Przedświąteczne refleksje i życzenia :)

Aida Swanson w towarzystwie dwóch Dronbot’ów. Modele z Infinity the Game (frakcja: PanOceania/Mercenaries)

Idą Święta – czas na życzenia, od gracza dla graczy 🙂 Przybiorą jednak inną formę niż zwykle. Do poruszenia tematu w niecodzienny sposób zainspirowało mnie przeglądanie mediów społecznościowych i dosłownie ogrom przeróżnych inicjatyw dla różnych gier. Wszechobecne warsztaty malowania, wątki mobilizacyjne do upiększania własnych kolekcji, zaproszenia na turnieje, wydarzenia, imprezy, wątki szybkiego wsparcia z zasadami, artykuły i filmy, wskazówki dla początkujących, relacje ze spotkań, katalogi pełne zdjęć i w końcu mnóstwo pomalowanych modeli z każdego zakątka kraju (a idąc dalej, to i globu). Za tym wszystkim ktoś stoi. Stoją ludzie. Ja i Ty. My wszyscy. Bo w naszym hobby rzadko kiedy ktoś z zewnątrz może coś zrobić za nas.

Piszę do Ciebie ten tekst bez względu na to, jak długo grywasz w bitewniaki. Może dołączyłeś do tego „klimatu” stosunkowo niedawno, kilka miesięcy temu. Może pierwsze szlify zdobyłeś 5 lat temu, a może jesteś weteranem z dwiema dekadami doświadczeń na karku i przeszedłeś już przez różne okresy wypalenia, rozłąki z hobby, zmęczenia tym wszystkim czy nawet i złości lub niechęci, gdy rzucałeś to wszystko w cholerę. Może co miesiąc okupujesz podium w swoim mieście, a może zamykasz stawkę lub krążysz pośrodku, raz na czas sięgając po laur zwycięzcy. A nawet jeśli nie partycypujesz w hobby na turniejach, to pewnie masz dobrą paczkę kumpli i grywacie w swoim gronie odkąd pamiętasz i wcale nie chcecie tego nie zmieniać, bo to wasze domy są ostoją grupy. A może po prostu jara Cię składanie i malowanie ludzików, czołgów, samolotów? Mam dla Ciebie dobrą wiadomość – każdy z nas jest zwycięzcą, bo nieustannie tworzy. Dla siebie i dla innych, nawet jeśli śmigasz w figurki tylko z jednym kumplem.

To, co od zawsze imponowało mi w środowisku gier bitewnych, to zaangażowanie ludzi pro publico bono. Tworzenie czegoś dla innych i poświęcanie się w imię…no właśnie, czego? Pochodzimy z różnych miejsc, na co dzień robimy różne rzeczy. Są wśród nas żołnierze, kucharze, prawnicy, architekci, elektrycy, kierowcy, ratownicy medyczni, urzędnicy, sprzedawcy, przedsiębiorcy, spawacze czy agenci ubezpieczeniowi. Damn, kogo wśród nas nie ma? Tacy, dla których wydanie kilku stów miesięcznie to w sumie nic takiego oraz ci, dla których taki budżet to pół roku wyrzeczeń.

Jeśli głębiej się nad tym pochylić to przychodzi myśl, że za każdą inicjatywą stoją jacyś ludzie. Ci ludzie poświęcają swój prywatny czas, który to jest wielkim kapitałem. Żebyś przychodząc na turniej mógł skorzystać z tego na gotowo. Żeby była tam mata i budynki. Żebyś w ogóle miał gdzie przyjść, w co zagrać, z kim zagrać (bo przecież ktoś zachęca kolejnych ludzi, którzy decydują się wejść w nasze hobby). Żebyś dostał nagrodę – farbkę, pędzel, zestaw czy dyplom. Żebyś mógł to zobaczyć na fotkach, żebyś mógł o tym poczytać lub zobaczyć filmową relację, miał gdzie się podzielić swoimi wnioskami (fora, grupy dyskusyjne). Za każdą jedną płaszczyzną bitewniakowego hobby stoją żywi i prawdziwi ludzie. Ja i Ty. My wszyscy.

Jest to niesamowity fenomen, o którym jak sądzę na co dzień nie myślimy w takich kategoriach. Perspektywa tego rodzaju często nam umyka, ponieważ jesteśmy jakby w środku tego zgiełku. To wszystko tak mocno się przenika. Jak wiele elementów w życiu różnych ludzi musi zaistnieć i ułożyć się w całość, by doszło do jednej, zwykłej gry. Gdy idziesz na turniej pewnie nie zawsze zastanawiasz się, kto konkretnie rozmawiał z właścicielem lokalu w swoich wolnych godzinach życia. Nie widziałeś reakcji właściciela tej placówki na prośbę o najbliższy termin, o godziny, o stoły, o warunki. Kto w tych wolnych chwilach życia pisał maile i dzwonił do sponsorów, negocjując nagrody i wsparcie? Kto rozkminił pięć scenariuszy, w które naprawdę chce się grać? Kto zorganizował statuetki czy nagrodę fair play, kto z imienia i nazwiska przyniósł makiety, które wcześniej przygotował sam, ktoś zrobił to na jego prośbę lub które kupił za swoje pieniądze? Kto zorganizował te cholernie dobre i klimatyczne maty, które wyglądają jakby żywcem wyjęte z prawdziwej bitwy? A blaty? Jasny gwint, skąd tyle blatów? Gdzie były trzymane wcześniej, kto je dowiózł, za czyje środki, czyim autem, gdzie ktoś potem schowa te piętnaście wielkich blatów? I kto zapłaci za paliwo, kiedy bije kolejne rekordy cenowe?

Ktoś te rzeczy robił, ale nie musiał. Bo mógł spędzić ten czas z żoną, ze swoim dopiero co narodzonym dzieckiem, poświęcać się innym pasjom, ruszyć w podróż, przebywać na łonie natury, być w drugiej pracy, zarywać noc na innych obowiązkach albo powinien był wypoczywać, bo po tygodniu roboty jedyne na co miał ochotę, to zabunkrować się w swoich czterech ścianach. Wybrał jednak coś dla innych, bo chciał.

Ale i Ty wybrałeś coś dla innych, choć w inny sposób. Kiedyś przecież kupiłeś modele (a więc wsparłeś jakąś firmę), prawdopodobnie pomalowałeś je Ty lub ktoś ze środowiska dla Ciebie. Opłaciłeś wpisowe. Przyszedłeś, bo chciałeś tu być. Chciałeś brać w tym udział z innymi, a inni z Tobą, poczuć ten klimat. Prowadziłeś do boju armię, dzieliłeś się emocjami, czasem wiwatowałeś z radości albo mruczałeś pod nosem, bo kostki pokazywały odwrotność tego, czego się spodziewałeś. Z ludźmi się witałeś, rozmawiałeś i żegnałeś. Może jedliście obiad albo wspólnie biesiadowaliście. Byłeś i jesteś częścią tego wszystkiego.

Właściciel? Może zbyt łatwo przychodzi oceniać po pozorach, ale na pierwszy rzut oka nieraz nie widać, ile trudu mogło go kosztować otwarcie sklepu, biblioteki czy domu kultury, w którym właśnie rozkładasz się z modelami. Może żyje z presją wysokiego kredytu za spełnianie marzeń – swoich i Twoich. Ba, jakże często to przecież jeden z nas. W taki biznes rzadko wchodzą ludzie niezwiązani z branżą bitewniaków, bo to nie jest łatwa branża i samograj, który bez wkładu pracuje już tylko sam na siebie. Jeśli nie rozważałeś tego wcześniej pod tym kątem to teraz lepiej widać, dlaczego w Twojej miejscowości nie ma kilkunastu takich sklepów, a tylko jeden, czasami dwa lub trzy. Bo wbrew pozorom nie są nas zastępy, a nasze hobby nie jest tak bardzo rozpoznawalne. Dlatego tym bardziej trzeba troszczyć się o to, co wypracowaliśmy my i gracze, którzy byli tu przed nami, gdy nie było niczego. W czasach, kiedy zakup jakichkolwiek modeli w sklepach urastał do rangi wyzwania, a ilość gier mógłbyś zliczyć na palcach jednej ręki. Ktoś kiedyś przyjdzie po nas i będzie kontynuował naszą „misję”. Sztafeta pokoleń trwa.

W końcu każdy gracz, z którym właśnie toczysz partyjkę, ma swoją historię przybycia tutaj, tego dnia i na tę godzinę. Może urwał się szybciej z pracy i musi odpracować, może w ostatniej chwili dogadał się z żoną/mężem w sprawie opieki nad dzieckiem, może stawał na głowie żeby poprzestawiać sprawy w kalendarzu, a może robi to kosztem innych obowiązków, o których nie masz pojęcia. Nie czujesz ich ważności, bo nie chodzisz w czyichś butach. To poświęcenie, którego często nie widać wcale. W oczy rzuca się skutek, ale ukryte pozostaje to, co go poprzedziło.

A przecież ile wydarzeń odbywa się w skali kraju i jak wielu ludzi przyjeżdża z innych ośrodków, mierząc się z kosztami za transport, za walizki i pudła na modele, za wyżywienie czy noclegi (nieraz także dla członków rodziny). Mało kto jednak oczekuje z tego powodu jakiegoś specjalnego traktowania. Jeździłem ja i jeździłeś Ty – nikt za nas nie jeździł. Rozkładamy stół, modele i gramy – to nasze hobby! 🙂

Każda zbudowana makieta to kilka godzin czyjegoś życia – projektowania, dłubania, składania, które ktoś mógł spożytkować inaczej – grałbyś na pustym stole. Każdy pomalowany model na który patrzysz to ileś godzin (1, 5, 10), które ktoś mógł wykorzystać w odmienny sposób – grałbyś przeciwko hordzie plastiku. Każde wydarzenie, w którym bierzesz udział, mogłoby się nie odbyć, bo organizator mógł wybrać alternatywną formę spędzenia wolnego czasu – musiałbyś znaleźć sobie inne zajęcie.

Każde jedno zdjęcie które oglądasz mogło nie powstać, bo autor mógł wtedy przebywać gdziekolwiek indziej – co byś wtedy oglądał? Każdy konkretny artykuł który czytasz mógłby nie powstać z tysięcy liter, bo jego twórca byłby pochłonięty prozą życia codziennego – o czym byś wtedy czytał? Każdy hobbysta robiący podcast mógłby zamiast mówienia do mikrofonu nie wiem, zamknąć się w piwnicy i malować – czego byś wtedy słuchał?

A wydatki? To czas, ale i pieniądz. To rachunki za farby, na materiały i narzędzia. Na malowanie samemu lub przez kogoś. Wydatki na prąd, na zorganizowanie stanowiska pracy, na odpowiednio dobrane oświetlenie i stół. Na aparat, kamerę czy komputer. Na każdy pędzel, każde cążki, każdą skałkę i tak dalej. Na modele, maty, tereny, miarki, tacki, blaty itp., żeby to wszystko jakoś wyglądało. Na lokal, ogrzewanie, wodę, zobowiązania. A te rzeczy generalnie przychodzą z naszej pracy, a więc czasu, kiedy realizujemy się zawodowo. Wielu z nas nie uskarża się na to wszystko, a działa z czystej zajawki. Hobby – słowo, które wyjaśnia tak wiele.

Gdy o tym myślę, to zachwyca mnie każdy drobny detal tej ogromnej układanki. Jak wiele robimy dla siebie, a często to umyka. Pochłaniają nas akademickie spory i dyskusje prowadzące donikąd zamiast skupiać się na tym, ile od siebie dajemy dla domowych, lokalnych i krajowych środowisk. Płacimy za to na przykład nieprzespanymi nocami (bo malowanie), nieplanowanymi urlopami (bo turnieje i wyjazdy), stresem (bo pośpiech), ciągle brakującym wolnym czasem (bo życie to nie tylko hobby), brakiem zrozumienia (bo z zewnątrz dziwne to hobby, gdzie kilku trzydziestolatków znika na cały dzień bawiąc się ludzikami z plastiku), bólem pleców od siedzenia przy stole którąś godzinę z rzędu (znowu malowanie lub granie). Płacimy żywą gotówką (bo „nic za friko”, a górna granica naszej zabawy bywa mocno elastyczna).

Chcę wierzyć, że pojedyncze złe tendencje i postawy giną w zalewie dobrych inicjatyw i postaw, za które odpowiadamy my sami. Dobry przykład przynosi dobre owoce i skłania do refleksji 🙂

Pomyśl, czy to nie jest dobry moment, by powiedzieć (lub w inny sposób okazać) „dziękuję” innym za ich wkład na rzecz środowiska. Właścicielom miejsc takich jak sklepy/biblioteki/domy kultury, malarzom, modelarzom, organizatorom gier, producentom bitewniaków, kolegom i koleżankom z lokalnego środowiska. Fotografom, montażystom, bloggerom. Sponsorom (od prywatnych producentów akcesoriów do naszych gier po samorządy). Wszystkim ludziom dobrej woli, którzy patrzą przychylnym okiem na to, co robimy i widzą naszą radość, determinację. Drugim połówkom za wsparcie i wyrozumiałość z powodu kolejnego dnia poza domem. Ale dziś przede wszystkim graczom! Bo każdy z nas coś daje innym; rzadko kiedy tylko gra i nic więcej. Czasem daje tylko trochę, a czasem bardzo dużo. Dzięki temu środowiska się rozwijają, zmieniają, przekształcają, ale ciągle żyją 🙂

Razem to wszystko tworzymy i dla siebie. To wielka rzecz. W końcu podziękuj też sobie czytelniku. Bo jesteś tego wszystkiego żywą częścią i mniej lub bardziej to współtworzysz 🙂

Dziękuję.

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia! 🙂

7 myśli w temacie “Przedświąteczne refleksje i życzenia :)

  1. nordicskymike 23/12/2021 / 13:44

    Ależ to piękne! Jakbym czytał w paru miejscach o sobie 🙂
    Dziękuję, wszystkiego najlepszego z okazji Bożego Narodzenia i powodzenia w 3 roku pandemii!

    • nordicskymike 23/12/2021 / 13:46

      Ależ dziwnie mnie zalogowało żeby napisać komentarz na tym WordPressie…
      Pozdrawiam
      Michał
      Dwarfcrypt

      • Ranger 23/12/2021 / 15:36

        Cieszę się, że w tekście odnalazłeś jakiś mały kawałek siebie 🙂 Dzięki Michale, wesołych Świąt!
        A logowanie przez WordPressa – pomińmy tę niedogodność 😉

  2. Bananovitch 23/12/2021 / 13:50

    Nie zna życia ten kto nigdy nie zarwał nocy bo trzeba mieć full wymalowaną armię na weekend a dziś czwartek. Jeszcze bardziej nie zna go ten, kto nie malował nigdy w pociągu bo nie zdążył ale w sumie w te 4 godziny pomaluję wystarczająco, żeby przeszło. Ten kto nigdy nie pisał regulaminu, kłócił się z ludźmi że ten jest bez sensu i ogólnie do bani, kto nie gadał z dysponentem lokalu, nie ogarniał sponsorów, nie wynosił hałd śmieci po skończonym turnieju i tak dalej i tak dalej. Nie zna życia. Na szczęście my je znamy, bo siedzimy w tym wszyscy razem 🙂
    Niech się darzą Szczodre Gody!

    • Ranger 23/12/2021 / 15:44

      Aye! To malowanie przed wydarzeniami Bolt Action w Rumi staje się powoli tradycją – nie pierwszy raz ścigałem się z czasem 😉 Na szczęście nie musiałem tego robić w pociągu, bo w SKM nie byłoby na to zbyt wiele czasu 😀 Ilu graczy, tyle perspektyw, a hobby jedno, choć wielowymiarowe 🙂 Wesołych Świąt raz jeszcze!

      Już wiem, co będę malował z Infinity w styczniu… PAN-O-CE-A-NIĘ 😀

  3. quidam corvus 25/12/2021 / 14:00

    Jest jak napisałeś! Zdrowia!

    • Ranger 25/12/2021 / 23:16

      Podziękował, zdrowia również! Niech się darzy 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.