Pierwszy spośród Marines

Dodam, że spośród moich Marines!

Cześć wszystkim. Trochę podchwytliwy tytuł, ale czas na maleńki skok wstecz na osi czasu. Gdy zdecydowałem się zainwestować nieco w ludki z uniwersum Warhammera 40000 (ale nie w dużego bitewniaka, tylko Kill Team), to oczywiście ruszyła maszyna zakupowa. Gdzieś w tym całym natłoku przypomniałem sobie, że przecież dawno temu otrzymałem od Seviego, mojego wieloletniego bitewniakowego kompana, model Space Marine! Do kogo mógłby należeć zaszczyt otwarcia jakiejś lojalistycznej frakcji, jeśli nie właśnie do tego Primusa? Nie mylić z Primaris, choć podobnie brzmi 🙂

Tylko gdzie ja go mogę mieć. Cholera, chyba pozostał na drugim krańcu kraju i leżakuje gdzieś między ścianami szafki wespół z kilkoma ludzikami z Fantasy Battle. Domyślam się, że Helga i elficcy Egzekutorzy to nie najgorsze towarzystwo, bo ciągle Warhammery, ale jego miejsce było tu. Pierwsza próba sił przede mną – przecież na pewno ruszył ze mną w podróż! Wytypowałem kilka lokalizacji. Przejrzałem pudełka, półki, opakowania z plastikową zawartością, do której zaglądam tylko z rzadka – ani śladu. Obstawiałem, że musiał wymknąć się tylnymi drzwiami i zwiać do Oka Terroru na jakąś krucjatę. Trudno, wróci w najmniej spodziewanym momencie.

Wrócił.

Odnalazłem go zupełnie przypadkiem, podczas porządkowania modeli z Infinity i Bolt Action! Co za ironia losu 😀 Czekał na mnie. Dumny, w ramce, bez podstawki. Małomówny i surowy z natury, jak na plastikowego ludka przystało. Nie postarzał się, ale Marines ponoć tak mają. Prześledźmy zatem jego drzewo genealogiczne.

Model podarował mi Sevi przynajmniej kilkanaście lat temu, jednak nie byłem w stanie ustalić roku. Ni hu hu. Jakaś seria Easy to Build, bo widać po sposobie montażu. Mógł to być jakiś model promo rozdawany początkującym. Zobaczcie, jaka to była bomba z opóźnionym zapłonem i po ilu latach jednak ta Czterdziestka się pojawiła 🙂

Z pomocą przyszedł Artur, który w tym uniwersum siedzi długie lata. Dla niego sprawa była prostsza – to z bitwy o Macragge. Najprawdopodobniej, bo dziś to już chyba niemożliwością o pewnik w tej sprawie. Czyli 2004 rok i to by się mogło zgadzać!

Naprawdę długo myślałem nad legionem dla tego śmiałka. Bycie pierwszym to nie tylko zaszczyt, ale i obowiązek – przetarcia szlaku dla reszty drużyny 🙂 Przyszedł czas, by choć trochę polubić Rogala Dorna i dorzucić do kolekcji charakterystyczne, żółte pancerze znaczone zaciśniętą pięścią. Coś innego niż powszechny błękit Ultramaru, który zalał pola bitewne i internety. Nie ma nic bardziej charakterystycznego w świecie Warhammera 40000 niż niebieski Marine, dlatego… mam już kilkunastu, ale to nie o tym wpis 😉

Powyższy ludzik jest pierwszym Space Marine, jakiego dostałem, choć nie pierwszym, jakiego pomalowałem. Zresztą tutaj jeszcze długa droga, ale działam po długich latach 🙂 Oczywiście do dorobienia jest kalka/kalki i podstawka, ale to dopiero za chwilę 🙂 Fakt, przydałby się też jakiś prosty namiot do zdjęć.

Symboliczne, nowe otwarcie 🙂 Rękawica została rzucona. Pancerna rękawica Imperialnych Pięści!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.