Odbić Fosę Cailin! Bolton vs Greyjoy (1.7) – relacja z gry A Song Of Ice And Fire!

Uwaga! Relacja fabularyzowana 🙂 Spojlery z książki/serialu w połączeniu z fikcją literacką! 😉

Wartownik, ubrany w wysłużony zaśniedziały kaftan kolczy oraz nieco przyciasnawy hełm ledwie trzymał się na wietrze. Zewsząd otaczała go ciemność, stąd gwałtownie reagował na każdy, najmniejszy nawet szelest. Próba przejrzenia terenu wokół siebie była tak skuteczna, jak pływanie w ciężkim pancerzu w nurcie Zielonych Wideł. Beżowy płaszcz powiewał niczym armijny sztandar, co na pewno nie sprzyjało pozostawaniu w ukryciu.

Wichry tego dnia były tak okrutne, jak gdyby któryś z pradawnych bogów dął w potężny róg dla uciechy, by obrzydzić śmiertelnikom kolejny dzień na niezmierzonych połaciach północy Westeros. Choć stopniały pierwsze śniegi, mróz mocno trzymał w garści każdego śmiałka, który zechciał wyściubić swój nos poza mury. Jako że Fosa Caillin była nieco bardziej na południe, gdzieniegdzie prześwitywała już trawa, natomiast nie tam, gdzie stało czardrzewo. Monumentalny pomnik przyrody i świadectwo minionych dziejów tkwiło niewzruszone, pokryte piękną, czystą bielą. Piechur mocniej przycisnął się do włóczni, jak gdyby miało to sprawić, że wiatr zacznie słabiej wiać. Nie sprawiło.

Gdy dmący wicher zaczął monotonnie gwizdać i kołysać, a jego ciałem wstrząsały lekkie dreszcze, usłyszał z oddali szmer. Pojedynczy dźwięk ginął w kakofonii północnego wichru i stanowił ledwie wyczuwalną nutę na granicy jawy i snu. Mimo to było w nim coś bardzo niepokojącego. Jeszcze przy ognisku towarzysze z oddziału opowiadali mu o przerażających potworach, które prą w stronę Muru. Wartownik napiął się jak struna. Dla zwiększenia pewności siebie lekko podrzucił włócznię chcąc sprawdzić chwyt. Druga dłoń mocno trzymała zapięcie tarczy ozdobionej wizerunkiem oskórowanego człowieka. Z ciemności wychynął mężczyzna.

Roose Bolton nosił się dumnie, a jego spojrzenie paraliżowało. Przy jego pasie wisiał duży miecz z piękną rękojeścią. Koła kolczugi bitej przez najlepszych kowali Westeros pobrzękiwały w rytm jego ciężkich kroków. Wielu go kochało i wielu nienawidziło. Choć nie był atletą, potrafił biegle władać białą bronią. Miecze oraz noże nie skrywały przed nim żadnych tajemnic. Z tymi kochankami kładł się do snu, gdyż wrogowie nastawali na jego życie. Stare zwyczaje na północy były już zakazane, ale Boltonowie nic sobie z tego nie robili, wciąż pielęgnując brutalne tradycje swoich przodków.

Wartownik, nie chcąc mierzyć się wzrokiem z Lordem Pijawką, z uniżeniem skinął głową i zgiął kolano. Roose zasugerował mu, że to nie czas na teatralne gesty. Poklepał po ramieniu czujnego żołnierza i wyszeptał do jego ucha: Twój śpiący towarzysz nie miał tyle szczęścia co Ty. Jeszcze dziś wyjawi nam, o czym śnił, gdy miał czuwać i pilnować rodaków z Dreadfort.

Tego dnia lord przybył o świcie z Królewskiej Zatoki wraz z przybocznymi gwardzistami, niosąc synowi akt uznający go za pełnoprawnego Boltona. W drodze doszły go jednak słuchy, iż powierzona Ramsay’owi misja okazała się fiaskiem. Nie tego się spodziewał.

Fetor, dla niepoznaki zwący się Theonem Greyjoy’em, na rozkaz Ramsay’a pomaszerował w pojedynkę na Fosę Cailin, próbując przekonać swoich dawnych podkomendnych o bezsensowności ich oporu. Do tego momentu wszystko układało się zgodnie z planem. Ramsay nie mógł przewidzieć, iż oswobodzenie ostatniego syna Balona Greyjoy’a i przypomnienie mu, kim kiedyś był, okaże się tak piorunujące w skutkach. Powiada się, że wspomnienia ożywają, gdy wojownik ujmie miecz w swoją dłoń. Theon ujął i zwrócił go przeciwko Boltonom.

W kilku miejscach przed Fosą walały się kosztowności, zrabowane i przygotowane do wywozu przez Greyjoy’ów. Bolton senior znał moc takich błyskotek i wydał dowódcom rozkazy, by zabezpieczyli dla niego trzy skrzynie wypchane rarytasami. Mógł tym mamić najmitów lub zamienić na wyżywienie dla swoich własnych żołnierzy. Z podobnych powodów do bitwy przystępowali grasanci pod wodzą Theona.

Sztandary Boltonów ponuro łopotały na wietrze. Lewą flankę zabezpieczali Siepacze wespół z Czarną Strażą, którą osobiście prowadził władca Dreadfort. Z kolei prawą flankę powierzył on Krwawym Komediantom przysłanym tu z Harrenhal przez Kozła oraz Oskórowanym, ciężkiej i wzbudzającej przerażenie kawalerii. Zabiegami dyplomatycznymi zajął się Petyr Baelish. Wyczekiwano także starego Waldera Frey’a, chcącego popatrzeć na to straszne widowisko. On jednak miał w zwyczaju się spóźniać, demonstrując w ten sposób swoją ważność.

Naprzeciw Siepaczy wyszli Żelaźni Łupieżcy oraz Żelaźni Łucznicy. W centrum przebywał sam książę w obecności własnej gwardii Ironmakers. Tuż obok ulokował się drugi oddział Łupieżców wspierany przez Ashę Greyjoy. Siostra nie odstępowała brata na krok. Natomiast Kosiarze z rodu Harlaw siedzieli schowani w moczarach, oczekując dogodnego momentu na ujawnienie zasadzki na flance. Za zaopatrzenie Greyjoy’ów odpowiadał Wendamyr oraz Erik Ironmaker.

Inicjatywa należała do obrońców Fosy, a strony ruszyły na siebie. Littlefinger, korzystając ze swoich wpływów, usiłował zakulisowo zdemotywować wrogich łuczników, jednak ci oparli się tym podchodom. Któraś z wystrzelonych przez nich strzał sięgnęła za to Siepaczy, kładąc jednego z nich trupem. Pozostali Boltonowie wraz z Komediantami z racji blokującego drogę ostrokołu ominęli ten rejon i poszli bardziej prawą flanką, wykorzystując tu swoją przewagę liczebną.

Tymczasem w kierunku bitwy zmierzał Walder Frey. Choć stary, był on człowiekiem nieobliczalnym i przebiegłym. Potrafił grać z wszystkimi i dorównywał umiejętnościom Roose’owi, jednak łączył ich teraz sojusz wyrosły na krwi ich dawnych stronników, stąd nie występowali, przynajmniej oficjalnie, przeciwko sobie, chcąc wspólnie odegrać się za wszystkie lata uniżania ich rangi.

Do dziś nie wyjawiono w kronikach i przekazach, czym Walder Frey zmotywował do takiego poświęcenia przyjaciół Ramsay’a, którzy suchą stopą przeprowadzili go przez zalegające bagniska. Może obdarował ich złotem i zaszczytami? Któremuś z nich obiecał jedną z niezliczonych córek, a więc i miejsce na własnym dworze? Myśliwi nagle, zupełnie niespodziewanie i wbrew przewidywaniom Theona Greyjoy’a, popędzili do przodu zgraję dzikich i oszalałych psów, wpierw naciągając cięciwy swoich znakomitych łuków.

Któż w armii Boltonów potrafił strzelać lepiej od nich? Pierwsza salwa skosiła szereg Łupieżców Ashy. Strach zajrzał jej w oczy, ale było to ledwie preludium tego, co zaraz miało się stać. Na osłabionych najeźdźców runęła sfora kundli, gryząc i rozrywając obrońców na strzępy. Po krótkiej chwili w ruch poszły także boltońskie miecze i gdy Roose wytężył wzrok zobaczył, jaką rzeźnię urządzają wrogom myśliwi Ramsay’a.

Panika uczyniła wyrwę w szeregach Greyjoy’ów. Theon wiedział, że stracił siostrę i znalazł się w trudnym położeniu. Dając się porwać bitewnemu szałowi myśliwi brawurowo zaatakowali oddział samego księcia. Gdy ucichł brzdęk cięciw, Dziewczynki wykorzystały tę samą strategię i skoczyły naprzód, atakując odsłonięty bok.

Morale postawnych i uzbrojonych w wielkie młoty wojowników z Żelaznych Wysp runęło jak domek z kart. Rwetes był słyszalny w samej Fosie Cailin. Psy szalały po polu bitwy, pozbawione kontroli ze strony swoich panów. Zwierzęta kierowały się instynktem i uderzały w najsłabiej chronione miejsca.

Wsparcie Theonowi zdołał dosłać Wendymyr, pozwalając odbudować jeden pełny szereg i odzyskać krótki moment spokoju. Młody książę zdecydował się dać znak Kosiarzom, którzy jak duchy wyłonili się na tyłach Oskórowanych. Był to manewr odważny i szalony, mający na celu przenieść ciężar bitwy w inne miejsce. Konni, w porę zorientowawszy się w sytuacji, zaczęli kręcić koło i po krótkiej chwili rozpoczęli galop celem wypłoszenia z bagien niechcianych intruzów.

Ciosy wyprowadzone kiścieniami z poziomu końskich grzbietów rozorały kilka głów i Siepacze szybko pożałowali swojej decyzji. Jucha hojnie spływała po roztrzaskanych pancerzach, tworząc zakrzepłe kałuże. Widok kawalerzystów i ich mrocznych rumaków w połączeniu z wszechobecną krwią był tak straszny, że dwójka wojowników skoczyła na ślepo w moczary, niechybnie topiąc się pośród trzcin. Pozostali utrzymali pozycję i zranili jednego z jeźdźców. Przez chwilę wydawało się, że konni wytracili swoją przewagę wynikającą z szarży i los się odwróci.

Krwawi Komedianci ulokowani obok kawalerii szybko wywąchali, o co toczy się bitwa. Przecież bezsensem byłoby oddawać tu żywot za Boltona czy Frey’a, skoro jeszcze tyle karczm na szlaku jest do odwiedzenia. Dowódca formacji postanowił, że wejdą do walki tylko gdy sytuacja będzie paląca, a na razie trzeba przyjrzeć się z bliska artefaktom upchanym w zdobionej skrzyni. Kozioł będzie zadowolony, a i im coś skapnie.

Furia Dziewczynek Bękarta przypadła do gustu Roose’owi, który wydał im nadprogramowe rozkazy i zaniechał własnego działania, pozwalając sobie na chwilę obserwacji. Wprawdzie nie byli to szlachetnie urodzeni wojownicy, ale Lord Pijawka takimi nie gardził wiedząc, że miejsce w armii odpłacą wiernością. Ci byli wyjątkowo oddanymi sługami. Informowali go przecież o każdym ruchu jego syna, wiedząc o nim więcej niż jego własny cień.

Owi słudzy kończyli właśnie z oddziałem syna Balona. Pomimo uzupełnień i twardej walki o utrzymanie szeregu książę dostał się do niewoli jako prezent dla Ramsay’a, który z pewnością znajdzie sposób, by „odwdzięczyć się” Fetorowi za to nieposłuszeństwo.

Towarzysze Bękarta puścili luzem psy, by te pobiegły w kierunku łuczników. Kilka posłanych strzał i następna energiczna szarża kosztowała życie połowę oddziału z Żelaznych Wysp. W odpowiedzi strzelcy Greyjoy’ów zwrócili się przeciwko agresorom i w akcie zemsty krótkimi mieczami zatłukli kilka psów.

Tym razem Roose nie chciał czekać na rozwój sytuacji. Wyczuwał też lekką presję ze strony Czarnej Straży, która rwała się do bitki. Już po chwili gwardziści oprawiali korbaczami pozostałą garstkę łuczników.

Osamotnieni łupieżcy walczyli jak równy z równym, prowadząc z Siepaczami starcie jeden na jeden. Potyczka była wyjątkowo wyrównana. Grasanci z Żelaznych Wysp byli wzmacniani ostatnimi rozkazami i uszczuplali siły Siepaczy, z kolei oprawcy Boltonów skakali im do gardeł robiąc to, co potrafili najlepiej.

Skrzynia pełna obfitości przechodziła między nimi z rąk do rąk. Finalnie Siepacze, nie bez strat własnych, odparli atak Łupieżców.

Komentarz po grze: rozegrałem z Krzyśkiem grę na 40 punktów frakcją inną niż poprzednio. Scenariusz wylosowaliśmy na miejscu i padło na Taniec ze Smokami. Trzy jajka zupełnie mi tu nie pasowały fabularnie, stąd pojawiły się skrzynie 😉 Partyjka była testem kilku nowości, w tym świeżej armii Boltonów oraz makiet 3D (wszystkich jeszcze nie skończyłem, ale część trafiła na stół i nad resztą pracuję, żeby wizualnie było jak należy :)).

Bitwa zakończyła się wynikiem 10-2 pod koniec czwartej tury. Błyskawiczny atak Dziewczynek Bękarta pociągnął za sobą szereg zdarzeń, dających zwycięstwo Boltonom. Słyszałem już kiedyś opinie dotyczące Bastard Girls, ale aż do dziś nie miałem pojęcia, co skrywa ten lekko opancerzony oddział za 7 punktów.

Ostatnią próbą uratowania gry było pojawienie się Kosiarzy. Uprzedziłem ten atak swoim własnym. Konnica i tak nie dojechałaby w ciągu jednej tury na flankę Theona, a jak pokazała gra, Dziewczynki Bękarta (ku obopólnemu zdziwieniu) poradziły sobie nawet z tak mocno opancerzonym rywalem (pomimo pancerza na 3+ – atak z boku – Krzyśka bardzo zawiodły kostki). Wspomniał, że najlepsze karty zaczęły mu wchodzić na rękę, gdy dysponował już małą ilością oddziałów.

Sześciany tego dnia były bardziej po mojej stronie. Co do najemniczej talii, to z pewnością jest ona inna od tego, z czym mogłem się zapoznać podczas wcześniejszych trzech potyczek Baratheonami Stannisa. Na pewno opcja ponownego zagrania rozkazu czy nieplanowanej aktywacji kosztem innego oddziału zwiększa możliwości taktyczne.

Tego dnia najważniejsze było to, że w końcu udało nam się spotkać na partyjkę po długim czasie. Dzięki za walkę do końca, rewanżyk zdecydowanie być musi! 🙂

Aha, no i wyjaśniam, że my sobie tu pogrywaliśmy w czysty casual 🙂  W Trójmieście znajdziecie kilku śmiałków, którzy chętnie sprawdzą się w boju w Pieśń 🙂 Jeśli tu mieszkasz i się wahasz, to kontaktuj się z nami! Pokażemy o co w tym wszystkim chodzi i dlaczego to taki ciekawy system 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.