat naprawdę dobrze. Do dyspozycji są w tym momencie wszystkie najważniejsze i liczące się w walce o koronę rody (Stark, Lannister, Baratheon, Targaryen, Greyjoy, Bolton – w formie armii neutralnej) plus Nocna Straż i Wolni Ludzie dla fanów mroźnej i dalekiej północy. Spekuluje się na temat rodu Martell oraz nieprzyjemnych przybyszów zza Muru, a na horyzoncie jest już Złota Kompania 😉 Odgrywać zatem możemy bitwy tak z filmowej adaptacji książki, jak i takie, które sami obmyślimy.

Ludzie Góry szykują się do szarży na kawalerię Baratheonów. Foto – Przemek

Co więcej, w grze spotkamy także pojedyncze mniejsze rody, będące sojusznikami znanych i lubianych przez was frakcji. U Starków znajdziemy choćby Tullych, Umberów czy Karstarków, a u Lannisterów będzie to ród Clegane. Z kolei ród Tyrell stanowi zaplecze militarne Renly’ego obok jednostek typowo baratheońskich 🙂 Dodatkowym smaczkiem jest obecność oddziałów religijnych. W chwili publikacji artykułu sługi Siedmiu odnajdziemy w szeregach Lannisterów, z kolei wyznawców R’hllora możemy wystawić w armii Stannisa. Armie, poza Wolnymi Ludźmi, mogą korzystać z jednostek pod neutralnym sztandarem (np. Boltonowie) do wysokości połowy swoich punktów. Dotyczy to także Varysa, Baelisha itp. O tym trochę niżej 🙂

A tu nawet mamy ich pojedynek 😉

Armie. Tutaj panuje przyjemna różnorodność stylistyczna i mechaniczna. Atutem jest obecność naprawdę wielu jednostek, które widzieliśmy na własne oczy w serialu lub o których czytaliśmy w książce. Ludzie Góry? Proszę bardzo. Berserkerzy Umberów? Jak sobie życzysz. Piromanci? No jasne. Krwawi Komedianci? Jak dla Ciebie. Wydawcy gry nie zamknęli się jednak w katalogu już stworzonych formacji, dodając od siebie własne pomysły czy inspiracje.

Krwawi Komedianci walczący przeciw Greyjoy’om

W ten oto sposób gracze otrzymują nowe jednostki do swoich frakcji, które mimo wszystko wciąż bezproblemowo odnajdują się w uniwersum. Bo czy dokładnie tak wyglądała kawaleria Boltonów albo kusznicy Renly’ego? A może miał tylko łuczników? W serialu nie widziałem też Rycerzy Jelenia z rogami na hełmach, a Lannisterom w stolicy służyły Złote, a nie Czerwone Płaszcze (a tak naprawdę Straż Miejska nazywana była złotymi płaszczami). Wszystko to jednak świetnie mieści się w pojemnej konwencji i nie wychodzi poza nawias dobrego smaku. Myślę, że klimaciarze nie będą zawiedzeni 🙂

Nocna Straż jest również wystarczająco charakterystyczna 😉

Patrząc na modele danej frakcji szybko możemy odgadnąć, czyje interesy reprezentują i dla kogo będą walczyć. Charakterystyczni „dzicy” w futrach i skórzanych pancerzach, pełni przepychu Lannisterowie, dostojni Baratheonowie czy siejący grozę Boltonowie – łatwo to rozpoznać. W zależności od wybranej armii otrzymamy przeróżnie uzbrojoną piechotę (miecze, topory, morgensterny, kiścienie, młoty, włócznie/oszczepy, halabardy, noże, łuki, kusze itp.), kawalerię (wszelkiego autoramentu, od lekko opancerzonych zagonów z khaalasaru po pancerniki Baratheonów), potwory (tych jest nie za wiele, a najbardziej rozpoznawalne to rzecz jasna smoki, giganci, mamuty oraz wilkory) plus maszyny (katapulta i skorpion to domena Nocnej Straży, ale występuje też rydwan – na dzień dzisiejszy u Wolnych Ludzi). Ponadto, w mojej ocenie stosunkowo często jednostki czy postaci mają w grze zasady, które w jakiś sposób odwzorowują ich zalety czy wady znane z książki i jej ekranizacji 🙂

Boltonowie i Ludzie Kozła sieją strach na polu bitwy

Politycy („NCU”). Twórcy bitewnej Pieśni znaleźli świetny sposób na uwzględnienie ich roli w grze. Unikamy tu śmieszności w stylu Sansy Stark czy Margaery Tyrell walczących w sukni u boku zbrojnych czy zagrzewającego do boju Varysa, który po chwili czmychnie gdzieś na bok, by ratować skórę. W bojowych formacjach nie znajdziemy też wielu innych stronników lub zauszników kolejnych pretendentów do korony, którzy odegrali taką czy inną rolę w książce lub serialu. Jak zatem wpleść ich w rozgrywkę i uniknąć niestworzonych historii? Wydawca wpadł na pomysł toru politycznego, będącego immanentną częścią gry i pierwszym, bardzo charakterystycznym elementem mechaniki Pieśni!

Domyślnie grywa się na tym papierowym torze. Widoczny na zdjęciu tor to wydruk 3D – klimatyczny dodatek do gry 🙂

Tor składa się z pięciu pól, oznaczonych różnymi symbolami (korona, sakiewka, list, miecze i konie). Zajmować te pola mogą tylko NCU (czyli postaci niebiorące udziału w bezpośredniej walce, lecz sklasyfikowane jako stronnicy/politycy) i każde z nich zapewnia konkretne korzyści. Na przykład zajęcie pola korony wywołuje w wybranym, wrogim oddziale test paniki z modyfikatorem -1, a dobranie listu pozwala dociągnąć karty i obdarzyć wybrany oddział negatywnym stanem.

Co więcej, każda frakcja ma swoje ulubione pola, których okupowanie zapewnia jej dodatkowe bonusy wynikające zarówno z talii kart (o tym zaraz), jak i umiejętności oddziałów lub NCU. To znowu krok w kierunku podkręcenia klimatu armii! Na przykład Lannisterowie chcieliby zgarnąć koronę, a Starkowie miecze. Kilka jednostek najemniczych widziałoby dla siebie sakiewkę, która pozwoliłaby zaatakować im drugi raz.

Wędrowni Rycerze także lubią dodatkowy żołd. Podnosi ich morale oraz poziom obrony. Opłaceni walczą lepiej 😉

Niektóre karty z talii taktyk premiują dane pola, co przekłada się na dodatkowy efekt. Podobnie NCU – może wyzwolić jakiś profit w razie trzymania konkretnego pola.

Będziemy regularnie stawać przed dylematem – zająć pole dla własnej korzyści czy zablokować poczynania rywala? Wesprzeć naszych rycerzy (wybierając sakiewkę i lecząc 3 modele w jednostce) czy kopać dołki pod wrogimi wojakami (i testować ich z korony)?

Tak więc walka odbywa się nie tylko na polu bitwy, ale równolegle trwają zmagania o dominację także na tle politycznym. Odzwierciedla to dworskie intrygi i knowania. Regułą jest wystawianie w armiach 2 lub 3 NCU i ruch każdego z nich stanowi osobną aktywację (na równi z oddziałem). Świetny pomysł 🙂

Karty taktyk – każdy z graczy dysponuje unikatową talią kart i jest to również ciekawy, świeży dodatek w Pieśni Lodu i Ognia. Składa się ona z 14 kart ogólnofrakcyjnych oraz kolejnych 6, które do gry wnosi nasz dowódca. Dek składa się z 20 sztuk, 10 różnych i każdej po dwie. Regułą jest dociąg na rękę do 3 kart, choć niektóre zasady specjalne mogą to zmieniać (np. Tyrion jako NCU pozwala na 4). Zależnie więc od tego, która z postaci kieruje naszymi wojskami, możemy liczyć na specjalną grupę kart, niedostępną dla naszych pozostałych liderów. Jak to w grach – jeden dowódca będzie lepiej współgrał z oddziałem X, a inny z Y. Jeden będzie wzbudzał strach w sercach wrogów, podczas gdy drugi pozwoli przetrwać najgorsze chwile sojusznikom, podnosząc ich morale w godzinie próby.

A tak wyglądają karty w praktyce. Nie trzeba ich wkładać między ludki, jak komu wygodnie 🙂

Talie między frakcjami wyraźnie się różnią. Tak oto karty Lannisterów są raczej nastawione na kontrolę i podkładanie rywalowi nogi, podczas gdy u Baratheonów wybrane karty często odpala się, gdy nasze oddziały są w walce wręcz. Z kolei niektóre karty Wolnych Ludzi pozwalają wyzwalać efekty dla oddziałów trzymających się blisko siebie. Karty Starków w dużej mierze kręcą się wokół szarż, atakowania i tak dalej 🙂

Mechanika na polu walki – tu również kryje się piękno i siła prostoty. Do wyboru jest ledwie 5 opcji – manewr (czyli idziemy z dwukrotnym obróceniem tacki – na początku i końcu), marsz (podwojenie ruchu, ale już tylko jedno obrócenie tacki – na końcu), szarża (wiadomo – ruch plus atak) atak (jeśli już jesteśmy w walce wręcz albo naciągamy cięciwy) plus odwrót (jeśli zechcemy opuścić formację rywala ;)). Przyspiesza to proces decyzyjny, a ustawianie naszych ludków nierzadko staje się kluczem do zwycięstwa. Mierzyć odległości można w każdym momencie 🙂

W skład niemal każdego oddziału piechoty wchodzi 12 modeli. Dla kawalerii to 4 modele. Tu i tu jest 12 punktów żywotności. Ludki wystawiane są na tackach, które usprawniają przemieszczanie modeli i manewrowanie nimi 🙂

Czarnej Straży przewodzi sam lord Roose Bolton widoczny w pierwszym szeregu (fioletowy płaszcz)

W jednym z wybranych przez nas oddziałów, w pierwszym szeregu, zawsze znajduje się nasz dowódca (to ten, który zapewnia swoje 6 kart). Jeśli zdecydujemy się wzbogacić naszą formację o postać imienną lub na przykład kapitana (to tak zwane „attachmenty”), to również trafią oni na front formacji. Zasada jest taka – 1 postać na 1 tackę. Z rzadka są wyjątki. Pojedyncze postaci imienne (takie jak Jaimie Lannister czy Jon Snow) nie walczą same, tylko zawsze w oddziałach!

Jednostki mają rozpisane:

-ilość cali, jaką mogą przebyć w jednej aktywacji

-poziom opancerzenia

-morale

-ilość ataków (w zależności od aktualnej ilości szeregów w grze)

-umiejętności (wzmacniające formację lub osłabiające rywala)

-rozkazy (aktywowane raz na rundę, zapewniające określony efekt)

-plus opis fluffowy i ewentualne obostrzenia (typu limit tej jednostki albo kiedy nie możemy jej wystawić)

Tak prezentują się karty oddziałów

Te rzeczy znajdziemy albo na papierowych kartach albo w aplikacji (tu są zawsze aktualne). Reguły do Pieśni Lodu i Ognia są nieodpłatnie dostępne w sieci (także po polsku – za sprawą krajowego dystrybutora gry, jakim jest firma Warfactory). Niekończące się wertowanie setek stronic? Zapomnijcie! W praktyce to niecałe 40 stron 🙂 Pozwala to na naprawdę szybkie opanowanie podstaw, a następnie szlifowanie swoich umiejętności na polu bitwy. Samych zasad specjalnych naprawdę nie jest dużo i wszystko łapie się w mig.

Aktywacja jest naprzemienna 🙂 Po zaszarżowaniu oddziału i wykonaniu ataków cel nie oddaje z automatu ciosów jak to bywa w innych grach. Możemy to zrobić, o ile wciąż nie aktywowaliśmy w tej turze naszej formacji i taką aktywację wykonamy. Wcale nierzadko będzie zatem tak, że rywal doszarżuje i uderzy w naszych wojaków, którzy na przykład za blisko podeszli (a więc wykonali już manewr albo marsz) albo oddali wcześniej salwę z łuków i mogą tylko czekać, aż nastąpi walka wręcz.

Modele giną nie tylko za sprawą broni siecznej czy obuchowej. Wiele z nich z gry eliminuje panika. Po udanym ataku, gdy zadano jakiekolwiek straty, przychodzi czas na rzut na morale. W ten sposób z życiem może pożegnać się nawet kolejna trójka podkomendnych. Przy 12 ludzikach w formacji to robi różnicę i są armie, które są bardziej ukierunkowane na ten rodzaj zmagań.

A jakby tego było mało, oddziały rywala mogą otrzymać (np. na skutek zagrania karty taktyki albo umiejętności naszego dowódcy lub oddziału) trzy różne żetony stanu. W ten sposób możemy jednorazowo wymusić przerzut wybranych kości ataku, kości obrony (rzut na pancerz) i paniki. Odzwierciedla to zmęczenie i ogólną kondycję danego regimentu. Po wykorzystaniu żetonu oczywiście zdejmujemy go z jednostki rywala.

Salwa wyznawców R’hllora zebrała krwawe żniwo, a płonące strzały wywołały panikę w sercach Gwardii Lannisterów

Formaty punktowe to 30, 40 i 50 punktów. Zestawy starterowe to mniej więcej przedział 30-40 punktów, także pozwalają na spokojny start w opcji minimum i wypłynięcie na szerokie wody 🙂 Oddziały kosztują po kilka punktów (z reguły 4-8), NCU są tańsi (z reguły 4-5).

Tak wygląda przykładowa armia popleczników Stannisa Baratheona w formacie 40 punktów

Dostępność (aplikacja, karty) – listy armii możecie budować za darmo w aplikacji na smartfony. Jest to bardzo wygodne i przemyślane narzędzie, które ułatwia wejście do gry. Po złożeniu listy i wybraniu dowódcy możecie nawet przejrzeć talię, którą będziecie mieć w rękach. Wydawca gry zatroszczył się także o wgranie tam pliku z zasadami.

A tak wygląda budowanie listy w dedykowanej aplikacji

Karty jednostek? Nie przejmujemy się nimi w razie zakupu oddziału bez nich lub zestawu w innym języku. Dlaczego? Dlatego, że aktualne karty są dostępne w aplikacji. Oczywiście można próbować gromadzić papierowe wersje, ale wiem z doświadczenia, że to trochę niewdzięczna sprawa. Gra co jakiś czas otrzymuje aktualizację zasad i wówczas nasza pieczołowicie budowana kolekcja przestanie być obowiązująca.

Talię kart taktyk (tych, które zagrywamy z ręki) możemy albo kupić od wydawcy (ale to kosztuje i jest po angielsku) lub wydrukować sobie z ogólnodostępnych PDF na stronie producenta (tylko po angielsku). Armie wydane przez rodzimego wydawcę posiadają już polskie wzory. Siłą rzeczy nie da się ich zagrywać ze smartfona – trzeba dzierżyć je w papierze 😉 Ja, podobnie jak wielu innych graczy, zwyczajnie wsuwam wydruki nowszych wersji do koszulek ze starszymi i zastępuję sam front – w zupełności wystarcza 🙂

Turnieje i środowisko graczy – to kolejny atut, zwłaszcza dla ludzi planujących walczyć o dominację w Westeros w tego rodzaju formule 🙂 Nie siedzę aż tak głęboko w tym temacie, ale mam stuprocentową pewność, że zorganizowane grupy graczy spotkacie w Warszawie i okolicach, Poznaniu, Wrocławiu, Bydgoszczy, Krakowie i na Śląsku. Ktoś zdaje się pogrywał w Łodzi, mignął mi także Lublin. W Trójmieście nie wieje nudą i jest nas tutaj kilku, choć grywamy pojedyncze partie i niespiesznie szykujemy się do zorganizowania pierwszego wydarzenia 🙂

Starkowie ze startera dla dwóch graczy. Wydawca gry zapowiedział już nowe wzory – są miodne!

Modele – zrobione są z plastiku przypominającego ludziki z planszówek, jednak materiał jest lepszy (choć nadal nie jest to jakość GW). Docierają do nas w specjalnie wyprofilowanych plastikowych opakowaniach i już złożone, zatem jeśli chcemy nimi grać bez malowania (no ale malowane gra lepiej!), to robi się to z marszu. Kolejna sprawa, tym razem estetyczna. Pudełka są przepiękne! Naprawdę bardzo długo nie widziałem tak wymuskanych graficznie opakowań na modele. Bardzo przemyślany sposób pakowania ludzików tylko to potwierdza. Ale to dygresja i… kolejny plusik 😉

Według mnie lekkim minusem jest przeciętna ilość unikatowych wzorów w oddziale. O ile w przypadku 4 modeli kawalerii każdy z nich różni się od pozostałych, o tyle na tackach piechoty najczęściej będą to 3 lub 4 pozy, czasami dodatkowo sztandarowy i/lub „attachment” (czyli coś w rodzaju czempiona oddziału), by finalnie nie przekroczyć 13 modeli w jednym typowym zestawie. Jak można to rozwiązać jeśli komuś mocno to przeszkadza? Konwersje to chyba najlepszy pomysł. Widać natomiast, że producent gry stara się podnosić jakość rzeźb i ich wykonania. Modele pięknieją w oczach i baaardzo dobrze oddają klimat bitewnych pól Westeros 🙂 Z wypiekami na twarzy czekam na kolejne pomysły dla moich ulubionych armii 🙂

Dystrybucja – jest to prawdopodobnie największa bolączka twórców gry od samego jej powstania. W praktyce oznacza to, że przez pewne okresy czasu niektóre zestawy są po prostu niedostępne w sklepach albo docierają do nich z opóźnieniem. Czasami nie ma ich tylko w Polsce, czasami w Europie, a czasami w USA albo Kanadzie (różnie). Przykładem były/są: Spearwives, Champions of the Stag, R’hllor Faithful, Red Cloaks czy Hrakkars. Przejściowo trudno było dostać Neutral Heroes 2.

Swego czasu rozchwytywani, wyprzedani na pniu przy okazji wydania polskiej wersji od Warfactory – Champions of the Stag od Baratheonów

Uspokajam jednak, bo te modele prędzej czy później wracają do obiegu i nagle do kraju dociera kilkadziesiąt pudeł. Jeśli na coś polujecie, to najlepiej śledzić media społecznościowe wybranych sklepów oraz oba kanały dystrybucji (pudełka w języku angielskim i polskim). W ostateczności można próbować odnaleźć interesującą nas tackę gdzieś w europejskich lub światowych sklepach lub odkupić ją z drugiej ręki, ale trzeba liczyć się z dodatkowymi kosztami.

Polscy gracze, jak już wspomniałem, mogą korzystać z dobrodziejstw polskiej dystrybucji. Co to oznacza w praktyce? Polskie karty w zestawach z modelami, tłumaczenie zasad na rodzimy język plus wsparcie na turniejach w postaci dodatkowych nagród 🙂

Tereny 2D – no tak, tak tu jest. Nadal trudno mi się do tego przyzwyczaić. W zestawach starterowych dostajemy wypraski z wszystkim co trzeba w wersji 2D. Z reguły wystawia się ich nie więcej jak 5 (K3+2). Niektórzy gracze próbują jednak nadać więcej przestrzenności tym płaskim rysunkom, głównie za sprawą wydruków 3D. W necie dostępne są gotowe płotki czy czardzewa, które po wydrukowaniu mają nawet tej samej wielkości podstawkę co obrys „makiet” 2D. Po prostu gracze kładą je na nie, a w razie potrzeby podnoszą. Na turniejach regułą są wersje 2D. Nie będę się rozwodził nad zaletami i wadami tych rozwiązań – każdy wybierze to, co odpowiada mu bardziej 🙂 Jeśli chodzi o mnie, to na graniu w domu mogę przynajmniej część makiet wystawić w trzech wymiarach i to mi odpowiada 🙂

Dziewczynki Bękarta atakują z flanki. Na zdjęciu widać dwa elementy terenu z drukarki 3D

Koszty – ok, fajnie to wygląda na papierze, ale przejdźmy do rzeczy. Ile to kosztuje? Za starter waszej ulubionej frakcji przyjdzie wam zapłacić w swoim lokalnym sklepie około 400 złotych. Wyjątkiem jest duży zestaw startowy Stark vs Lannister – kupienie na pół jest bardzo korzystne, ale w perspektywie wydania oddzielnych starterów do tych frakcji nie umiem powiedzieć, jaki żywot czeka to duże pudło.

Jak wspominałem, na tym etapie z reguły wystawicie armię na trzydzieści kilka punktów. Jeśli szybko chcecie złapać wiatr w żagle i zapewnić sobie jakąkolwiek możliwość zbudowania armii na 40 punktów, to w wariancie minimum spoko byłoby sięgnąć po 1-2 dodatkowe zestawy. Jest to wydatek mniej więcej na poziomie 140-170 złotych za pudełko. Pierwszym wyborem graczy często jest oddział z dodatkowymi bohaterami frakcji lub formacja inna niż te, które zgarnęli ze startera. Tak więc za około 700 złotych skompletujecie armię pozwalającą rozegrać wam partie w najczęściej spotykanym formacie „40”. Czy to dużo czy mało – pozostawiam waszej ocenie 🙂

Słowem podsumowania – uważam Pieśń Lodu i Ognia za moje odkrycie 2021 roku. Wszystkie kluczowe i ważne dla mnie elementy są na swoim miejscu. Ciekawe uniwersum fantasy oparte o rycerstwo i religie z nieprzesadzoną ilością stworów, różnorodność frakcji, prosta i zarazem pozwalająca na ciekawe zagrania mechanika, w tym tor polityczny plus karty. Do tego klimatyczne modele… czego więcej mógłby chcieć fan Westeros i zarazem gracz bitewniakowy? CMON – oby tak dalej, na dzisiaj jest bardzo dobrze! Jaram się i cieszę, że taka kozacka gra ujrzała światło dzienne 🙂

Lannister vs Baratheon, początek bitwy na 40 punktów. Foto – Przemek
Zdjęcia są mojego autorstwa, chyba że w opisie zaznaczono inaczej. Pochodzą z kilku różnych potyczek i artykułu opisującego starter do gry :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.