Z zachodu na wschód – mini kampania Bolt Action! Scenariusz 3 – W drodze do Świdwina (październik 2018)

Snajper Fallschirmjager obserwuje drogę dochodzącą do Kluczkowa z południowego wschodu

Witam serdecznie wszystkich czytelników 🙂 Dzisiejszy wpis jest kontynuacją mini kampanii do Bolt Action. O jej założeniach możecie przeczytać w pierwszym akapicie pierwszego raportu bitewnego, a ściślej pod tym adresem. Zgodnie ze wzmianką z poprzedniego tekstu przenosimy się z frontu zachodniego na wschodni, na Pomorze. Będące wówczas w defensywie siły niemieckie (podczas gry reprezentowane przez Fallschirmjager – 9 FJ sformowaną w rejonie Stettin) staną naprzeciw nacierającego Ludowego Wojska Polskiego.

Co sprawiło, że zdecydowaliśmy się zawalczyć właśnie o Kluczkowo? Nie jest to przecież ani strategicznie ważna miejscowość ani nie krzyżują się tu istotne drogi. Pomysł wyszedł ze strony Piotra, który interesuje się losami LWP (w szczególności szlakiem bojowym przez Pomorze). Koronnym argumentem za rozegraniem scenariusza przedstawiającego walki o Kluczkowo było zaprojektowanie, a następnie wydrukowanie i wymalowanie przez Piotra makiety Kościoła Rzymskokatolickiego p.w. Matki Bożej Szkaplerznej. Nie, nie żartuję 🙂 Nie było lepszej okazji, by tak stworzoną makietę spróbować umieścić w scenerii możliwie bliskiej pierwowzorowi. Piotr argumentował, że układ dróg w Kluczkowie prawdopodobnie nie zmienił się znacząco od czasów II wojny światowej. Zbudował zatem pole walki wokół aktualnego układu komunikacyjnego, z dominującą rolą makiety kościoła w środku miejscowości, oplecionego dwiema drogami, koło których stoją zabudowania. Zresztą zobaczcie sami i porównajcie ze stanem faktycznym, bo to co wyczynił Piotr naprawdę robi wrażenie:

Pole walki: Kluczkowo od strony południowo-wschodniej

Pole walki: Kluczkowo od strony północno-zachodniej

Przedstawię poniżej główne założenia scenariusza, a następnie będziecie mogli zapoznać się z przebiegiem gry na podstawie raportu bitewnego spisanego przez Piotra. W komentarzu podsumowującym będzie też oczywiście kilka zdań z mojej strony 🙂

Scenariusz 3 – W drodze do Świdwina

Zasady: scenariusz nr 12 – Sektory (otaczani Niemcy walczą o każdy wolny skrawek ziemi)

Zagrają: Ranger (9 Dywizja Strzelców Spadochronowych – Fallschirmjager) vs Piotr (1 Armia Wojska Polskiego LWP, w tym 4 pułk czołgów ciężkich)

Format punktowy: 1000 punktów

Reporter pola walki: Piotr

Miejsce walk: miejscowość Kluczkowo (Klützkow). Pomorze, marzec 1945.

Z punktu widzenia historiizniszczenie znacznej części oddziałów X Korpusu przez siły sowieckie i 1 Armii WP nastąpiło m.in. w dniach 4-7.03.1945 w okolicach Świdwina, a zwłaszcza między wsiami Charlottenhof (Bierzwnica), Redel (Redło) i Klützkow (Kluczkowo) (za D. Wybranowski: Udział jednostek cudzoziemskich Waffen-SS i Wehrmachtu w działaniach wojennych na Pomorzu Zachodnim w pierwszych miesiącach 1945 roku – część II [w:] Przegląd Zachodniopomorski rocznik XXX (LIX), rok 2015, zeszyt 1, s. 92 i 93 – komentarz do przypisu na dole każdej ze stron).

W źródłach nie znalazłem wzmianki o udziale Fallschirmjager. Uznałem jednak, że oddział tej wielkości mógł z jakichś powodów walczyć w podanym rejonie. Tym bardziej, że 9 FJ została sformowana w rejonie Stettin w końcu 1944 roku. Wystawienie tej formacji ma dodatkowe uzasadnienie – żołnierze tej dywizji wezmą udział w finałowym starciu kampanii, gdzie nie zabraknie w szeregach armii niemieckiej weteranów, walczących wcześniej m.in. na Pomorzu. Na dziś nie zdradzam jednak szczegółów tego wątku, choć pasjonaci historii pewnie „złapią trop”.

Podczas opracowywania fragmentu „z punktu widzenia historii” korzystano ze źródeł:

Wikipedia – https://pl.wikipedia.org/wiki/Kluczkowo

Przegląd Zachodniopomorski, rocznik XXX (LIX), rok 2015 zeszyt 1 – Dariusz Wybranowski: Udział jednostek cudzoziemskich Waffen-SS i Wehrmachtu w działaniach wojennych na Pomorzu Zachodnim w pierwszych miesiącach 1945 roku (część II).

Plus wiedza własna

Zasady specjalne (LWP vs Niemcy)

LWP Pamiętając o korzeniach

Pomimo obecności oficera politycznego żołnierze na widok kościoła ściągają furażerki oraz hełmy i czynią znak krzyża, zawierzając swój los Stwórcy. W wybranym przez Ciebie momencie bitwy przerzuć jeden dowolny test na morale (z wyłączeniem fubar) pod warunkiem, iż oddział znajduje się w promieniu 12 cali od obiektu sakralnego. Dotyczy wyłącznie jednej drużyny/sekcji/pojazdu w czasie gry.

NiemcyŁamiąc wolę

Nacierający żołnierze LWP słyszeli opowieści o niemieckich, elitarnych spadochroniarzach. Stawanie w obliczu zahartowanego w trudzie wojny wroga nie jest proste. W wybranym przez Ciebie momencie bitwy przerzuć test na morale wybranego oddziału LWP. Dotyczy wyłącznie jednej drużyny/sekcji/pojazdu. Jeżeli skorzystasz ze swojej zdolności bezpośrednio w odpowiedzi na zasadę „Pamiętając o korzeniach”, Twoja zasada zadziała wyłącznie pod warunkiem, iż uzyskasz 4+. Wtedy też zamiast przerzucania anulujesz drugi rzut rywala.

Modyfikacje scenariusza: Obiekt sakralny jest istotny dla stron, choć z zupełnie różnych powodów. O ile Polacy chcą uratować kościół od zniszczenia i motywuje ich do tego wiara, o tyle Niemcy traktują go jako magazyn dla swojego osprzętu, gdyż wiele obiektów dookoła zostało już spalonych.

Za zabezpieczenie obiektu sakralnego strona otrzymuje dodatkowy 1 VP. Przez zabezpieczenie rozumie się obecność swojej jednostki w odległości nie większej jak 3 cale, pod warunkiem iż najbliższa jednostka rywala jest powyżej 3 cali. W przypadku gdy obie strony zabezpieczają obiekt żadna z nich nie otrzymuje dodatkowego 1 VP.

A teraz raport bitewny Piotra. Miłej lektury!

Oficer Fallschirmjager wydaje rozkazy podkomendnym

W drodze na Świdwin

Niewielka miejscowość Kluczkowo stanowi ostatni przystanek na trasie do Świdwina. W pierwszym kwartale 1945 roku, po upadku obrony Wału Pomorskiego, przeszły tędy tysiące ludzi: zarówno uchodźców, jak i rozbitych jednostek X Korpusu SS, bezładnie cofających się na zachód.

Wieś zdobyły 6 marca siły LWP w składzie 4 pułku oraz czołgów (tak Z. Flisowski: Pomorze – reportaż z pola walki, wyd. MON, Warszawa 1979, s. 180).

Kluczkowo okazało się wspaniałą wiktorią: pod ścianami domów stało nieruchomo pięć niemieckich dział pancernych, 12 dział – już bez obsługi – tkwiło na stanowiskach. 500 samochodów i 800 wozów wpadło w ręce zwycięzców. A także – już po raz drugi – niemiecki sztandar pułkowy! 163 dywizja kończyła się ostatecznie pod ciosami pułków naszej dywizji! (cytat za: Z. Flisowski: Pomorze – reportaż z pola walki, wyd. MON, Warszawa 1979, s. 180)

Wiedzy o starciu dostarcza także Meldunek bojowy nr 046 szefa sztabu 4 pułku czołgów ciężkich do Dowództwa Wojsk Pancernych i Zmotoryzowanych 1 armii WP o zdobyciu Kluczkowa (przy czym zaznaczam, że nie dotarłem do oryginału tego meldunku, a prawdopodobną treść odnalazłem na forum pod adresem: https://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=83&t=14435#p1571810 – dostęp 08.11.2018, godz. 19:00. Nie jest to zatem treść zweryfikowana, choć brzmi wiarygodnie – przyp. red.):

1. 4 samodzielny pułk czołgów ciężkich przeprowadzając marsz po osi: Falkenburg, Gersdorf, Reinfeld, Schivelbein, Stolzenberg o godz. 17.00 napotkał silny ogień karabinów maszynowych i pistoletów maszynowych z m. Klützkow. Dowódca pułku rozkazał rozwinąć się 1 i 2 kcz i wraz z fizylierami zaatakować m. Klützkow. Po dwugodzinnych walkach Klützkow został zdobyty. Wynik walk: zniszczono 1 działo pancerne i do 2 kompanii piechoty oraz 60 furmanek z ładunkiem wojennym i do 30 samochodów. Wzięto: 820 jeńców, 120 rannych w szpitalu. Zdobyto: 140 samochodów, 160 furmanek, 2 działa pancerne. Straty w sprzęcie: nie ma, 2 oficerów zabitych i 2 podoficerów rannych. Jeńcy odesłani do 4 pp 2 DP. 4 pp 2 DP zajął obszar na północ od wsi Klützkow.
2. Dowódca pułku postanowił z nastaniem świtu wykonać marsz w nakazanym kierunku, a w ciągu nocy wyciągnąć 2 czołgi ugrzęzłe na południowym skraju wsi Klützkow.
3. Czołgów gotowych do walki 13, ponadto 1 w marszu.
4. Zaopatrzenie: w amunicję w miejscu postoju 0,8 jednostki ognia, w materiały pędne i smary 0,9 jednostki napełnienia. Łączność ze sztabem 4 pp 2 DP przez gońców, wewnątrz pułku – przez gońców.

Szef Sztabu 4 Samodzielnego Pułku Czołgów Ciężkich
B. Podskrebko, kpt.

Tyle historia, a jak bitwa potoczyła się tym razem?

Polacy podeszli od południowego wschodu w sile pięciu drużyn piechoty, wspieranych przez armatę ZIS-3 oraz czołg ciężki. Ich cel był jasny – złamać opór, otoczyć teren i odciąć wszelkie drogi ucieczki. Natarcie musiało być przeprowadzone błyskawicznie, zanim wróg zdoła ewakuować pozostawione wewnątrz wsi zaopatrzenie.

Piechota Ludowego Wojska Polskiego atakuje pod wodzą podporucznika

By odeprzeć atak, Niemcy musieli zawrócić żołnierzy, którzy jeszcze przed chwilą wymaszerowali w kierunku Świdwina na północny zachód. Obrońcy stanowili barwną zbieraninę: w skład liniowego wojska wchodziły elitarne oddziały spadochroniarzy przemieszane ze świeżymi rekrutami oraz personelem Luftwaffe. Drogą nadjechał pojedynczy czołg Panzer IV, a na skraju wsi stanął Nebelwerfer.

Nebelwerfer ukryty w ruinach, w tle niemieckie formacje sposobiące się do walki

Dla obu stron priorytetem był górujący nad miejscowością kościół, wypełniony zapasami amunicji, żywności i bezcennego paliwa.

Niemiecki snajper dostrzega na horyzoncie pierwsze oddziały LWP

Bitwę rozpoczął chaotyczny ostrzał przygotowawczy. Zawiodła koordynacja i opóźniona nawała artyleryjska spadła na obie strony starcia: obrońcy stracili paru żołnierzy, zaś u Berlingowców ofiara była jedna – przypadkowy odłamek ugodził sanitariuszkę, która na ochotnika dołączyła do szturmu…

Gdy kanonada ustała, żołnierze niemrawo ruszyli naprzód.

Ludowe Wojsko Polskie naciera na Kluczkowo. Jedna z drużyn zajmuje opuszczony dom po prawej stronie

Nastała chwila ciszy. W pierwszych minutach walki piechurzy przemykali od osłony do osłony, szukając dogodnych pozycji. Solidna pruska zabudowa zapewniała dobrą ochronę i nikt nie zamierzał się wychylać. Spokój zmącił jedynie warkot silników.

IS-2 z nacierającą drużyną piechoty.

IS-2 na pełnej prędkości wjechał między budynki, okrążając kościółek od północy, a po przeciwnej stronie świątyni zatrzymał się Panzer IV. Nebelwerfer oddał pierwszą salwę; rakiety uderzyły na przedpolu wioski i nie wyrządziły żadnych szkód.

Panzer IV dojeżdża do Kluczkowa, po sąsiedzku drużyna Luftwaffe

Załoga „Stalina” zwolniła. Pojazd nieznacznie wychylił się zza narożnika kościoła i wypalił w kierunku wrogiego czołgu. 122 milimetrowy pocisk trafił centralnie i zamienił Panzer IV w stertę dymiącego złomu. Ośmielona tym sukcesem piechota poderwała się do ataku: trzy drużyny pobiegły od południa, a dwie w ślad za czołgiem, od północy.

Drużyny piechoty w bezpośrednim starciu niemal u progu świątyni

Powietrze wypełnił terkot karabinów. Polacy podeszli pod pierwsze budynki, jednak przeciwnicy byli dobrze ukryci i rozproszeni, a dziesiątki wystrzałów z mosinów, pepesz i KMów Diegtiariowa nie zadały większych strat. Niemcy odpowiedzieli ogniem, przygważdżając nacierających do ziemi.

Fallschirmjager odpierają pierwszy atak LWP

Kilkunastu spadochroniarzy przekradło się w okolice wysuniętego na szpicy „Stalina” i ostrzelało go z panzerfaustów. Tylko jedna głowica dosięgła celu, ale nie zdołała przebić potężnego pancerza pojazdu. Przestraszeni wybuchem czołgiści wrzucili bieg wsteczny, a Niemcy zyskali kilka bezcennych minut spokoju.

IS-2 na „wstecznym”, a drużyna LWP trzyma się ostatkiem sił

Nebelwerfer oddał kolejną salwę, tym razem mierząc bliżej centrum wsi. Artylerzyści nie oszczędzili własnej zabudowy – rakieta trafiła w jedną z chałup, niszcząc ją doszczętnie i grzebiąc pod gruzami całą drużynę polskiej piechoty. To był ostatni wystrzał „krowy”, bo po chwili sięgnął ją pocisk wystrzelony z armaty ZIS-3.

Artylerzyści ogniem parabolicznym strzelają do Nebelwerfera. Ponad ZIS-em na zdjęciu widnieje dopalający się budynek po trafieniu niemiecką rakietą

Choć Nebelwerfer ucichł, jego salwa zatrzymała atak Berlingowców. Od strony północnej większość nacierających zginęła lub nie była w stanie walczyć. W tej sytuacji dowódca czołgu IS-2 zdecydował się na kolejną szarżę. Czołgiści ruszyli przy pełnej prędkości modląc się, by obrońcy nie mieli już panzerfaustów. 122 milimetrowa armata wypaliła ponownie, a pocisk eksplodował wśród stłoczonych przed bramą kościoła spadochroniarzy.

Fallschirmjagerzy eliminują drużynę LWP i przedzierają się do strefy rozstawienia rywala

Karabiny maszynowe strzelały bez wytchnienia, ale przeciwników było zbyt wielu. Pozostali Niemcy przemknęli obok czołgu, po drodze zabijając polskich niedobitków skrytych w przydrożnym rowie.

Walka o każdy skrawek kluczkowskiej ziemi. Drużyna Luftwaffe ostrzeliwuje piechotę LWP przy użyciu karabinów, pistoletów maszynowych i pancerfaustów. Do budynku dobiegają kolejni polscy żołnierze, świszczą kule miotane przez Maxima

Na południu Polacy trzymali się dzielnie, ale nie potrafili przełamać niemieckiego oporu. Kierujący natarciem podporucznik próbował ostatni raz poderwać podkomendnych. Wzmożono ostrzał, ale bez większych efektów, zaś pokrzykujący oficer został powalony serią karabinu maszynowego. Niemcy zaczęli otaczać Berlingowców, zabezpieczając coraz większe obszary miejscowości.

Doświadczona drużyna Fallschirmjager przebija się na tyły LWP

Pozbawieni dowódcy Polacy zaniechali dalszej walki i rozpoczęli odwrót, zostawiając za sobą niemal trzydziestu poległych towarzyszy.

Krajobraz po bitwie

Niemcy zyskali czas, by ewakuować zgromadzone w Kluczkowie zapasy. Ocalona broń, amunicja, medykamenty oraz żywność i setki litrów paliwa walnie wspomogły dalszą obronę Pomorza.

Komentarz po bitwie: Piotrze, wielkie dzięki za grę i raport! W kilku słowach postaram się przedstawić moją perspektywę i wspomnieć o kilku kwestiach, które nie znalazły się w raporcie LWP 😉 Ostrzał przygotowawczy, pozornie niegroźny, przystopował spadochroniarzy pinami – w pierwszej turze nie zdałem aż 4 rozkazów! Do tego o wielkim szczęściu może mówić oficer, gdyż pocisk, który spadł kilka metrów od niego, wyeliminował adiutanta z dalszego starcia.

Gdy w środku bitwy Piotr zaatakował żołnierzy Luftwaffe z flanki, wziąłem głęboki oddech. Stojący bez osłony, jak na patelni, byli łatwym celem. Piotr wykorzystał ten błąd dwukrotnie: na końcu tury i początku kolejnej. Niedoświadczony oddział przetrzymał oba szturmy tracąc ledwie dwóch ludzi. Co więcej, bez pomocy oficera zdał morale (pomniejszone o piny), zajął lepszą pozycję i zdołał utrącił jednego z napastników. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie wydatna pomoc doświadczonych Fallschirmjagerów, którzy wzięli na siebie ciężar walk na tym odcinku i wsparli niewyszkolonych żołnierzy Luftwaffe.

W końcówce, gdy wynik bitwy nadal był na szali, do gry wjechał (dotąd raczej nieobecny) motor i stał się kartą przetargową. Pierwszym rozkazem z karabinu ciężko ranił aż czterech nacierających, niedoświadczonych żołnierzy LWP. Właśnie ten pin zaważył na trzykrotnym (!) niezdaniu ich późniejszego testu na morale. Bazowego, przerzutu z zasady podręcznikowej, aż w końcu z zasad scenariusza pamiętając o korzeniach… a to właśnie oni mieli przebiec do mojej strefy rozstawienia i zdobyć punkty. Jakby tego było mało, po chwili los wspomnianej czwórki po chwili podzielił oficer z adiutantem. Usiłując przemknąć bez osłony wzdłuż nawy kościoła natknął się na silny ogień MG-34 ze strony motocyklistów i nie zdołał dobiec do bramy świątyni.

Po drugiej stronie kościoła Fallschirmjagerzy zdobyli przewagę, choć czołg nie dawał za wygraną i szachował niemiecką piechotę. Oddział piechoty LWP, krocząc koło stalowej bestii, odważnie zaatakował spadochroniarzy nacierając wzdłuż nawy, ale atak utknął. Chwilowe wycofanie się ciężkiego czołgu przypieczętowało ich koniec – nie mieli gdzie się wycofać, przez co kolejni żołnierze byli wyłuskiwani przez dwie drużyny niemieckie. Snajper celnym strzałem ciężko ranił sierżanta. Finalnie wybicie oddziału otworzyło drogę na tyły LWP, co doprowadziło do zdobycia przewagi Fallschirmjager, a w konsekwencji odrzucenia polskich żołnierzy z Kluczkowa.

W toku zaciętych walk, często na odległość kilku cali, nie doszło do ani jednej potyczki na kolby i bagnety. Piotr zdążył skorzystać z zasady scenariusza, choć przerzut testu morale dla niedoświadczonych żołnierzy się nie udał. Wobec tej okoliczności nie miałem nawet jak skontrować tego rzutu, a czekałem do końca na taką możliwość.

Wierząc, że raport przypadł wam do gustu, już teraz zapraszam do zapoznania się z kolejną odsłoną mini kampanii. Tym razem Niemcy staną naprzeciw ZSRR w walce o lotnisko znajdujące się w Oleśnicy, a wyznaczeni uczestnicy kampanii pewnie w niedługim czasie spotkają się na partyjce. Tymczasem zostawiajcie komentarze i spostrzeżenia odnośnie relacji Piotra 🙂

Oczywiście podziękowania przesyłam dla Klubu Strych, dzięki którego gościnności mogliśmy rozegrać to starcie (przy użyciu makiet krakowskiego środowiska) oraz napić się dobrej herbaty (ja piłem jakąś z granatem… :D).

Reklamy

2 thoughts on “Z zachodu na wschód – mini kampania Bolt Action! Scenariusz 3 – W drodze do Świdwina (październik 2018)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.