3 x 75 – sławne operacje na froncie zachodnim. Odsłona druga – Market Garden!

Sherman M4A3 (a.k.a. Fury) – jedyny tego dnia czołg Aliantów – atakuje niemieckie pozycje w Nijmegen

Cześć wszystkim! Ostatniego dnia listopada 2019 roku spotkaliśmy się drugi raz w trakcie mini kampanii tematycznej, dotyczącej największych wydarzeń zachodniego frontu II wojny światowej. Za nami Normandia, o której szerzej pisałem w tym miejscu. Przyszedł czas na przełożenie operacji Market Garden na realia Bolt Action.

Pierwotnie planowałem zorganizować to wydarzenie bliżej oryginalnego terminu (wrześniowego), ale z różnych powodów nie udało się tego wykonać. Gdy wiedziałem już, że 30 listopada możemy się spotkać, przystąpiłem z wyprzedzeniem do planowania scenariuszy. Frekwencja zapowiadała się obiecująca i w krótkim czasie na liście było pięciu graczy reprezentujących Aliantów i pięciu grających żołnierzami Osi. Dwie misje pochodziły z dodatku Warlorda – Market Garden. Po analizie poddałem je pewnym modyfikacjom. Pozostałe trzy opracowałem samodzielnie. Wyglądało to następująco:

1) Ulica – Arnhem (podręcznik MG – walka miejska o drogę z budynkami)

2) Szturm na most – Nijmegen (Alianci przebijają się przez stół do mostu bronionego przez Niemców)

3) Odcięci od sprzymierzeńcówokolice Nijmegen (połowa Niemców wycofuje się w kierunku wschodniej granicy, a druga walczy w ostatniej linii obrony na środku stołu. Kapitan i dwa oddziały nie mogą opuścić posterunku pośrodku polany. Alianci próbują udaremnić ucieczkę Niemców)

4) Dostawa z powietrza – Oosterbeek (walka o zasobniki zrzucane z samolotów, które są na przemian wzywane przez obie strony konfliktu)

5) Pułapka nad rzeką – Driel (podręcznik MG – Niemcy z dwukrotną przewagą próbują uniemożliwić przebicie się Aliantów do wschodniego sektora nim przybędą posiłki z tej granicy)

Dodatkowo scenariusze były ze sobą powiązane tematycznie jako ciąg zdarzeń. Wynik podczas pierwszej tury gier miał znaczenie dla kolejnej. Tak oto w razie zwycięstwa na stole nr 1 w następnej turze gracz z tej samej grupy na stole 2 mógł liczyć na bonus odzwierciedlający sukces sojusznika i dalej według schematu. Mogło to być na przykład dodatkowe 100 punktów do listy armii (niektóre scenariusze były niesymetryczne w tym względzie), ostrzał przygotowawczy czy przerzuty morale. Finalnie w Rumi stawiło się sześć osób (ze mną włącznie). Zrezygnowałem więc z 1 i 4 scenariusza (łańcuch bonusów uległ przerwaniu, choć został częściowo wdrożony, a spontanicznie doszła talia kart, którą przyniósł Zimmer). W ostatniej chwili doszło też do roszad w obrębie armii (brakowało gracza Osi), ale i tak prezentowało się to znakomicie, ponieważ Aliantów reprezentowali żołnierze z 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej gen. Sosabowskiego, brytyjskie Czerwone Diabły oraz 101 Dywizja Powietrznodesantowa. Po stronie Osi można było napotkać m.in. oddziały szkoleniowe SS z dedykowanego selektora Market Garden, Luftwaffe, Kriegsmarine czy Tygrysa. Różnorodny i historyczny rozkład sił napawał optymizmem. Z pasją i zaangażowaniem przystąpiliśmy do naszej mini rekonstrukcji.

Tak prezentowały się stoły:

1) Driel:

Driel

Obrzeża Driel

Widok na Driel od strony wschodniej

2) Nijmegen:

Park w okolicy mostu

Spalony wrak częściowo blokuje drogę

Ruiny w Nijmegen

Podejście do mostu drogowego w Nijmegen

3) Okolica Nijmegen (posterunek):

Tą drogą uciekali Niemcy

Niemiecki posterunek pośrodku niczego 😉

Aliancka strefa rozstawienia

Na 1100 punktów wystawiłem w ramach dedykowanego selektora Reinforced Platoon następujące siły:

podporucznik z adiutantem (weterani)

medyk (weteran)

2 oddziały po 7 grenadierów pancernych z LMG, pancerfaustem i dwoma assault rifle (weterani)

1 oddział 6 grenadierów pancernych z dwoma assault rifle i pancerfaustem (weterani)

pełny oddział Kriegsmarine (niedoświadczony)

pełny oddział Luftwaffe (niedoświadczony)

średni moździerz (niedoświadczony)

Sd.kfz 251/1 z MMG (regularny)

Jagdpanzer IV (regularny)

Niemiecki kapitan w asyście drużyny grenadierów pancernych

Pierwszą bitwę stoczyłem z Zimmerem i brytyjskimi spadochroniarzami. Misja nr 3, a więc strażnica pośrodku niczego i żołnierze wycofujący się na niemiecką granicę. W dwóch budynkach ulokowałem weteranów, a obok czuwał oficer (awansowany na mocy scenariusza do kapitana, dostał też powiększoną obstawę). Na lewym skrzydle Luftwaffe, na prawym Kriegsmarine (wycofujące się). Pomiędzy nimi a środkiem stali kolejno grenadierzy pancerni w sile sześciu żołnierzy oraz Jagdpanzer IV. Do ewakuacji wyznaczyłem też transporter opancerzony, medyka i moździerz.

Zimmer z werwą wprowadził Brytyjczyków do boju i pierwsze uderzenie wyszło z lewej flanki. Żołnierze Luftwaffe uciekający po kostki w błocie robili co mogli, ale nie zbiegli przed brytyjskimi kulami. Sam tylko obserwator artyleryjski ze stena położył trzech z nich, depcząc im po piętach niczym łowca. Choć udało im się dość daleko odskoczyć, byli w tym starciu bez szans.

Kriegsmarine spotkał podobny los, choć ci nie zdążyli zrobić nawet kroku w tył, ponieważ spadochroniarze błyskawicznymi seriami uszczuplili ich siły do zera.

Niemcy odgryzali się ze środka stołu seriami z LMG, a transporter zabrał na pakę medyka i załogę moździerza, po czym ruszył na wschód. Gdy żołnierze byli już przy granicy i zeskoczyli na grunt, Alianci rozpoczęli ostrzał z dział okrętowych. Zimmer mógł mówić o wielkim szczęściu, ponieważ jeden z pocisków trafił i położył na miejscu obsługę moździerza. Sd.kfz wycofał się z bitwy wraz z medykiem, stąd zainkasowałem tylko dwa punkty.

Widząc, że bardzo szybko utraciłem zdolność operowania na skrzydłach podjąłem decyzję, że do grupy wycofującej się dołączy mniejszy oddział grenadierów oraz Jagdpanzer IV. Ten pierwszy mocno oberwał od jeepów. Dowódca tej drużyny pod koniec gry miał 5 pinów i jeszcze próbował zbiec, ale w samej końcówce Brytyjczycy dorwali go i zastrzelili.

Z kolei działo samobieżne opóźniało Aliantów na prawej, domykającej się flance. Śmiały szturm podjęli spadochroniarze, jednak bez granatów przeciwpancernych odbili się od manewrującej maszyny.

Na miejsce przybył PIAT, a granat z hukiem trafił we wzmocniony przedni pancerz blisko jarzma działa, nie czyniąc jakichkolwiek szkód. Grenadierzy pancerni ostrzelali z budynku sekcję przeciwpancerną, kładąc na miejscu pomocnika strzelca.

Fanatyczny opór stawiali żołnierze broniący niemieckiego kapitana, wybijając dziury w oknach i miotając pociski z pistoletów maszynowych lub karabinów szturmowych. Brytyjczycy wściekle, raz po raz szturmowali domy. Pierwsza walka wręcz rozgrywała się w trzech etapach, ponieważ dwie kolejny odsłony przyniosły remis. Czterech esesmanów w pocie czoła odpierało fale uderzeniowe. Z ośmiu spadochroniarzy aż pięciu przypłaciło życiem próbę wyrwania budynku z rąk grenadierów pancernych SS, jednak to Alianci odnieśli sukces jako oddział i wykończyli przeciwników po naprawdę krwawym boju na bagnety.

Na fali tego sukcesu swoją szansę zwietrzyła inna drużyna. Sztab oficera został zaszarżowany przez sąsiedni oddział brytyjski, który umykał właśnie przed gąsienicami Jagdpanzera IV. Żołnierze zmotywowani dźwiękiem trąbki podoficera runęli na dom zajmowany przez oficera i obstawę, jednak srodze się przeliczyli. Według ich informacji w środku miał znajdować się osamotniony, emerytowany podporucznik Wehrmachtu, który z pewnością poddałby się na sam widok Tommies. Tymczasem sztabu bronili mocno zdeterminowani esesmani, zasłaniający własnymi ciałami swojego kapitana. Dwóch z nich poległo, jednak tym razem to spadochroniarze ponieśli sromotną klęskę i zostali wybici do nogi. Ostatni obiekt, będący częścią strażnicy, został mocno ostrzelany z artylerii i żołnierze tam przebywający zginęli od pocisku odłamkowego, wystrzelonego z lekkiej haubicy. Straty wśród broniących się były na tyle duże, że garstka pozostałych przy życiu Niemców zakończyła starcie przed czasem.

Nim Jagdpanzer wycofał się w kierunku niemieckiej granicy, zdążył huknąć w jeden ze szturmujących strażnicę oddziałów i na progu sztabu położyć pokotem kilku Aliantów, próbując dać kilka chwil wytchnienia kapitanowi. Wystrzał działa okazał się niszczycielski dla morale osamotnionego sierżanta, który padł ofiarą paniki i w kilku susach niemal dobiegł do pozycji wyjściowych.

Na rozkaz kapitana działo samobieżne opuściło pole walki. Sztab przemieniony w małą twierdzę był dosłownie oblegany. Trzymał się już tylko środkowy budynek pod wodzą kapitana. Strzelały weń jeepy, piechota, moździerz i haubica. Na sam koniec ostał się wyłącznie Hauptmann Verrheim. Snajper celował w kierunku okna, ale chybił. Ostatnia szarża Brytyjczyków zakończyła rozgrywkę. Po podliczeniu punktów wygrał Zimmer. Mnie udało się ewakuować dwa pojazdy i medyka.

Medyk!

Druga gra przypadła mi w udziale z Mateuszem, który wystawił 101 Dywizję Powietrznodesantową USA (połowa punktów, czyli 550). Amerykanie skakali z szybowców, a rywal rzucał znad stołu kostką, która wskazywała miejsce lądowania. Udało się to prawie wszystkim w pierwszej turze, choć spadochroniarze lądowali w przeróżnych lokacjach.

Major amerykańskich spadochroniarzy z doświadczoną eskortą

Sekcję z bazooką wyrzuciło na północ nad rzekę, dowódcę (na mocy scenariusza = majora) z obstawą blisko wschodniej granicy, lekki moździerz na opłotkach Driel, oddział główny z medykiem blisko centrum, a haubicę na otwartej przestrzeni, blisko pozycji niemieckich. Turę później na polu walki pojawił się drugi oddział, który spadochrony porzucił centralnie w połowie drogi między Driel a wschodnią granicą.

Większość niemieckich sił (z 1/3 plutonu) zebrała się w południowo-wschodnim narożniku, skąd otworzyła ogień do odsłoniętej haubicy. Podczas drugiej salwy została zniszczona.

Na północny wschód zakradła się drużyna Luftwaffe. Spadochroniarze z bazooką tkwili zamaskowani w gęstych krzakach. Widząc niedoświadczonych żołnierzy wypalili z broni i trafili jednego z żołnierzy pociskiem przeciwpancernym. Ci byli totalnie zaskoczeni.

Tak dramatyczna śmierć żołnierza z drużyny dosłownie wstrząsnęła pozostałymi. Rzucili się na ziemię krzycząc ze strachu (rzut w tabeli na green: 1, dodatkowe 6 pinów i tylko jeden od rozbicia). Grenadierzy pancerni rozpoczęli ostrzał ruin, w których okopał się amerykański major z obstawą.

Wkrótce po tym na stole z południa przy samym Driel do walki wkroczyła drużyna Kriegsmarine, która miała za zadanie upolować dwóch żołnierzy z lekkim moździerzem. Miałem pewne obawy po bolesnej przeprawie z Luftwaffe i niestety także tutaj niedoświadczeni rekruci nie popisali się. Na wszystkie trafienia poniżej 6 cali uwzględniając nawet pistolety maszynowe i MMG trafiłem… RAZ, wbijając pina. Mateusz oczywiście przesunął tam swój oddział i po chwili pierwsza seria położyła połowę marynarzy, którzy tkwili w otwartym terenie.

Ostrzał przeciwko amerykańskiemu dowódcy przybierał na sile, ale zrujnowane mury okazały się osłoną nie do przeskoczenia. Wobec tego niemiecki podporucznik, który wszedł do walki daleko od głównych sił, obok Luftwaffe, wydał rozkaz moździerzowi i ten zaatakował amerykański punkt dowodzenia.

Spieszeni niemieccy lotnicy na widok oficera przegrupowali się, a stres częściowo ustąpił. W tej samej chwili na niebie ukazały się czasze amerykańskich spadochronów. Weterani po lądowaniu błyskawicznie otworzyli ogień w kierunku północno-wschodniego narożnika, wybijając drużynę Luftwaffe. Niemiecki oficer z adiutantem śmiało ruszyli w kierunku sekcji z bazooką, chcąc pomścić podkomendnych i przy okazji znaleźć bezpieczniejszą pozycję w obliczu lądującego wroga. Amerykańska sekcja przeciwpancerna widząc nacierających esesmanów wycofała się do pobliskich ruin, skąd oddała strzał, ale pocisk z bazooki pofruwał w siną dal. W dom oficera USA trafił moździerz, zabijając wszystkich poza nim samym. Ten skrył się w najgłębszym kącie ruin z odbezpieczonym Thompsonem w rękach. Spadochroniarze na południu oddali kolejną salwę do Kriegsmarine i na placu boju pozostał już tylko sierżant, który paradoksalnie zdał morale i przetrwał ten brutalny cios. Szóstka grenadierów pancernych biegła ile sił w płucach, jednakże pobłądziła i nie dotarła na pole bitwy na czas. Przypadkowy pocisk ugodził spadochroniarza, który ładował lekki moździerz. Przy życiu pozostał więc tylko dowódca tej sekcji.

Amerykanie radzili sobie całkiem nieźle, ale przyszedł czas na niemieckie pojazdy. Transporter półgąsienicowy utknął na drodze z Arnhem, jednak pancerniacy z Jagdpanzera IV planowo wprowadzili swoją maszynę do boju. Gdy tylko zajęli dogodną pozycję blisko południowego narożnika okazało się, że skończyło się paliwo w baku. Działo huknęło z pełną mocą, ale niecelnie. Karabiny przetrzebiły żywopłoty, a maszyna próbowała pomóc samotnemu sierżantowi marynarki. Niemiecki oficer z adiutantem zajęli pozycję za żywopłotem i celną serią z pistoletów maszynowych wyeliminowali ładowniczego bazooki. Zwrotny pocisk trafił w pobliżu, ale nie uczynił szkód niemieckiemu duetowi. Załoga moździerza wyłączyła ze starcia oficera spadochroniarzy Aliantów, a jeden z dwóch oddziałów rusz w kierunku Driel, by podobnie jak działo samobieżne wesprzeć żołnierza Kriegsmarine.

Szczęśliwie na polu walki nie pojawiła się brytyjska odsiecz. Niemcy przeszli do szybkiej ofensywy. Podporucznik SS wybiegł zza żywopłotu i przedarł się do ruin mierząc ze schmeissera. Adiutant nie odstępował go na krok. Amerykanin z bazooką stanął jak wryty. Seria z pistoletów maszynowych była mordercza i Jankes padł ciężko ranny. Sierżant Kriegsmarine dobył MP-40 i runął na Alianta strzelającego z lekkiego moździerza, upatrując w tej straceńczej szarży odmiany swego losu. Zamachnął się i chciał uderzyć z całej siły pistoletem maszynowym, jednak doświadczony Amerykanin uskoczył z linii ciosu i ugodził go nożem, rozstrzygając ten pojedynek nieopodal pierwszego gospodarstwa w Driel. Na pole walki dojechał Sd.kfz 251/1, lecz i on dotarł z Arnhem bez zapasu paliwa (!). Seria z MMG w kierunku oddziału spadochroniarzy to formalność, nie zadała strat. Swoje złowrogie oblicze pokazał w tym kluczowym momencie gry Jagdpanzer IV. Najpierw zagrał karabin maszynowy, ale podobnie jak poprzednio przyciął tylko żywopłoty. Ładowniczy przygotował pocisk odłamkowy, który centralnie trafił stłoczonych na małej przestrzeni spadochroniarzy. Zginęli wszyscy poza podoficerem! Ten błyskawicznie przypadł do ziemi, ponieważ za plecami wyskoczyła szóstka grenadierów, która właśnie uporała się z lekkim moździerzem. Osamotniony Amerykanin oczekiwał rozwoju wypadków.

Brytyjczycy w końcu nadjechali, jednak nie zmieniło to końcowego wyniku. Amerykanie walczyli naprawdę dzielnie, jednak tym razem zwycięstwo odnieśli Niemcy.

Rozmawiając z uczestnikami tego wydarzenia mam ogólny pogląd na to, co powinienem zmienić w rozegranych scenariuszach i tak:

Podczas walk o Nijmegen dwukrotnie zwyciężyli Niemcy, którzy bronili dostępu do mostu. Były to wysokie wygrane. Choć nie dane mi było tam zagrać przypuszczam, że dobrym rozwiązaniem mogłoby okazać się przesunięcie alianckiej strefy wystawienia do 24 cali (do środka stołu, w rejon parku) i ewentualne dalsze osłabienie Niemców poza punktami na liście armii (na przykład poprzez późniejsze wystawienie i wchodzenie z rezerwy). Wykorzystana przez nas mata nadawała się idealnie do tej misji, a układ stołu wydawał mi się zbliżony do historycznego pola walki (pamiętam z jednej książki, że były tam drogi, duży park).

Jeśli chodzi o Driel, to tutaj pierwsza gra zakończyła się szybko, ale druga szła normalnym tempem. Rafał mówił, że brytyjskie wsparcie niczego nie zmienia w układzie sił i przegrywający Alianci nie są przez to na lepszej pozycji. Ogółem w planie pola bitwy dołożyłem więcej ruin i krzaków niż w podręczniku Warlorda (dodatkowa ochrona przed wojskami pancernymi), Niemcom przyciąłem wystawienie pojazdów oraz dorzuciłem zasadę kończącego się paliwa (u mnie akurat wypadły dwie „1”).

W kwestii strażnicy, to tutaj raz wygrali Alianci, a raz Niemcy. U mnie w grze istotne okazały się warunki pogodowe – Zimmer w drugiej turze rzucił 5 i mgła rozwiała się, przez co łatwiej było mu trafiać wycofujące się oddziały. Po stronie obrońców było błoto, tak by oddziały nie wykonały dwukrotnie rozkazu „run”. Sporo lepiej poszło tam Lisowi, który wyprowadził wielu niedoświadczonych żołnierzy niemieckich w kierunku granicy (pomimo braku środków transportu), ale Rafał, podobnie jak wcześniej Zimmer, zdobył samą strażnicę. Sądzę, że scenariusz ma potencjał i tylko lekkie modyfikacje będą tu wskazane (może jakieś dodatkowe osłony dla obrońcy w środku strefy, na wysokości 12 cali oraz 2 zamiast 1 punktu za zdobycie zabudowy w centrum pola bitwy).

Reasumując – bardzo się cieszę, że finalnie zagraliśmy Market Garden. Choć grono uszczupliło się, to nie widziałem, by frekwencja odbiła się na miłym i kulturalnym spędzaniu czasu w historycznej atmosferze. Ci, którzy nie przyszli, mają jeszcze szansę odpokutować podczas ostatniej odsłony 3 x 75 (oczywiście pod warunkiem posiadania odpowiedniej armii) 😉 Najbardziej żałuję, że nie dało się zbudować pięciu stołów i sprawdzić jednocześnie wszystkich scenariuszy oraz bonusów, jakie wynikały z poszczególnych zwycięstw. Wybaczcie ewentualne błędy w interpretacji zasad scenariuszy. Mam nadzieję, że samo wydarzenie będziecie mile wspominać, a takie spotkania będą budowały pozytywne relacje wśród graczy, którzy z każdą potyczką poznają się coraz lepiej. Rywalom dziękuję za miłe i wymagające gry, Stacji Kultura za użyczenie nam miejsca do uskuteczniania naszego bitewniakowego hobby, a wszystkim uczestnikom za przybycie oraz uwagi do scenariuszy. Doceniam też fakt, że część przywiozła dodatkowe makiety/maty, przez co mieliśmy większe pole manewru.

Tymczasem na horyzoncie majaczą Ardeny i ostatnia duża ofensywa Niemców w 1944 roku. Sądzę, że dane nam będzie zagrać już w nowym roku. Po rozmowach z lokalnymi graczami wiem, że przynajmniej jeden ma zimowych Amerykanów. Licząc moich żołnierzy USA jest nas już dwóch, natomiast Niemców prawdopodobnie nie posiada nikt. Armie zimowe będą miały pierwszeństwo podczas wydarzenia, stąd zachęcam do działania, jeśli ktoś z was planował lub planuje taki projekt 🙂 Oczywiście inne formacje historyczne walczące w Ardenach także będą mile widziane (bo przecież nie wszędzie zimowy sort dotarł na front), ale zobaczyć minimum jeden bogaty stół pokryty „śniegiem” byłoby naprawdę super.

Zliczając sumę poszczególnych wyników końcowych wyszło historycznie – pomimo pewnych strat Niemcy ostatecznie odparli Aliantów.

Do zobaczenia! 🙂

Poniżej pozostałe zdjęcia:

1) Driel

 

2) Nijmegen

3) Odcięci od sprzymierzeńców – okolice Nijmegen

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.