Dołącz do Gry o Tron! Rzut okiem na zawartość startera do gry A Song of Ice And Fire

01

Witajcie! Dziś będzie o nowej grze, którą w mig dołączyła do grona moich ulubionych bitewniaków. A Song of Ice And Fire! Znana wielu pasjonatom klimatów fantasy seria książek, na podstawie której powstał nie mniej popularny od papierowej odsłony serial TV („show”) zyskała niebywałą sławę na całym świecie. Nic dziwnego, że z czasem ktoś musiał wpaść na pomysł, by zrobić z tego grę figurkową obok karcianych i planszowych odpowiedników. Projekt zdobył serca fanów, którzy wsparli go na Kickstarterze w 2017 roku. Bitewniak, pomimo dużej konkurencji na rynku, przetrwał do dziś. Nie przeszedł do defensywy, a jest nadal rozwijany i ma całkiem niezłe perspektywy. Popularność tego stosunkowo młodego systemu rośnie, co widać także w naszym kraju 🙂

Od czego najlepiej zacząć przygodę z grą? Teoretycznie od startera. Tego rodzaju zestaw w grach bitewnych jest kluczowy dla rozkręcenia popularności, a bywa wręcz „być albo nie być” dla danego tytułu. To tutaj łapie się bakcyla albo nie. To tymi modelami toczy się pierwsze potyczki, to tutaj produkt wywiera (lub nie) pierwsze dobre wrażenie, to z tego pułapu próbujemy namówić kolegów na wejście do systemu. W lutym tego roku światu ukazała się polska edycja gry, za którą ochoczo wzięła się firma Warfactory. To wielkie wydarzenie dla rodzimej społeczności fanów i bardzo ważny sygnał dla CMON – jesteśmy tu, w Polsce, a gra ma się dobrze i chcemy więcej ludków z tego rozbudowanego uniwersum. Bo gdyby miała się źle, to nikt nie chciałby podjąć się spolszczenia zasad, kart i innych gadżetów potrzebnych do dalszej zabawy.

Choć najpierw sięgnąłem po pudło Baratheonów w wersji anglojęzycznej, to szybko pojąłem, że na nich się nie skończy i Starków muszę mieć, nawet jeśli będą tylko ozdobą na półce. Tak oto dokupiłem oficjalny, polski zestaw startowy w ramach kontynuacji zabawy w Pieśń Lodu i Ognia, by w pierwszej kolejności postawić na luźne, pozaturniejowe gry w klimacie Westeros 🙂

Od momentu wyjęcia paczki z Paczkomatu czułem, że szykuje się przednia impreza. Sam gabaryt i ciężar pudła jest słuszny. Za tą cenę nie spodziewałem się zresztą niczego innego 😉 W sobotnie, marcowe popołudnie uznałem, że warto zajrzeć do środka, cyknąć kilka fotek i opowiedzieć wam na blogu o tym, co ujrzały me oczy po zdjęciu folii i rozszabrowaniu tego wspaniałego pakunku 🙂

03

Polską wersję poznamy po dwóch rzeczach – naklejce PL w prawym górnym narożniku frontu oraz polskojęzycznej naklejce na całym tyle pudełka (podmienia ona angielski nadruk). A jeśli już o nim mowa – jest mocne, z twardego kartonu i byle południowy wicherek go nie przewróci. Wygląda na takie, które przetrwa dłużej niż miesiąc, nawet jeśli przyjdzie mu okupować dno naszej szafy.

Przód zestawu wita nas autorskim rysunkiem z walki pomiędzy Robbem Starkiem i Jaimem Lannisterem. Za swoimi plecami obaj panowie mają swoich wiernych stronników – Umbera oraz Górę. Obrazek okraszony jest różnymi zawijasami w lwy, smoki czy ryby, które pochodzą ze sztandarów rodów i nadają dodatkowego klimatu. Nie dajcie się zwieść angielskiej nazwie zestawu – edytorzy nie dali rady/nie chcieli/nie mogli (niepotrzebne skreślić) wszystkiego spolszczyć, ale to niewielki detal, na który nie zwraca się szczególnej uwagi.

Z tyłu widzimy krótki wstępniak o Wojnie Pięciu Królów oraz jeszcze krótszy opis dwóch frakcji, które znajdziemy w zestawie. Tekstu jest w sam raz. Z jednej strony nie zanudzą nas pompatyczne elaboraty (kto chce, sięgnie po książkę lub serial – niezmiennie polecam!), a z drugiej ktoś, kto nie zgłębiał dotąd tego tytułu, cokolwiek zorientuje się w temacie. Bardzo fajnie, że CMON zadbał o zdjęcie przedstawiające zawartość modeli w tym opasłym pudle. U góry znajdziemy imienne postaci, walczące albo na polu bitwy albo na politycznym torze. Niżej są oddziały oraz ich dowódcy („czempioni”). Jest także lista wszystkich pozostałych komponentów, których suma stanowi o masie zestawu. Długa ta wyliczanka.

Okej, otworzyłem w końcu starter. Moim oczom na wstępie ukazała się wypraska z żetonami i elementami terenu w 2D. O ile żetony są dobrym pomysłem (oznaczają one kary, jakie oddział będzie musiał wdrożyć w życie w pewnych okolicznościach lub utracone punkty życia), o tyle do tego 2D albo będę musiał się przyzwyczaić albo podmieniać je normalnymi drzewkami czy płotkami. Zwyczajnie – nie jestem entuzjastą „wypłaszczania”, ale nie nastawiam się negatywnie z samego założenia, bo trzeba najpierw pograć 🙂 Natomiast jako opcja do startera – czemu nie? W każdym razie owych terenów jest kilka odmian, w tym murki, czardrzewo czy stos poległych. Mają one swoje zasady w bitwie.

Tuż pod nimi odnalazłem polskie zasady w wersji 1.5 wraz z torem dla stronników. W sieci trwały dyskusje odnośnie tego, czemu pudełko nie ujrzało światła dziennego dopiero po debiucie edycji 1.7 i tak dalej i tak dalej. Mnie to w niczym nie przeszkadza, a plany wydawnicze rządzą się swoimi prawami. Cykl organizowania i układania elementów takiego projektu jest skalkulowany na dłuższy okres czasu. A jakby zestaw wyszedł po 1.7, to pewnie znalazłoby się kilku śmiałków twierdzących, że ale jak to – przecież kiedyś wyjdzie 1.8 i te karty z zasadami przestaną być aktualne. Tego toku myślenia nie podzielam i wezmę w obronę polskiego dystrybutora. Przyjmując punkt widzenia defetystów żaden moment nie będzie właściwy, bo przecież wiadomo, że w perspektywie miesięcy czy lat coś w grze ulegnie zmianie i cały misterny plan legnie w gruzach. Dopóki producent postępuje fair i nie robi rewolucji w kartach czy zasadach co 3 miesiące, to chyba jest OK.

Powróćmy do zasad, ale trochę konkretniej. Z nimi zapoznałem się już wcześniej i tak w skrócie opowiem o co chodzi. Gracze naprzemiennie aktywują swoje oddziały lub stronników na torze politycznym. Dostępnych jest raptem kilka działań na polu bitwy, w tym manewrowanie, atak czy szarża. Lista nie ciągnie się w nieskończoność. W sumie to tyle. Tylko tyle?! Tak 🙂 Pamiętajcie, że dochodzą jeszcze zakulisowe, dworskie intrygi i zagrywanie kart z ręki, żeby podnieść na duchu własnych podkomendnych lub podkładać nogi tym gościom rywala.

Do tego jednostki mają oczywiście swoje zdolności, co jest kolejną sprawą stanowiącą o ciekawym obliczu gry. A morale? Strach? Ależ proszę, jest wszystko, jak na Westeros przystało. Panika potrafi zebrać większe żniwo niż miecze Twoich rycerzy. Na jednego rannego trzech kolejnych może podwinąć nogi za pas i opuścić pole bitwy. Do tego każdy oddział, który miał to nieszczęście zostać obdarowany jakimś żetonem stanu może na przykład być zmuszony do przerzucenia wszystkich trafień. Wyszedł świetny atak, co? A po przerzuceniu wszystkich 7 trafień wchodzą 2. Żołnierze tracą zapał i po chwili to oni stają się zwierzyną, a rywal myśliwym. Ta gra, z tego co widziałem na raportach w formie wideo, jest pełna takich zwrotów akcji. A to wszystko spakowane na niecałych 40 stronach treści i grafik!

Do ludzików są dołączone karty wszelakiego autoramentu. Do typowych gier najpotrzebniejsze będą te z opisami naszych oddziałów oraz talie taktyk. Wybór danego dowódcy w jakiejś części determinuje oblicze naszej armii, ponieważ posiada on własne umiejętności oraz dołącza do ogólnej talii coś od siebie. Oczywiście papierowych dodatków jest więcej, ale daruję sobie opisywanie elementów z oblężenia itp. Nie jest to istotne na start. W paczce znajdziemy też zestaw 10 kości K6 i 1 K3 (do testów morale). Taki bonus warto mieć, choć każdy gracz z dłuższym stażem z pewnością dysponuje całą gamą tych sześcianów 🙂 Podręczne skróty w dwóch egzemplarzach to również spoko gest.

W końcu creme de la creme, modele! Sporo o nich słyszałem, ale w końcu są, na żywo, przede mną! Jakiego rodzaju one są, a może inaczej – jakie na pewno dla mnie nie są? Nie są to plastiki o jakości Mercedesa, jak te z Warhammera 40000, gdzie detal to konkret, a sam materiał – no wiecie, jest naprawdę dobry. Nie są to jednakże pionki do popularnych planszówek, które topnieją w oczach od patrzenia. Modele do Pieśni Lodu i Ognia są chyba gdzieś w pół drogi.

Oczywiście – wzory się powtarzają, co nie rzadko trafia się w grach, w których walczą większe oddziały. Bitsy? Zapomnijcie, niczego takiego tu nie ma. Są jednak też niekoniecznie oczywiste plusy – ludziki są złożone, więc po wyciągnięciu ich z plastikowych kieszonek nadają się do grania (choć malowane gra lepiej, stara bitewniakowa prawda). Poza tym wojaków uchwycono w wiarygodnych i przekonujących pozach, a same ludziki są dość smukłe i bez problemu widać między nimi różnicę wielkości (Tyrion zestawiony z Górą to chyba najlepszy przykład). Oddziały poruszają się na tak zwanych tray’ach. To specjalnie przygotowane podstawki, które bardzo ułatwiają przesuwanie ludzików po stole. Oczywiście znajdziecie je w odpowiedniej ilości w omawianym starterze.

Dla mnie dużym plusem modeli z A Song of Ice And Fire jest osadzenie ich w kontekście wojny w Westeros. One jednoznacznie kojarzą mi się z tym, co widziałem na ekranie telewizora i co mogłem sobie wyobrazić podczas lektury tysięcy stron książki. Mamy fajny przekrój broni oraz pancerzy (w skali gry, nie tylko startera), stylistycznie na bogato. Jak na producenta planszówek CMON nie poszedł na łatwiznę i jak na pierwszy taki projekt jest zadowalająco. Nie znaczy to, że idealnie. Wiem jednak, że później wydawane oddziały są pod pewnymi względami lepiej dopracowane.

Sam zestaw pozwoli spokojnie wyszykować armie Starków i Lannisterów na 30 punktów. To najmniejszy z proponowanych przez producenta gry formatów. Lud północy wystawi do starcia dwa oddziały mieczników, kawalerię, berserkerów Umbera i wilkora (Robba), a politycznie wspierać ich będą Catelyn oraz Sansa Stark. Rywale zagrają dwoma oddziałami gwardzistów, halabardnikami i ludźmi Góry, a knuć intrygi będą Tyrion oraz Cersei. Ze Starkami i Lannisterami jest tak, że:

1) posiada ich bardzo wielu graczy, jak przystało na modele z dwuosobowych starterów

2) są to armie najstarsze, a zatem dobrze rozwinięte pod kątem ilości oddziałów

3) w ich przypadku problemy z dostępnością modeli nie są tak duże jak na przykład u Baratheonów

4) na ten moment po kilka zestawów z jednej i drugiej armii doczekało się już polskich zasad (co przekłada się na niższą cenę półkową)

Natomiast dobicie do progu 40 punktów z poziomu jednej czy drugiej armii to w opcji minimum zakup jednego pudełka z oddziałem (zależnie od opcji, na którą postawicie). Wybór jest naprawdę fajny. Starkom można dołożyć na przykład kawalerię lub piechotę Tullych albo łuczników. Lannisterów można doposażyć na przykład w oddział ciężkiej konnicy albo kuszników. Niektórzy z pewnością pójdą drogą dodatkowych bohaterów z dedykowanych zestawów. A może wolicie któryś z zaciężnych oddziałów i zechcecie do walki dołączyć Boltonów? Dokładną ilość punktów można sprawdzić w rewelacyjnej aplikacji na smartfony o nazwie War Council 🙂

To, czy postawicie na zawadiaków z dalekiej północy, czy na regimenty z głębi lądu, to już wasza decyzja i wasza frajda 🙂 Obie frakcje różnią się mechaniką, co jest znakomitą nowiną. Starkowie są bardziej nastawieni na atak i skracanie dystansu, z kolei Lannisterowie na grę kontrolną. Słabsze wyszkolenie bojowe będą nadrabiać wzbudzaniem paniki i przewagą na torze politycznym.

Podsumowując: zestaw kosztuje około 549 złotych, ale jestem zadowolony z tej inwestycji. Zawartość wygodnie rozgościła się w pudełku i skrzętnie wypełniła przestrzeń, pozostawiając centymetry luzu. Dostajecie tu wszystko, czego potrzeba na start, dosłownie hordę papierowych dodatków. Modele, choć nie przygniatają jakością plastiku, są miłe dla oka i bardzo mocno osadzone w klimacie książki/serialu – zdecydowanie w moim guście, bo właśnie to chciałbym zobaczyć na bitewnym stole 🙂

Ponadto wydaje się, że gra może zaskarbić sobie sympatię także graczy lubiących planszówki, ponieważ ma ona cechy wspólne z tym, co lubią oni najbardziej – planszę (w rozumieniu terenów 2D), karty, żetony i w końcu pionki (gdyby tak potraktować modele). Plus jeszcze sprawa – niemal wszystko jest tu po polsku!

Doceniam także fakt, że modele są bardzo dobrze spakowane. Plastikowe wkładki, dopasowane kształtem do złożonych przecież modeli, to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Natomiast samo pudełko od strony graficznej bardzo, bardzo mi się podoba, podobnie zresztą jak i opakowania dodatkowych zestawów. Sam projekt, intensywność kolorów, ilustracje – bomba, to naprawdę czołówka! Nadmienię, że zestawy dodatkowe z polskimi kartami kosztują nawet o 25 złotych mniej w porównaniu z tymi po angielsku (w zależności od sklepu), a ten argument dotrze chyba do wszystkich 😉

Uważam, że pudło naprawdę daje radę i pozwoli wam poczuć klimat walk Westeros. Życzę wam multum dobrej zabawy w tym unikatowym uniwersum fantasy! 🙂

PS: a gdyby ktoś z zastanawiających się nad wejściem do gry pytał o Trójmiasto, to na dziś jest tu grupa kilku osób, które albo mają już modele albo czekają na ich premierę.

Zachęcam do śledzenia wpisów i zaglądania na bloga 🙂 Jeśli chcecie być na bieżąco z publikowanymi treściami, to podczas dodawania komentarza jest możliwość aktywowania opcji  „powiadamiaj mnie o nowych wpisach przez e-mail”. Pod artykułami są także przyciski dla Facebooka i Twittera, w razie gdybyście chcieli podać tekst dalej, za co z góry dziękuję. Blog dostępny jest pod skróconym adresem https://kurierkaledonski.com (na razie to tylko przekierowanie, może z czasem ustawię na stałe) 🙂

Pozdrawiam!

2 myśli w temacie “Dołącz do Gry o Tron! Rzut okiem na zawartość startera do gry A Song of Ice And Fire

  1. Artur 06/04/2021 / 20:41

    Bardzo fajna recenzja!
    Czekam na raporty bitewne, w szczególności Baratheonów 🙂

    • Ranger 06/04/2021 / 21:06

      Dzięki! 🙂 Raporty także będą, ale na dziś to melodia bliżej nieokreślonej przyszłości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.