[N4] Rzut okiem: Władcy lodowej planety – Svalarheima’s Winter Force

Svalarheima’s Winter Force to frakcja, na którą czekałem długie lata. W 2011 roku, na etapie poszukiwania dla siebie armii, byłem zafascynowany klimatem tej skutej lodem arktycznej planety, skąd pochodzi Nisse, moja ulubiona jednostka PanOceanii po dziś dzień. Ikona Svalarheimy towarzyszyła mi (na liście ogólnej) podczas pierwszych imprez i towarzyskich gier z moim bitewniakowym kompanem. O pojedynkach z Intruderem Piotra można by napisać niejeden poemat, a zniszczenie w turze reaktywnej Avatara dwoma trafieniami krytycznymi pod rząd to sytuacja, którą z uśmiechem wspominam do dziś.

Jakże żałowałem, że Svalarheima była wtedy gołym konceptem, ciekawostką mogącą wejść w życie w bliżej nieokreślonej przyszłości lub… wcale. Poszedłem drogą Acontecimento i innych armii sektorowych PanOceanii. Debiut Svalarheimy po tak długim czasie był dla mnie zaskoczeniem i zarazem radością, gdyż w końcu doczekałem się tego, co tak urzekło mnie dekadę temu. Gdy nadeszło N4 i więcej entuzjazmu, odżyły we mnie wspomnienia i zdecydowałem, że bez względu na kształt zasad włączę Svalarheimę do kolekcji 🙂

Tradycyjnie przedstawię subiektywnie wybrane plusy i minusy frakcji.

Na plus:

przekrój jednostek. Pierwsze co rzuca się w oczy podczas sprawdzania możliwości Svalarheimy, to dobra (jak na sektorówkę) dostępność jednostek z wielu segmentów. Dotyczy to rdzenia, czyli lekkiej, średniej i ciężkiej piechoty. Możemy więc bez problemu wystawić tani, pełny link do defensywy, oprzeć się o „średnich” Vargarów lub Nisse , a gdy mamy ochotę, to zdejmujemy z półki link samych Szpitalników (tylko w wersji Haris). Zapewnia to graczowi możliwość budowania różnorodnych list armii i przygotowania kontry na wiele różnych zagrań w grze, choć część linków będzie dostępna w niepełnych wariantach.

rozbudowany arsenał/siła ognia. Svalarheima gwarantuje gęsty ogień i pokrycie stołu na każdym zasięgu, spełni więc niejeden kaprys graczy lubujących się w dystansowych zmaganiach. Dobry trening u licznych jednostek daje efekty. Półki w arsenale uginają się od mocarnego sprzętu strzeleckiego. Korzystajmy więc hojnie z tych dobrodziejstw i jak na PanOceanię przystało zasypmy jednostki rywala pokaźną ilością celnych trafień.

dzikie karty. W Svalarheimie znajdziemy wiele postaci, które dysponują dzikimi kartami. Możemy więc swobodnie dołączać je do zbudowanych przez nas linków. Oczywiście nie każdy z tych zawodników jest topowy, ale to wciąż nasz potencjalny wybór zależnie od scenariuszy, na jakie zdecydujemy się grać.

całkiem gęsto w środku pola. To rzecz niespotykana w sektorówkach PanOceanii. Dysponujemy Locustem, którego wspiera Nokken (+8 cali), Hospitaller (+8 cali) i ewentualnie Knight of Justice, Liang Kai czy Kunai Solutions Ninja (każdy +4 cale). Do konkurencji jeszcze trochę brakuje, ale z takim zestawem centrum pola bitwy nie musi być dla nas bezludną wyspą.

Jotums! To po naszej stronie stoi najciężej opancerzona bestia w grze. 10 pancerza to zawrotna, powtarzam, zawrotna wartość. Ustawienie w osłonie gwarantuje wręcz nietykalność dla powszechnie występujących broni na piechocie, a na podchodzących bliżej czeka ciężki palnik. Jotums to idealny wybór dla wszystkich fanów armii strzeleckich. Chodząca twierdza plująca ogniem.

Na minus:

brak spadochroniarzy. Lubię wspomagać się w grze desantem z powietrza, zatem ten brak będzie mi doskwierał. Absencja jednostki, która może namieszać na tyłach, dotrzeć do schowanego, wrogiego porucznika czy po prostu zagwarantować nam niespodziewany dla rywala wektor ataku to z pewnością minus Svalarheimy.

brak typowych, wojennych band. Tanich, z granami dymnymi, gotowych do szaleńczego przełamywania linii rywala. Takich, których strata nie pokrzyżuje nam planów i nie nadweręży puli rozkazów. To w PanOceanii typowe, niemniej w szeregach Svalarheimy walczy Liang Kai, wędrowny mnich, dla którego możemy wygospodarować miejsce w drużynie.

mizerny dostęp do kamuflażu. O ile z mimetyzmem (w takim czy innym wariancie) kłopotu nie ma, o tyle bardzo brakuje nam jednostek chowających się pod markerem. Nasz skromny wybór to albo Kunai albo Uma, to wszystko. A przydałoby się więcej.

Lecimy z omówieniem jednostek, na początek lekka piechota:

Od długich lat trzonem wielu list armii PanOceanii są oczywiście Fizylierzy, tak więc i tu nie mogło być inaczej. To naprawdę nieźli żołnierze. Na tle odpowiedników z pozostałych frakcji zdecydowanie wyróżnia ich porządny BS. Działając w linku potrafią skutecznie korzystać z broni na daleki dystans oraz w razie potrzeby realizować różne misje dzięki specjalistom. Możemy podpiąć tu ORC’a dla podkręcenia wydajności lub lekarza zakonnika do ratowania rannych. W przeciwieństwie do Neoterry tutaj dla Fizylierów nie zakreślono liczbowego limitu.

Karhu (brak modelu) to nasza alternatywa dla linku, jednak maksymalnie trzyosobowego. Droższa punktowo (i to wyraźnie), ale bardziej elitarna od Fizylierów piechota. MSV1 do walki z wrogim zwiadem i maskowanie mimetyzmem od razu budzą skojarzenia z Bagh-Mari z Acontecimento. Do tego jest BTS oraz bardzo fajny patent z NCO, pozwalający linkowi grać rozkazem porucznika. Karhu ma dziką kartę, zatem solistę będziemy spotykać także w innych linkach. Bardzo dobrze wygląda profil z Feuerbachem.

Nokken, co zaskakujące, nie znalazł się w segmencie zwiadu, a tutaj. Jednostka jest w pewien sposób podobna do Locusta. Wystawiana 8 cali naprzód z zadaniem skonsolidowania środka pola. Nokkena cechuje brak możliwości skradania się, słabiej wykonywane uniki, ale wciąż bardzo dobry kamuflaż (niestety bez wejścia pod żeton). Co ważne, to opcja dostarczająca nam specjalistę innego niż Locust haker, co w pewnych sytuacjach może być wysoce pożądane. Wariant ze spitfire wygląda spoko i umie pokarać nieświadomego rywala, a pancerfaust może okazać się jeszcze większym zaskoczeniem niż zdawanie WIP przez PanOceanię 😉

Oktavia Grimsdottir to najemniczka, której model otrzymaliśmy z przedpremierowymi zamówieniami podręcznika do N4 lub zakupiliśmy z półki (nowość września 2021). Oktavia dysponuje przyzwoitym profilem, nie odstępującym na krok umiejętnościom strzeleckim PanOceanii, a zarazem najlepiej czuje się w defensywie. Szósty zmysł, wyrzutnia, dodatkowy strzał i dogged to miły dla oka pakiet stopujący rywala. Nie przeceniajmy jednak jej możliwości – nie jest to Noctifer 😉

Agnes Ferreira to panoceański oficer dostępny na dziś wyłącznie w zestawie z grą Defiance. Zaskakuje fakt, że BS jest tu niższy niż u Fizylierów! Nie zrażajcie się jednak. Za 14 punktów Agnes może fajnie wzmocnić defensywę dowolnego linku (dzika karta) dzięki submachine gun i nanopulserowi. Dodatkowo jest ona specjalistką, zatem w ostateczności może i kliknąć konsolę. Szósty zmysł jest zawsze fajnym dodatkiem, pozwalającym postaci uniknąć różnych niespodzianek z losowych kierunków, zwłaszcza gdy link poniesie większe straty.

Richard Quinn to Fizylier z dziką kartą o podwyższonym (w zasadzie zdublowanym) koszcie punktowym. A jest czym strzelać? W sumie jest. W linku Fizylierów fajnie wzmocni segment średniego zasięgu dzięki shock marksman rifle i 13 BS. Do tego jest obserwatorem i dysponuje MSV1. Przydatny, ale trzeba mieć wolne punkty.

Shona Carano nadeszła właśnie ze Svalarheimą. Mistrzyni miecza jest silnym punktem oporu w walce wręcz. Dzięki dzikiej karcie możemy znaleźć jej miejsce w linku, choć stanie w jednym punkcie ogranicza jej potencjał. Potrafi robić piruety, posiada NWI, perfekcyjnie unika ciosów, strzela dwukrotnie z nanopulsera i jeszcze ten flash pulse. Dla mnie to interesująca jednostka, bez dwóch zdań.

Średnia piechota:

Nisse – królewski oddział jest tylko jeden! Na liście ulubionych modeli i profili mój numer jeden od dawna. Nisse podziałają albo w typowym linku (uwaga – AVA 4) albo w trzyosobowym harisie albo jako drapieżni soliści. Kombinacja MSV2 + mimetyzm daje nam naprawdę ładne możliwości uszczuplania sił rywala, waląc przez dym i do zwiadowców jak do kaczek. Karabin snajperski i HMG czynią w ich rękach spustoszenie. Dwa profile specjalistów. Super! Obstawiam, że najczęściej na stołach będzie hulał link na 3 ludziki. Ciekawostką jest możliwość dodania do linku inżyniera!

Chaksa Longarms to świeżutka jednostka najemnicza od Tohaa, która zagościła w niewielu armiach. Co przynosi Svalarheimie? Kolejny haris na 3 ludki z defensywnym zacięciem. Z czterech profili dwa najmocniejsze szybko opróżnią naszą pulę SWC do zera, zatem trzeba rozsądnie ważyć racje. Nieoczywistym, a silnym wyborem jest praktycznie niespotykany w PanOceanii Mk12, który potrafi pokąsać najtwardsze jednostki, a zwłaszcza z dodatkową kostką za friko. Sądzę, że Chaksy będą grane i kiedyś je dokupię, zwłaszcza iż modele mają przysłowiowy wygar 🙂

Infirmarers of Saint Lazarus nadeszli wraz ze Svalarheimą. Oba dostępne modele są rewelacyjne! Profil jest może na pierwszy rzut oka nieoczywisty, ale w praktyce potrzebny. To doktor (z 13 WIP!), którego można dołączyć do trzech różnych linków w sektorówce. To jego największa wartość dodana. Przy odrobinie szczęścia potrafi w samoobronie wyłączyć jednym cięciem wrogi model. Mocniej błyszczy w armii Rycerzy, ale i w Svalarheimie powinien dać radę.

Uma Sorensen – w mojej ocenie jej przydatność jest dość dyskusyjna. Może byłbym fanem, gdyby nie fakt, że trzeba zapłacić za nią minimum 31 punktów. Okej, jest mimetyzm, zaawansowana wspinaczka, chodzenie po każdym trudnym terenie, breaker combi i nawet dzika karta na dwa profile. Brakuje ważnej rzeczy – drugiego punktu żywotności albo niższej stawki. Aktualny kształt jednostki sprawia, że nie będę poszukiwał modelu Umy.

Vargar Security Team – witaj pełny linku! Oddział wpisuje się w schemat elitarnej, średniej piechoty, która swoje kosztuje i swoje robi. Jest pancerz na każdą okoliczność (3/3) plus obycie z bronią (13 BS). Bardzo nietypowi jak na PanOceanię. Ekipa „chłopców z zapałkami”, która pluje ogniem z miotaczy i wyrzutni rakiet, skacze jak Dog Warriors z Ariadny plus dzięki Albedo ułatwia nam, przynajmniej na początku gry, poradzenie sobie z wrogimi jednostkami z MSV. Wariant z sensorem, K1 Marksman rifle, specjaliści plus opcja dołączenia ich do ORC sprawia, że stają się bardzo spoczko alternatywą wobec tradycyjnych oddziałów PanOceanii.

Troll-hunter Gunnar Lundmark – ha, nie mogło zabraknąć takiej postaci w Svalarheimie! Gunnar to typowy berserker w nietypowej dla niego armii, czym PanOceania kolejny raz mnie zaskakuje. Chcielibyśmy mieć go z przodu, żeby swoim potężnym młotem torował nam drogę do zwycięstwa. Może grać w każdym linku, lista umiejętności jest imponująca, ale jest pewne ale. Gunnar ma tylko 1 punkt żywotności plus dogged, zatem już pierwsza rana może odesłać go do Valhalli, chyba że zdecydujecie się odpalić jego zdolność i lecicie na żywioł w szkocko-morackim stylu. Sam model bardzo mi podchodzi i miło widzieć takiego cwaniaka w PanOceanii 😉

Ciężka piechota:

ORC Troop – poczciwy, ciężki piechur, który nigdy nie wybił się ponad przeciętność i stał się punktem wyjścia dla tego segmentu PanOceanii. Trzeba jednak przyznać, że za oferowany standard płacimy uczciwe punkty. Ma wszystko to, co powinien mieć ciężki zawodnik w wersji podstawowej. Brak umiejętności specjalnych* aż tak nie wadzi, gdy dysponujemy bardzo dobrym przeszkoleniem strzeleckim, 4 pancerza, 3 BTS, 2 punktami żywotności i obszernym arsenałem.

*w Svalarheimie ORC posiada trzy dodatkowe profile, zapewniające brak kar na terenach górskich plus climbing plus, zwiększający mobilność jednostki. To wszystko za symboliczną dopłatę w punktach 🙂

Knights Hospitallers to ikoniczny oddział Zakonów, który walczy także za Svalarheimę. Zero powodów do narzekań – twarde pancerze, przeszkolenie i sprzęt do walki wręcz, kilka opcji wyposażenia plus doktor (specjalista) w linku, a po zranieniu rywali rycerze wpadają w bitewny szał. Nowy profil pozwala wysunąć model 8 cali poza naszą strefę. W przeciwieństwie do Zakonów możemy wystawić tylko trzyosobowy link.

Knights of Justice to przede wszystkim propozycja dla graczy lubiących ofensywnie usposobionych solistów. Zakonnik znakomicie radzi sobie na krótkim i średnim zasięgu, w dodatku ruch 6-2 sprawia, że pierwszy manewr pozwala mu mocno skoczyć do przodu. Dostępne profile specjalistów, spitfire, bardzo wysoki BTS oraz dzika karta. Gdy przyjdzie mu okupować balkony i posiadłości, to z wyrzutnią pięknie wspomoże każdy link.

Bøyg – PanOceania

Boyg Soldiers – ci goście to emanacja panoceańskiej myśli bojowej. Znają się tylko na strzelaniu, a my dokładnie tego tu szukamy 🙂 „Plują” jedną kulką więcej, inkasują bonus do uników (tak do rzutu, jak i odległości), ignorują kary za trudny teren, chroni ich mocny pancerz. Do wyboru tylko dwa profile – ofensywny z Mk12 i defensywny z wyrzutnią. Model jak dla mnie jest bardzo syty i chce się go nabyć do kolekcji 🙂

Zwiad:

Locust jest jedynym typowym infiltratorem w Svalarheimie. Jego niewątpliwym plusem jest zaawansowany mimetyzm, ale niewątpliwym minusem brak opcji schowania się pod żeton. Wystawiając go możemy dołożyć mu nietypowy sprzęt, na przykład ładunki wybuchowe albo drop bears. Locust na szczęście może realizować misje jako haker. Operowanie tą jednostką na przedpolu wymaga nieco wprawy, ale gdy o niego zadbacie, to koszt punktowy powinien zwrócić się z nawiązką.

Kunai Solutions Ninja cechuje uniwersalność, ale moneta ma dwie strony. Jest uzbrojony na średni i daleki dystans, maskuje się kamuflażem termooptycznym i atakuje spod żetonu. Wspina się z gracją, skrada i bez strachu skrzyżuje ostrze nawet z z najlepszymi zakapiorami w swoim fachu. Jego umiejętności strzeleckie są jednak poniżej średniej Niebieskich (stąd i bywają głosy, że snajper z niego przeciętny), a broń do walki wręcz nie daje nam profitów w walce z cięższą piechotą. Tylko profil z marksman rifle umożliwia nam wypchnięcie go poza naszą strefę i tylko na 4 cale, ale lepsze to niż nic. Plus nie znajdziemy wielu okazji do walki wręcz stawiając na strzelanie z daleka. Jednostka jest specyficzna, w mojej ocenie wymaga znalezienia pomysłu na wykorzystanie jej pełnego potencjału w armii Svalarheimy.

Warband:

Liang Kai, Wandering Shaolin Monk – mnich w PanOceanii, co tu się wydarzyło?! 😀 Svalarheima wita go z otwartymi ramionami, gdyż obok Shony to drugi, konkretny zawodnik do walki wręcz, przy czym przeznaczone mu być samotnym, z dala od linków. Liang Kai nie dysponuje niestety granatami dymnymi, ale jest konkretnie przeszkolony do swoich zadań, polegających na dekapitacji kluczowych wojowników rywala. Rwie się do walki, maskuje bazowym kamuflażem, posiada NWI (!), skrada się jak kot, skacze jak ninja, a jego katana wymusza na rywalu aż trzy rzuty na pancerz za jedną ranę. Poza tym tacha ze sobą chain rifle, a kto nie lubi posiadać w armii chaina? 😉

TAGi:

Jotums – jak zaznaczałem na wstępie, to potężny mech, będący emanacją panoceańskiej siły ognia (ten na fotce to akurat wersja ściśle limitowana, katalogowy jest starszy). Wartość pancerza (a zwłaszcza za osłoną) jest tu fenomenalna – pociski z małej broni są dla niego niczym, a podczas prób hakowania wrodzy cyberspecjaliści też nie mają lekko. Ale Jotums to nie tylko twardy obrońca, ale i rasowy napastnik. Multi Heavy Machine Gun jest szwajcarskim scyzorykiem, pozwalającym rozkręcić każdy cel. Hitem jest tu pancerfaust – dwukrotne, groźne ARO potrafi popsuć rywalowi dzień. A na tych, którzy zechcieliby spotkać się twarzą w twarz, Jotums wyszykował ciężki palnik. Moc wrażeń, zdecydowanie.

Podsumowując: Svalarheima’s Winter Force to propozycja dla graczy, którzy lubują się w walce dystansowej i szukają typowego gunline’u, który zmiecie rywala huraganowym ogniem. Tak naprawdę to główny atut panoceańskich żołnierzy z tej planety.

Zaskakujące jest to, że sektorówka ta, czego nie widać na pierwszy rzut oka, całkiem spoko radzi sobie także w walce wręcz (dzięki pojedynczym, dobrze wyszkolonym jednostkom i obecności rycerzy) plus posiada zdolność szybkiego przedostania się do środka pola pomimo tylko jednego infiltratora. Kompensuje to w pewnej mierze brak desantu. Wprawa związana z bytowaniem w górzystych terenach zaowocowała tym, że kilka jednostek z łatwością się wspina, dzięki czemu łatwiej przedostaniemy się do nietypowych lokalizacji. Jestem ciekaw, bardzo ciekaw, jak będzie mi się grywało tą armią 🙂 Svalarheimo, jakże się cieszę, że dostałaś własne zasady!

Źródła: własne, infinitythegame.com. Zdjęcia są własnością Corvus Belli. Pobrano je ze strony producenta lub Facebooka i dopasowano rozmiarami do bloga.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.