30-dniowe wyzwanie fantastyczne #20

20. Gry fabularne/gry bitewne/gry planszowe, które i jakie są ci najbliższe?

USAriadna w koszalińskiej galaktyce. Z mroku do światła 🙂

Z bitewniaków są to dwa tytuły: Infinity the Game oraz Bolt Action. Ten pierwszy to gra bitewna, z którą jestem związany od 2012 roku, a de facto nawet od końcówki 2011, kiedy rozegrałem z Piotrem pierwsze gry demo jego ludzikami. To już 9 lat na pokładzie… 😮 Sam system wciąż jest dobry, ale ze względu na niezrozumiałą dla mnie politykę wydawcy cierpi na kilka bolączek. Największymi są przeładowanie regułami (bywają zasady bardzo do siebie zbliżone, ale o różnej nazwie), rozrzucenie ich w kilku miejscach (podręczniki główne, FAQ, kampanie, scenariusze ITS, a nawet fora dyskusyjne i wypowiedzi twórców), mieszanie wszystkiego z wszystkim w ramach kompanii najemniczych, ignorowanie niektórych frakcji (nierównomierny rozkład nowości) oraz czego doświadczyłem na własnej skórze, zamrażanie frakcji na bliżej nieokreślony czas (moje dwie pierwsze sektorówki, Acontecimento oraz Merovingię, spotkał ten los). Mocno trzymam kciuki, by planowana kolejna edycja wyeliminowała chociaż część wad/nierozsądnych posunięć i solidnie odchudziła mechanikę. Z drugiej strony gra wciąż zapewnia cały wachlarz możliwości i zagrań, wymaga partycypacji obu graczy śledzących pole walki (w turze rywala można reagować na jego poczynania), ma ciekawą i dynamiczną mechanikę oraz serwuje piękne modele sci-fi (może tylko niektóre z większą ilością mangi), które są zdecydowanie w światowej czołówce pod względem wykonania. Ponadto w grze można grać hakerami, zwiadowcami, spadochroniarzami, wielkimi robotami, snajperami czy mistrzami sztuk walk. Frakcji jest do wyboru do koloru, od zacofanej technologicznie Ariadny po ultranowoczesny i rzekomo chroniący ludzkość Aleph. Ciągle jest tu co robić 🙂

Nieliczni obrońcy Breslau trzymają pozycje

Gra numer dwa to Bolt Action, inspirowana II wojną światową. Początki datuję na czerwiec 2016, kiedy to nabyłem starter do Brytyjczyków (którzy finalnie stali się 1 Dywizją Pancerną gen. Maczka) 🙂 Tytuł ten cenię z kilku powodów. Przede wszystkim dzięki fajnej mechanice losowego doboru kości rozkazów, która wprowadza dreszczyk niepewności co do tego, kto aktywuje następny oddział. Często w toku walki jest cios za cios, ale bywają też momenty, że Ty lub rywal zgarniacie kilka swoich kostek pod rząd i jedna strona próbuje wykorzystać tę przewagę, a druga cierpliwie oczekuje na swoją kolej. Panuje tu luźniejsza atmosfera, ponieważ w środowisku tym odbywają się głównie tematyczne wydarzenia czy kampanie, a nie turnieje z rankingami. Sporo osób nieźle orientuje się w historii, zatem jeśli ktoś lubi tę dziedzinę, to z pewnością znajdzie ludzi, z którymi można wymienić się poglądami czy opiniami, dowiedzieć się czegoś nowego. Skala 1/56 oczywiście mi odpowiada, podobnie jak mnogość świetnych scenariuszy z różnych frontów. Gracze Bolt Action kładą generalnie duży nacisk na granie modelami pomalowanymi, często z wysiwyg, stąd aspekt modelarski wiedzie prym. Plus wisienka na torcie – mnie osobiście Bolt Action motywuje do sięgania po kolejne książki historyczne, dzięki którym poznaję założenia i losy formacji z różnych okresów i teatrów, które tymi małymi ludzikami rekonstruuję. Wiedzę historyczną warto mieć. Czy gra ma jakieś minusy? Z większych dla mnie brak 🙂

Ostatnią świeżynką jest dla mnie Team Kill. Po wielu latach siadłem do gry ze stacji Games Workshop i jakie było moje zdumienie, gdy po pierwszych kilku rzutach uświadomiłem sobie – ta gra jest tak bardzo warhammerowa 😀 Dopiero co rozegrałem demo, widziałem kilka filmowych raportów bitewnych. To taka mini 40k, gdzie buduje się niewielką drużynę i śmiga po niewielkich mapkach. Do tego prostsza od Infinity, szybsza do zagrania, a ludziki spokojnie idzie zmieścić do najmniejszych pudełek transportowych. Mam już na oku jedną bandę, a jak ją zgarnę, to pewnie skończę na dwóch 😉

Z grami planszowymi jest bida straszna, niemniej obudzony o czwartej nad ranem wskażę dwa tytuły: turbo regrywalna Neuroshima Hex (tę posiadam w pierwszej wersji z kilkoma dodatkami na stanie) oraz ultra losowy Talisman: Magia i Miecz, którą to z kolei nabył mój dobry bitewniakowy kompan, także z pakietem dodatków 🙂 Hexika mega polubiłem za różnorodność oraz po dziś dzień winszuję za tę kompaktową mechanikę, idealnie dopasowaną do tych kilkunastu heksów wyrysowanych na planszy, ale dającą tak wiele możliwości. Talisman z kolei to gierka-wehikuł, pozwalająca przypomnieć sobie początki z fantastyką. Kompletnie luźna atmosfera w gronie starych druhów z bitewnego szlaku, kiedy chwilowo nie możemy już patrzeć na bitewniaki i szukamy odmiany. Losowość, dużo humoru, cuda na kiju, metrowa pizza i walka bazową postacią z trzy razy silniejszym smokiem – klasyka 😀 Od lat chodzi za mną jakiś dungeon crawler spod znaku fantasy (typu Descent), ale jakoś nie mogę się za to zabrać. Inna sprawa, czy podołałbym czasowo 😉

W gry fabularne nie grywam od czasu, gdy urwał nam się w grupie wątek II edycji WFRP. Zagraliśmy jednakże jakąś symboliczną ilość gier w Wolsung i w to chciałoby się jeszcze pociupać. Fantastyczna mechanika kart!

PS: dwudziesty dzień z trzydziestu, trzymam się! 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.