Kill Team! Genestealer Cults vs Adeptus Astartes oraz Adeptus Mechanicus (kampania Cień Aldorin)

Cześć 🙂 Z tej strony Ranger. Dziś na łamach bloga podzielę się z wami relacją z pierwszej odsłony kampanii Kill Team, w której zdecydowałem się wziąć udział. Gospodarzem rozgrywek jest gdański SideQuest. Frekwencja naprawdę dopisała – tego dnia stawiło się około 15-16 osób, by posłać swoich miniaturowych żołnierzy do walk w kampanii Cień Aldorin. Moje relacje będą lekko fabularyzowane, ale gdzieniegdzie nie zabraknie opisów tego, kto i ile wyrzucił na kostkach 🙂 Wstępniak napisałem jeszcze przed grami, a potem znajdziecie opis z dwóch pierwszych potyczek. Zapraszam wszystkich fanów tego uniwersum do lektury 🙂

Vesno nie było wyjątkiem. Imperium nie mogło pozwolić, by tak cennych złóż metali ciężkich nie przekuwać w karabiny i działa, które następnie trafiały w ręce doświadczonych Astartes i Gwardii. Rozbudowana sieć wąskich korytarzy ciągnęła się pod planetą w nieskończoność. Cześć z nich była zasypana, część odtworzona, jednak istniały też tajemnicze przejścia i sale, o których zwykli śmiertelnicy bali się nawet myśleć. Patrole Gwardii Imperialnej z lokalnego garnizonu, włączone do ochrony tuneli na prośbę zarządcy kopalni, omijały te miejsca szerokim łukiem, odkąd kilku żołnierzy zaginęło w niejasnych okolicznościach, a kolejny postradał zmysły.

Grupy górników zmierzały na nocną zmianę. Pierwsza z nich cierpliwie czekała, aż wysłużona, kołysząca się winda w końcu dźwignie się na powierzchnię i zabierze pracowników w głąb tej niegościnnej planety. Dziesięciu członków wyprawy otwierało listę obecności. Ubrani od stóp do głów w znoszone kombinezony w kolorze piaskowym nieśli ze sobą w skrzyniach narzędzia. Maski i gogle odbijały słabe światło, torujące sobie drogę pośród ciemności kopalni.

Winda przemysłowa jęknęła od ciężaru, jak gdyby przeczuwając to, co zaraz się wydarzy. Górnicy zjeżdżali w dół, a kabina rozpędzała się. Z każdą sekundą czuli, jak podziemny upał wyciska z nich pot. Potworny odór rozprzestrzeniał się w locie błyskawicy. Nagle jeden z załogantów złapał za dźwignię bezpieczeństwa. Maszyna, do tej pory bujająca się w każdą stronę, stanęła jak wryta, a górnicy padli na podłogę. Gdy próbowali otrząsnąć się po gwałtownym hamowaniu, jeden z nich błyskawicznie zrzucił wieko najbliższej skrzyni, skąd wyciągnął dubeltówkę. W rękach drugiego błysnął pręt, a trzeci dzierżył gotowy do ataku kilof. Rozejrzeli się po pozostałych. Rosły pracownik kopalni zdjął maskę. Jego gadzi pysk i długi, fioletowy jęzor jednoznacznie świadczyły o przynależności do Genokultu. Był Hybrydą. Jego kompani, wciąż jeszcze podobni do istnień ludzkich, mieli do uszu wpięte słuchawki, z których płynęły kanałami Vox nawoływania Clamavusa.

Dowódca krzyknął łamanym, skrzekliwym głosem:

-Rój Tyranidów się zbliża. Dołączcie, albo…

Szóstka górników zamarła ze strachu. Nie takiej odpowiedzi oczekiwał Marenis.

Uszkodzona winda dotoczyła się na piątą stację pod powierzchnią. Kultyści przeskoczyli nad ciałem strażnika, którym uprzednio zajął się inny żołnierz wierny grupie. Marenis poprowadził już czwórkę podkomendnych – jeden z górników zdecydował się przystąpić do grupy. Pozostałych, rannych po szamotaninie, wzięto do niewoli. Marenis chciał złamać ich wolę licząc, że wkrótce dobrowolnie uznają prymat Tyranidów.

Lider wskazał ostrym pazurem na tunel B-34, oficjalnie wyłączony z eksploatacji. Uzbrojeni w proste karabiny, strzelby i pistolety członkowie Genokultu ruszyli przed siebie, popędzając oszołomioną garstkę pechowców, którzy znaleźli się w niewłaściwym czasie i miejscu. Tej nocy miało wydarzyć się coś, co na zawsze odmieni losy sektora. Pierwszym tego zwiastunem był wibrujący głos Clamavusa, rozbrzmiewający echem z kopalnianego systemu nagłośnienia w nieprzeniknionej plątaninie korytarzy. Głos szaleńca, który zalewał propagandą lokalne pasma radia.

Odsłona pierwsza kampanii – 8 marca 2020.

Kultyści odebrali sygnał, który nakazał im wrócić na powierzchnię i spenetrować wnętrze rozbitego wahadłowca, który został zestrzelony na orbicie (jedyne pole walki z dodatku Rogue Trader). Wyznawcy Genokultu byli przekonani, że we wraku nie znajdą żywego ducha, za to komputery będzie można dostroić do pasma Clamavusa. Już pierwsze chwile pokazały, że pośród zgliszczy skryła się grupa lojalistycznych Astartes z nieznanego zakonu sukcesorskiego Blood Angels.

Kolejne drzwi uginały się pod ciężarem młotów (lub przycisków), a zza nich strony popędziły na siebie. Jedną z konsol Genokult trzymał w swojej strefie, podobnie jak Marines. Kolejna była blisko nich, ale rywale dzięki przejętej inicjatywie zablokowali jedyne dojście, samemu wysyłając do komputera niedoświadczonego skauta, który zbierał pierwsze szlify bojowe. Miał zabezpieczyć dane, a w razie zagrożenia zniszczyć je.

Najpoważniejsze starcie odbyło się na mostku kapitańskim. Dwójka Marines osłaniała trzeciego, który wtargnął do sali z impetem. Strzał z Webera zranił jednego z Astartes, ale pociski z granatnika porozbijały jedynie lampy. Rywal, osłaniając się tarczą, rzucił się do dalszych drzwi, blokując tłoczących się wysłanników Genokultu. Za plecy Marine doskoczył kompan z głównego holu, który pierwszym ciosem uporał się z kultystą. Strzelec z Weberem, kryjąc się za jedną z konsol, stawiał opór przeciwko trzem przeciwnikom, ale któraś z kolejnych miotanych serii powaliła go na ziemię.

Do szarży rzucił się Akolita uzbrojony w ciężki sprzęt górniczy, ale piła stępiła swoje zardzewiałe zębiska o magiczny pancerz – dwa ciosy zostały odparte. Chcąc odblokować przejście z odsieczą odważnie ruszył dowódca grupy Genokultu. Choć był zwykłym Neofitą, to tłukł jak szalony swoim mieczem łańcuchowym, a w jego drugiej ręce pewnie spoczywał Bolt Pistol, z którego także próbował zrobić użytek. Dzięki brawurowej postawie lidera morale drużyny nie zostało złamane.

W głównym holu kolejny Marine siłował się z Aberrantem i szeregowym kultystą. Ostra pika nie okazała się skutecznym narzędziem do przebijania osłon przeciwnika i strony okładały się bez wytchnienia. Choć Genokult nie został rozbity, to przeszedł do defensywy i tak doczekaliśmy finału czwartej tury. Piotr wygrał tę grę, zdobywając przewagę punktową. Na etapie podsumowania walki szczęśliwie po mojej stronie nikt nie zginął, a ranny Akolita z heavy rock cutter dostał nawet dodatkowe doświadczenie po wyrzuceniu 10 😉 Graliśmy o informacje. Piotr zainkasował mocne 3 punkty, ja otrzymałem 1 punkt dla Xenos.

Kultyści, niezniechęceni niespodziewaną porażką, zostali wysłani przez dowództwo w teren, by rozejrzeć się wokół wraku w nadziei, iż powstrzymają nadciągające wsparcie dla Astartes. Zza ruin wyłoniła się niewielka grupa Adeptus Mechanicus z przerośniętym UR-025 na czele. Celem żołnierzy Imperium i Xenos było przebicie się do strefy rozstawienia rywala oraz osłabienie jego sił (misja Terror Tactics z podręcznika bazowego).

Wyznawcy boga-maszyny byli w lepszej sytuacji, bo wyczekiwali na wroga, który dopiero opuszczał wahadłowiec. Zajęli więc dogodną stronę oraz przejęli inicjatywę, jednak okazało się, że to oni wpadli w pułapkę. Niemal połowa delegatów Xenos rozpoczynała starcie blisko środka stołu dzięki urządzeniu zasadzki.

Lewą flanką Genokultu popędził strzelec z plazmą i zabarykadował się za jedną ze stalowych osłon z wizjerem. UR-025 próbował szarży na prawej, ale jej impet został wyhamowany przez leżące na polu walki graty. Pozostali podsunęli się – trójka zajęła bezpieczne pozycje na dachu, a lider trzymał się w miarę blisko robota i podjął się próby utrzymania głównego przejścia pod ruinami.

Xenos zniknęli z pola widzenia mechanicznego potwora w bladoniebieskim pancerzu, w większości porzucając pierwotne stanowiska. Najlepiej uzbrojony strzelec Genokultu trzymał na muszce Skitarii osłaniającego snajpera z arquebusem. Już pierwszy strzał z heavy stubbera był bezbłędny i zrzucił przeciwnika z piętra.

Do żołnierza Mechanicus po lewej doszarżował Akolita z heavy rock saw oraz zwykły kultysta. Starcie było krótkie i bolesne. Zgrzyt przecinanych bionicznych kończyn rozniósł się echem po całym polu walki. W rewanżu UR-025 huknął do członka Genokultu z granatnikiem, jednak zdołał go jedynie niegroźnie ranić.

Zwiadowca Skitarii podkręcił moc plazmy i skierował strumień w ten sam cel. Kostki zawirowały i przyniosły rywalowi dwie wiadomości: dobrą i złą. Dobra była taka, że lekko ranny żołnierz GSC został powalony potężnym strzałem. A zła? Caliver eksplodował w rękach strzelca, wyłączając go z akcji na skutek rzutu „1” i braku możliwości przerzucenia tej wartości.

Tuż za największą bramą trwała druga walka. Akolita dzierżący heavy rock cutter poszatkował dowódcę Skitarii przy pierwszym kontakcie, po czym skoczył w kierunku linii rywala. Metamorph uzbrojony w długie szpony mógł się tylko przyglądać, ponieważ nie dobiegł na czas.

Nie tego spodziewał się Jakub. Podczas testu na złamanie rzucił na kostkach oczko za dużo i gra zakończyła się po pierwszej turze. Co gorsza, permanentnie stracił swojego lidera. Z kolei mój jedyny ranny żołnierz rzucił 10 w tabeli, więc strzał z plazmy nie był taki groźny i poszkodowany wrócił pełen wigoru do kolejnych potyczek. Po rzucie na zasoby zdobyłem dla Xenos 2 punkty w kategorii terytorium.

Dziękuję Piotrowi i Jakubowi za gry. Zobaczymy, jak kampania potoczy się dalej 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.