Środowe spotkanie z Kill Team’em – CSM vs Orki / CSM vs Adepta Sorotitas

 

Cześć! W ostatnią środę zajrzałem do lokalnego sklepu (Sidequest) z zamiarem pogrania w tytuł, który lubię, ale któremu nie miałem okazji poświęcić ostatnio więcej czasu. To oczywiście Kill Team z uniwersum Warhammera 40000! Świat niekończącej się wojny, czyhających na każdym rogu herezji, zdrad, spisków i podszeptywań Chaosu, ale i bohaterstwa obrońców Imperium, które stara się trzymać równy szyk mimo nadszarpywania świata Imperatora z każdej strony. Ahh, po tym patetycznym wstępie czas przejść do konkretów! 😀

Spośród kilku band do Kill Teama wybrałem tym razem coś bardzo wyrazistego, a więc Pożeraczy Światów 😉 Ponieważ w sklepie grywa się zarówno na 100, jak i 125 punktów, wyszykowałem dwie listy różniące się tylko tym, że w tej drugiej kosztem kultysty z palnikiem pojawi się Terminator i w ten sposób dobiję do wyższego progu.

Kill Team fluffem Czterdziestki stoi, zatem odpaliłem polską Wiki z nadzieją, że odświeżę sobie wiedzę na temat Pożeraczy Światów i znajdę jakieś inspiracje, które przełożą się następnie na pomysły podczas gry. No jasne, a więc czytam o doktrynie:

Pożeracze Światów nie maja żadnej taktyki… 😀 Uznałem, że jednak nie warto się poddawać i trzeba będzie zaprezentować jakiś konkretniejszy walor heretyków Angrona 😉

Pierwszą grę stoczyłem z Dariuszem i jego zielonymi chopakami! Na widok zgrai Orków wylewających się z pudełka złapałem się za głowę. Na 125 punktów tego jest od groma 😀 Naszym polem bitwy stał się mknący w przestworzach statek Rouge Trader, a misją zajęcie kilku znaczników, za które co turę inkasowaliśmy punkty.

Wystawienie nie zajęło nam wiele czasu. Inicjatywę przejęli moi Pożeracze. Kultysta z miotaczem szybko pomknął na mostek kapitański, będąc łasym na stłoczonych Orków. Z tyłu ubezpieczał go Marine z plazmą, a dwójka Berserkerów już wypatrywała pierwszych celów, które można by pokroić na plasterki.

Zielonoskórzy ruszyli watahą przed siebie. Główny zagon nastawił się na rajd tunelem, podczas gdy mniejsza część ruszyła do walki o stanowisko kapitana. Kultysta odkręcał już kurek z gorejącą cieczą, gdy nagle spadła na niego orkowa piła, odcinając jego tułów od pasa i rozlewając wokół wyznawcy Chaosu płonące paliwo.

Orkowy wielkolud błyskawicznie doskoczył do kolejnych dwóch Marines Chaosu, blokując im przejście i pole widzenia. Chopacy przebili się już środkiem i otworzyli drzwi, których mieli nie otwierać 😉 Nawały tej nie mógł powstrzymać ani strzelec z bolterem ani czempion z pistoletem plazmowym.

Drugi śmiałek na mostku runął z ciężkim żelastwem w łapie na fanatyka Chaosu jeszcze nie wiedząc, z jakim monstrum przyszło mu się zmierzyć. Wyprowadzone ciosy zatrzymał, choć nie bez problemów (z przerzutem), wspomagany pancerz o odcieniu krwistej czerwieni. Po chwili Berserker zaczął kręcić energetycznym toporem i gdy ork runął bezwładnie na kapitański fotel, w moment porwała go nicość.

Jeden z groźniejszych Xeno nie zdążył dopchać się do drzwi, które wiodły od korytarza do kapitańskiego mostka. Czempion Chaosu przymierzył, podkręcił moc pistoletu plazmowego i huknął z pełną energią w rywala, niemal wtłaczając go w ścianę. Jakiś cud sprawił jednak, że zielonoskóry połknął wiązkę plazmy, odbeknął i walczył dalej (z flash woundem) 😉

Wokół kokpitu rozgorzała walka. Ork z piłą po ścięciu kultysty napatoczył się, ku swojej zgubie, na rozpędzonych Marines i Terminatora. Po ciosie energetycznej rękawicy pozostała z niego mokra, zielona plama.

Po krótkiej chwili Orkowie zostali wycięci do nogi w rejonie mostka. Furia Khorne’a zbierała żniwo. Ostatni chopak otrzymał nokautujący cios od wojownika w terminatorskim pancerzu.

Ciężar walki przenosił się powoli do ciasnego korytarza w sercu statku, gdzie Xenos mieli jeszcze coś do powiedzenia. Ciężko ranny „połykacz plazmy” pomknął po kolejną konsolę, a jego kamraci zablokowali za nim drogę.

Przewrót w wyniku nastąpił, gdy doczytaliśmy zasady. Wynikało z nich, że moi Pożeracze Światów nie punktują za trzymanie kapitańskiego steru, ponieważ musiałby tam stać mój dowódca, który akurat pilnował znacznika na tyłach 😉 A tak się z Dariuszem zmagaliśmy o ten vipowski fotel i piękną pulę punktów, bo on też już widział się jako posiadacz kapitańskiego steru… a potem ile śmiechu z tego było 😀 Zatem pomimo rosnących strat to zielonoskórzy wygrywali!

Orkowie walczyli o przeżycie, robiąc jedynie to, na czym się znali – rąbiąc wrogów choppami. W korytarzach panował taki ścisk, że nie było szans dobyć pistoletów. Na miejsce rannego zaraz pojawiał się ktoś inny. Rywale brodzili we krwi, żwawo przeskakując nad trupami poległych i bacznie rozglądając się, by nie otrzymać zdradzieckiego ciosu w bebechy. Warkot łańcuchowych mieczy i toporów był doskonale słyszalny w każdym zakamarku statku. Złowrogie okrzyki wyznawców Khorne’a zlewały się w jedno z gardłowymi okrzykami dorzynanych zielonoskórych. Berserkerzy w straszliwym tańcu serwowali śmierć każdemu, kto nie nosił znaku Pożeraczy Światów.

W pogoni za rannym Orkiem Marine z bolterem i towarzyszący mu czempion zostali zaatakowani przez duet chopaków. Xeno z palnikiem oddalił się z bitki i pobiegł po kosnolę, a na jego miejsce wskoczył kuśtykający „połykacz plazmy”. Po chwili stalowa, orkowa łapa rozgniotła wnętrzności wybrańca Khorne’a. Zemsta ze strony Bossa była straszliwa. Czempion, trzymając się jeszcze za podbrzusze, wył w ekstazie walki i wykrzykiwał ostatnie bluźnierstwa, nim noga orka zrównała go z pokładem statku. Natomiast Marinsowi z bolterem udało się najpierw zranić, a potem wykończyć nożem jednego z chopaków.

Odwaga Xenos ulotniła się i większość stała oniemiała. Berserker ryczał i biegał po statku, w końcu natrafiając na dowodzącego tą krzykliwą hałastrą Gnoblara. Stratował go i jeszcze w tej samej chwili wypatroszył kolejnego orka, chowającego się za swoim „szefem”.

W samej końcówce, dzięki wyrwaniu konsoli z rąk sparaliżowanego strachem Gnoblara, udało mi się wygrać 10-8 🙂

 

Gra numer dwa przypadła mi w udziale z Jankiem. Wyraził chęć zagrania na Rogue Trade. Stanęło na misji numer dwa, która polegała na targaniu za sobą konsol. Rywal dobrą chwilę wybierał pomiędzy Death Guard, Space Wolves i Adepta Sorotitas, finalnie wybierając do gry te ostatnie 🙂 Zapowiadał się kolejny, arcyciekawy pojedynek na mknącym statku!

Wystawiliśmy konsolki i do dzieła! Partię rozpoczęły córy Imperatora, które posłały przodem Arco-Flagellantów, same zajmując dogodne stanowiska i szykując się do otwarcia zaporowego ognia z broni dystansowej. Strony najpierw skupiły się na konsolkach. Po moje pomaszerowali Terminator oraz Berserker.

Janek dał niezły popis siły ognia. Rozpędzony, żrący strumień plazmy niemal prześwietlił mi na wylot Marinsa w terminatorskiej zbroi. Gdyby nie osłona, byłoby po nim! Korzystając z faktu, że jednak ustał na nogach, huknął storm bolterem w siostrę z palnikiem, ale tej fartownie udało się przeżyć i również dostała flash wounda. Pobliski Arco-Flagellant próbujący zgarnąć moją konsolę odparował, ale nie pamiętam, kto mu w tym pomógł – prawdopodobnie prosty sługa Chaosu dzierżący miotacz ognia.

Środkowym korytarzem puściłem do przodu Berserkera i czempiona, a z tyłu bieg zabezpieczał Marine z bolterem. Otworzenie się drzwi po stronie Sorotitas oznaczało kłopoty – wycelowany heavy bolter zaczął kosić do fanatyka Pożeraczy Światów. Na szczęście pancerz i mała niecka w korytarzu uchroniły go od kłopotów.

Janek wypchnął do korytarza drugiego Flagellanta celem odcięcia drogi do sióstr na tyłach, co bardzo ułatwiło mi zadanie, gdyż szarża Berserkera była tylko formalnością. Żądny krwi Marine rozrąbał na drzazgi sługę Fałszywego Imperatora i pobiegł do przerażonych Sorotitas. Te usiłowały odciąć mu drogę. Przy drzwiach strony siłowały się, jednak mój Marine nie dał się przepchnąć i… wyrwał je z zawiasami, po chwili zanurzając łańcuchowy miecz w ciele delegatki Imperium aż po samą rękojeść.

Jankowi w sąsiednim pomieszczeniu udało się zabezpieczyć konsolę i wycofać pod drzwi z tyłu. Uznałem, że zaryzykuję rajd moim kultystą z miotaczem. Wydając 2 CP zmieniłem kolejność ataków w turze rywala i sługa Chaosu splunął ogniem (3 trafienia). Pomimo iż wszystko poszło w siostrę z plazmą, pancerz ze Światów-Kuźni ocalił ją od zagłady. Po chwili kultystę strawił miotacz wojowniczki Imperatora, która z zapałem wypleniła nieco herezji z Imperium.

Statek jak widać nie potrafił oprzeć się burzom Osnowy 😉

Do śmiałej szarży na barykady posłałem czempiona z pistoletem plazmowym i mieczem łańcuchowym. Po zabezpieczeniu anten na tyłach do walki w mig dołączył jeszcze Terminator. Choć ranny, nadal był bardzo groźnym rywalem. Czempion tłukł swoim orężem w siostrę dowodzącą wyprawą Imperium, jednak jej pancerz nie ugiął się pod licznymi ciosami zębatego miecza. Po chwili drzwi zatrzasnęły się przed Pożeraczem Światów co oznaczało, że nie sięgnę już tamtej anteny. Co więcej, Arco-Flagellant pospieszył siostrze na ratunek i mój Czempion został brutalnie powalony.

Na skutek szalejącego w korytarzu Berserkera Janek nie mógł być niczego pewien. Na drodze Marinsa z Pożeraczy Światów stanęła liniowa siostra z bolterem, którą dosłownie rozpłatał w przejściu do strefy Imperium. Finałowe starcie czekało go z wojowniczką dzierżącą sztandar i kolejnym już Flagellantem. Na początku przyjął w reakcji granat o podwyższonej sile, ale osłona powstrzymała eksplozję.  Dalej zabrakło mu pary w łapach, ale szczęście go nie opuściło, gdy pomimo niezdanych dwóch testów na pancerz ustał na nogach i doczekał końca gry. W pojedynkę pozbył się aż 3 wysłanników Imperatora!

Ostatecznie i tę partyjkę udało mi się wygrać 🙂

Dziękuję rywalom za eleganckie i wymagające gry. A czy dobrze mi się grało tą bandą? Sądzę, że tak. Oczywiście trzeba mieć na uwadze, że lista armii niekoniecznie sprawdziłaby się na otwartym polu, ale i tu byłem gotów przyjąć wyzwanie 🙂 Berserkerzy robią robotę. Momentami brakowało mi tego jednego punktu AP na broni czempiona, który w obu grach padł zblokowany po pojedynkach w walce wręcz (zresztą co ciekawe w obu grach straciłem dwa te same modele). Pożeracze Światów z dodatkowym atakiem podczas „zapasów” sprawiają, że nawet zwykły strzelec z bolterem nie jest w najgorszej sytuacji, gdy musi się zmierzyć twarzą w twarz z wrogiem. Cieszy fakt, że choć Chaos Space Marines od dawna stoją w miejscu z zasadami (dodanie taktyk w Elitach nie zrobiło tu szału), to nadal można nimi pograć i nie być na straconej pozycji. Ale co będzie z nimi dalej to już zadanie dla GW. Jeszcze w dniu dzisiejszym powinno pojawić się więcej szczegółów na temat nadchodzącej, nowej odsłony Kill Teama!

Do następnego!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.