Z zachodu na wschód – mini kampania Bolt Action! Scenariusz 1 – Polska pięść pancerna (sierpień 2018)

Niemiecki medyk spieszy z pomocą druhom po zbombardowaniu ich pozycji

ODPRAWA:

Do boju wystawiłem 1 Dywizję Pancerną gen. Stanisława Maczka

Ranger: starcie 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka z Wehrmachtem otwiera mini kampanię o nazwie „Z zachodu na wschód”, którą rozgrywamy w Krakowie w gronie czterech osób, znanych wam już z łamów Kuriera Kaledońskiego. Na łamach bloga czeka was pięć odsłon raczej luźno połączonych ze sobą scenariuszy, z czego dwa zostaną rozegrane na froncie zachodnim, a trzy na wschodnim. Ich celem jest pokazanie okresu końca wojny w miejscach niekoniecznie zapisanych w powszechnej świadomości. W raportach bitewnych będziecie mogli zobaczyć zmagania różnych formacji wojskowych kluczowych stron konfliktu: Polaków (1 Dywizja Pancerna gen. Maczka, Ludowe Wojsko Polskie), Niemców, Amerykanów oraz ZSRR. Nie jest to rekonstrukcja 1:1, a przedstawienie pewnego wycinka walk w grze bitewnej Bolt Action w sposób, w jaki mogły się one potoczyć na makietach, które w pewnej mierze przypominają teren prawdziwego starcia oraz przy użyciu modeli reprezentujących jednostki, które w potyczkach udział brały lub mogły brać. Trochę dodamy, trochę odejmiemy, trochę zaimprowizujemy, ale mając na uwadze prawdziwe historie z okresu II wojny światowej.

Nasza dzisiejsza rozgrywka odwzorowuje walki z listopada 1944, kiedy to Polacy walczyli o Moerdijk (Holandia). Z zachowanych informacji wynika, że polskie formacje atakowały przez tereny zalane czy podmokłe (woda celowo zrzucana na pola), z kolei Niemcy bronili się w zabudowaniach, za plecami mając rzekę i zniszczone mosty (te znajdowały się poza stołem ;)). Wehrmacht dysponował snajperami, artylerią/moździerzami czy bronią maszynową. Opis terenu oraz walk znalazłem w książce K. Śledzińskiego – Czarna kawaleria. Bojowy szlak pancernych Maczka, s. 398-403. Pozostałe informacje z głowy 😉

Wraz z Sevim, inspirując się tymi wiadomościami, wystawiliśmy w miarę możliwości formacje pasujące do warunków, jakie panowały wówczas na polu bitwy. U mnie widać to przede wszystkim po obecności trzech pojazdów gąsienicowych: Shermana V, Bren Carriera i Halftracka, które miały zapewnić mobilność na trudnym terenie i wsparcie ogniowe wolno nacierającej piechocie. Z kolei po stronie niemieckiej widać chociażby Hummela, duet snajperski czy dużą ilość kaemów. Nie zabrakło średniego moździerza.

Mój pomysł na tę grę? Próba oflankowania jednostek niemieckich, które wesprą atakującą piechotę. Liczę zwłaszcza na Halftracka oraz Carriera, wiozące na pokładzie karabiny maszynowe oraz dodatkowych żołnierzy. Sherman będzie miał pod górę w razie wystawienia większej ilości pojazdów przez Wehrmacht, zatem sześciofuntówka przyda się jako środek do zwalczania pancernych maszyn rywala. Do celu daleka droga…

Sevi dowodził siłami Wehrmachtu

Sevi: w mojej rozpisce starałem się jak najbardziej odwzorować historycznie Wehrmacht z czasów potyczek z pancerną dywizją gen. Maczka. Duże nadzieje pokładam w Hummlu, który przy dobrej celności powinien wyłączyć z walki parę oddziałów przeciwnika. Zabezpieczenie pancerne daje mi mobilna Puma oraz Panzershreck w drużynie piechoty. Pozostałą część rozpiski zajmują silne oddziały piechoty wraz ze wsparciem. W ostatniej chwili zmodyfikowałem swoją rozpiskę, ale nie uchylę rąbka tajemnicy z czego zrezygnowałem. Tajemnica wojskowa. 

Zasady: Punkt obrony (str. 144 dużego podręcznika do Bolt Action). Strona polska atakuje z terenów podmokłych/leśnych, strona niemiecka broni się na terenie miejskim.

Zasady specjalne:

Niemcy – „Jeden most za daleko

Żołnierze niemieccy są przyparci do Mozy, a jedyna droga ucieczki wiedzie w kierunku…zniszczonych mostów. Nie ma odwrotu. Wobec powyższego losowe K2 oddziały otrzymują zasadę specjalną stubborn.

Sevi wylosował 2 oddziały i trafił znakomicie – dwie drużyny piechoty.

Polacy – „Cześć i chwała

Polacy zdobyli niedawno Bredę bez poważniejszych zniszczeń, za co mieszkańcy są im bardzo wdzięczni. Żołnierze 1 Dywizji Pancernej na fali tego sukcesu mają wysokie morale. Odzwierciedleniem tego w grze będzie bonus +1 do wszystkich testów morale dla K3 oddziałów.

Ja także wylosowałem maksimum możliwości: obserwator artyleryjski (mogło być lepiej), sekcja PIAT oraz jedna z drużyn piechoty.

Listopad 1944. Holandia, okolice Moerdijk, blisko rzeki Mozy.

Pole walki – widok z zachodu

Skrzyżowanie dróg oraz most wiodący do Moerdijk

To tutaj Niemcy okopali się na wypadek szturmu 1 Dywizji Pancernej

1 Dywizja Pancerna zmierzała w kierunku Moerdijk. Nagły ryk silników tuż nad głowami polskich żołnierzy oznaczał dobrą wiadomość – pogoda dopisała, a poderwane w powietrze samoloty Aliantów przeprowadziły koncentryczny nalot na rozpoznane niemieckie pozycje. Porucznik Kaszewski widział przez lornetkę krótkotrwały chaos, który zapanował w niemieckich oddziałach na skutek spadających bomb. Niemcy dobrze się okopali i nie odnotowali strat, jednakże celny nalot osłabił ich morale. Luftwaffe nie królowała już nad kontynentem, choć żołnierze niemieckiej piechoty z tęsknotą patrzyli się w niebo. Oczywiście do momentu, w którym spostrzegli alianckie oznakowania na płatach i korpusach samolotów. Obecność wrogich sił powietrznych była ziszczeniem najczarniejszych wizji Wehrmachtu.

Pierwsza drużyna piechoty z porucznikiem i sekcją snajperską

Oddział piechoty z porucznikiem Kaszewskim ruszył wzdłuż zachodniego lasu, wykorzystując chwilową przewagę po ataku lotniczym.

Druga drużyna piechoty skrywa się za zaporami przeciwczołgowymi

Druga drużyna, zmierzając w kierunku mostu, skryła się między zaporami przeciwczołgowymi. Zaterkotał lekki karabin maszynowy i jeden z Niemców z małego oddziału przypłacił to życiem.

Trzecia drużyna piechoty rozpoczyna ostrzał niemieckich pozycji

Trzecia drużyna ruszyła w kierunku brodu na wschodzie, tymczasowo chowając się między drzewami. Moździerz wziął na cel swój odpowiednik, a współrzędne przekazał obserwator. Sześciofuntówka wtoczyła się za ciężki mur, osłaniając drogę na Moerdijk. Snajper zajmował właśnie dogodną pozycję nieopodal porucznika.

Załoga sześciofuntowego działa wnikliwie obserwuje drogę wiodącą do Moerdijk

Polacy w odpowiedzi doczekali się nieznacznych ruchów przeciwnika, który raczej nie sposobił się do zmiany pozycji. Połowa niemieckich sił nadal była w rezerwie.

Hummel wtacza się do gry i atakuje polską piechotę

Wtem na pole bitwy wjechał Hummel. Ciężka haubica brutalnie otworzyła starcie, utrącając niemal cały polski oddział w centrum! Napaść przeżył sierżant z operatorem kaemu, obaj rzucili się na ziemię. Lada moment strzały padły z poddasza. To niemiecki snajper przycelował w polskiego podoficera, jednakże pocisk ześlizgnął się po „smoczym zębie”.

Puma 234/2 stanowiła duże zagrożenie dla 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka

W oddali zamajaczyła Puma, która także otworzyła ogień do zdziesiątkowanego oddziału piechoty. Z rezerwy na pole walki wmaszerowali kolejni Niemcy. Sherman z 1 Pułku Pancernego porzucił swoją zamaskowaną pozycję i ruszył na spotkanie z przeznaczeniem, mając przeciw sobie aż dwie niemieckie maszyny. Pierwszy na celownik został wzięty Hummel, jednakże pocisk finalnie wyrwał stojące obok niego drzewo. Karabin zagrał, ale na nerwach polskiego dowódcy – żadna z kul nie sięgnęła gniazda kaemu, a niemieccy żołnierze przytulili się do ścian okopu oczekując pierwszych rozkazów.

Sam przeciwko wszystkim – polski Sherman z 1 Pułku Pancernego o nazwie bocznej „Kraków” rozpoczyna nierówną walkę

Porucznik 1 Dywizji Pancernej podjął bardzo ryzykowną decyzję. Sherman nie mógłby pomóc polskiej piechocie, nie wystawiając swojego boku wrogiej Pumie. Wiele zależało od tego, kto przejmie inicjatywę w kolejnej turze walk.

Szczęście uśmiechnęło się do Niemców. Ich podporucznik zwietrzył szansę pozbycia się polskiego czołgu, który w tej właśnie chwili stał ustawiony w poprzek drogi. Puma doskoczyła do murowanego mostu, kierując swoje działo w bok Shermana. Zadowolony podoficer wozu pancernego zacierał ręce, licząc na łatwy łup. Pocisk sięgnął bocznego pancerza. Załoganci Shermana poczuli ciężkie uderzenie z prawej, ale maszyna najwidoczniej wyszła z ataku bez szwanku!

Puma 234/2 atakuje z mostu!

Przekleństwa rzucane w eter przez niemieckiego sierżanta przez moment zagłuszyły pasmo radiowe. Polscy czołgiści zachowali zimną krew i wycofując się drogą obok lasu momentalnie oddali strzał przeciwpancernym. Trafienie, początkowo niegroźne, okazać się miało gwoździem do trumny wrogiego pojazdu. Wyciekające z silnika paliwo natrafiło na ogień, czego nie dostrzegł siedzący z przodu kierowca. Wewnętrzna eksplozja wstrząsnęła maszyną, a z otwartych włazów wydobywał się czarny jak smoła dym.

Polacy krzyknęli na wiwat. Wyeliminowanie wrogiej Pumy było istotne, jednakże wóz zupełnie zablokował przejazd drogowy do Moerdijk, wymuszając na czołgistach 1 Dywizji Pancernej poszukiwanie alternatywnej trasy.

3 drużyna piechoty rusza w kierunku rzeki…

…podczas gdy Niemcy próbują rajd ten powstrzymać

W międzyczasie Polacy nie próżnowali także na wschodniej flance. Polski oddział wyłonił się z lasu, racząc ogniem stojący naprzeciw oddział niemiecki. Po chwili żołnierze generała Maczka, widząc niemal zerowy opór, rzucili się do forsowania rzeki. Niemiecki oficer w reakcji posłał do boju doświadczoną drużynę grenadierów, mającą wesprzeć nieradzący sobie w walce inny oddział.

Grenadierzy-weterani wchodzą z rezerwy, by ratować wschodnią flankę

Polacy skutecznie atakowali, przesadzając mury i strzelając do pozostałej, przypartej do ziemi piątki Niemców. Kostki przesądziły o losie wyłącznie dwóch żołnierzy Seviego i był to moment zwrotny dla wyniku na całej wschodniej flance. Wypoczęci rezerwiści dobiegli do walki wręcz. Ta była bardzo krwawa i bezpardonowa, jednakże lepiej uzbrojeni Niemcy, pomimo odnotowania niemałych strat własnych, ostatecznie odparli polski atak na swoje pozycje. Sytuacji nie ułatwiło pobłądzenie Carriera, który nie zdążył dotrzeć na pole walki wraz z pięcioma weteranami. To oni mieli uderzyć z boku i przerwać niemiecki szyk. Tymczasem sami już za chwilę znaleźli się w opałach.

Druga drużyna piechoty na skraju rozbicia

Niemcy brali odwet na 1 Dywizji Pancernej. Druga drużyna, przyparta do ziemi przez ostrzał snajperski, nie była w stanie przełamać się i przebiec w inne miejsce. W końcu snajper wyeliminował sierżanta, a osamotniony operator kaemu wycofał się po śmierci podoficera.

Z lasu na cmentarz – Polacy podbudowani obecnością oficera nabierają tempa. Przy murze czai się sekcja snajperska w wyszukanych strojach maskujących 😉

Drużyna z lewej otworzyła ogień z granicy lasu, wyłączając z gry jednego z żołnierzy okopanych za balami. To był pierwszy cel 1 Dywizji Pancernej i tam też podążała cała lewa flanka. Żołnierze pod wodzą porucznika walczącego na szpicy opuścili leśne schronienie i pobiegli w kierunku cmentarnych murów, szukając lepszej pozycji do zdobycia przyczółka po drugiej stronie rzeki.

Skutki ostrzału artyleryjskiego!

Nagle wielkie fontanny wystrzeliły z ziemi. Potężne wyrwy czyniła właśnie brytyjska artyleria, którą nakierował oficer łącznikowy. Pociski spadły na północnym zachodzie pokrywając maksymalny możliwy obszar. Jeden z nich, ku przerażeniu niemieckiej sekcji, spadł centralnie na okop karabinu maszynowego. Pozostałe wbiły piny: po trzy dla panzerschrecka i lekarza, dwa na oddziale piechoty okupującym drewniane bale oraz jeden dla moździerza.

Prawy sierpowy 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka

Hummel odwrócił swoje działo w kierunku Shermana, jednakże pocisk przeleciał nad włazem dowódcy. Na wschodzie przebił się w końcu Carrier. Dwa karabiny nadszarpnęły stan osobowy niemieckich weteranów, jednakże było to sporo za mało, by móc mówić o sukcesie. Już po chwili z opancerzonego pojazdu wyskoczyła piątka zahartowanych w boju Polaków i kontynuowała ostrzał.

Polscy weterani próbują bić ze wschodu!

Ten, choć celny, ponownie nie wyrządził niemal żadnych szkód. Wobec powyższego żołnierze wiedzieli, że czeka ich bardzo ciężka, najprawdopodobniej skazana na przegraną walka. Mimo to żaden z nich nie chciał ustąpić, chcąc związać jak największe siły niemieckie z północnego wschodu i północy.

Polski czołg wypalił zza zasłony w kierunku ciężkiej haubicy niemieckiej. Strzał okazał się niecelny, ale karabin pokładowy przestraszył wrogich pancerniaków. Pomimo solidnego opancerzenia Hummel nie był osłonięty od góry, zatem załoganci obawiali się rykoszetujących pocisków.

Strzelec wyborowy wspiera rodaków z drugiej linii

Pierwsze skuteczne trafienie odnotował polski snajper, kryjący się za murem cmentarza. Luneta wodziła od jednego do drugiego załoganta moździerza i zatrzymała się na kapralu. Ten otrzymał silne trafienie w podbrzusze. Pozostali dwaj żołnierze na widok śmierci pobratymca rzucili się do ucieczki, porzucając swoją broń w krzakach.

Doskonale ustawiony niemiecki snajper raził do Polaków z ukrycia

Niemiecki snajper nie próżnował i dawał się we znaki Maczkowcom. Obserwator polskiego moździerza wypatrzył go na zniszczonym strychu, po czym przekazał informację o jego położeniu artylerzystom. Pierwszy pocisk spadł na połamane, pomarańczowe dachówki, wyrywając żywcem kawałek ściany. Strzelec wyborowy zignorował jednak ostrzeżenie i dalej raził ze swojego karabinu.

Niemiecki podporucznik wraz z dwoma oddziałami w centrum (dolna część zdjęcia). Oficer brał aktywny udział w walce przeciwko polskim weteranom na skrzydle

Nieopodal niego trwała walka na śmierć i życie. Polscy weterani zostali przyparci do muru przez grenadierów, wspieranych przez podporucznika z adiutantem. Seria ze stenów powstrzymała na moment Niemców, ciężko raniąc jednego z nich. Szereg polski zachwiał się, ale Maczkowcy, choć już tylko w trójkę, okopali się na skraju lasu i nie odpuszczali. Ich los został przypieczętowany, jak na ironię, przez oddział drżący ze strachu przez połowę bitwy, który nie wychylał się zza murku.

1 Dywizja Pancerna atakuje na całej długości frontu. Na zdjęciu 1 drużyna piechoty

Na widok załamującego się ataku w ogniu niemieckich karabinów szturmowych i pistoletów maszynowych, polski porucznik zmobilizował żołnierzy do ostatniego wysiłku. 1 Dywizja Pancerna rozpoczęła generalny szturm na północno-zachodnie niemieckie rubieże. Zareagować próbował Hummel, jednak przyskrzyniona ogniem karabinu Shermana załoga ani myślała ruszyć pojazd z miejsca! Pierwsza polska drużyna piechoty ryzykownie doskoczyła do brzegu rzeki, szukając okazji do jej przekroczenia. W rzeczywistości manewr ten był próbą wywabienia Niemców z doskonałej pozycji obronnej za pniami ściętych drzew.

A więc Wehrmacht skuszony wizją szybkiej wygranej porzucił dotychczasowe miejsce…

…ale zapomniał o własnych tyłach

Wehrmacht łyknął przynętę, jednak przypilił Polaków skutecznym ogniem. Dwójka z nich przepadła w nurcie rzeki. W tej samej chwili na zachodniej flance pojawił się rozpędzony polski Halftrack, wyjeżdżając na wprost niemieckiego panzerschrecka! Spotkanie to było zaskakujące zarówno dla kierowcy, jak i żołnierza w szarym mundurze Wehrmachtu.

Piąta drużyna piechoty zaskakuje Niemców z flanki! Halftrack dowiózł też sekcję PIAT oraz medyka

Obaj szybko otrzeźwieli. Jeden z załogantów opancerzonego transportera błyskawicznie wspiął się na gniazdo i wypuścił serię z ciężkiego karabinu maszynowego w kierunku panzerschrecka. Pociski zatańczyły wokół groźnego duetu przeciwpancernego, ale sięgnęły tylko ładowniczego! Lider sekcji, oglądając się na martwego towarzysza broni, pociągał za spust już uzbrojonej pancerzownicy. Pragnienie pomsty swego kompana było silniejsze od wszystkiego. W ostatniej chwili kilku Polaków przeskoczyło burtę Halftracka i spadło z bagnetami na Niemca, ratując od pewnej śmierci siebie oraz towarzyszy broni z transportera gąsienicowego.

A może by tak z boku granatnikiem? Sekcja PIAT wysuwa się na dogodną pozycję

Kierowca na moment odetchnął, ale w rzeczywistości był to początek zażartej walki. Sekcja PIAT przebiegła za plecami niemieckiej drużyny, usiłując złapać pozycję z boku Hummela. Medyk wyskoczył obok wrogiego odpowiednika, który w wojennym chaosie pobłądził i utracił kontakt ze swoimi kompanami. Obaj nie przeszkadzali sobie w niesieniu pomocy rannym. Żołnierze Wehrmachtu dopiero teraz zrozumieli swój błąd i wściekli rzucili się na polski oddział za swoimi plecami. Po raz kolejny tego dnia strony starły się na bagnety.

Poświęcenie Polaków na wschodniej flance nie poszło na marne. Na zdjęciu oddziały Wehrmachtu w centrum, usiłujące z daleka odeprzeć szturm 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka na północnym zachodzie

Polacy zginęli wszyscy, jednakże zabrali za sobą krwawe żniwo – przeżyło wyłącznie dwóch fryców. Równocześnie mocno osłabiona pierwsza polska drużyna przekroczyła w końcu bród, usiłując schować się po niemieckiej stronie. Nie było to jednak zadanie łatwe, gdyż oddziały z centrum kierowały się już na ten przyczółek i nie szczędziły nacierającym Polakom amunicji. Kolejny z żołnierzy Maczka osunął się z brzegu rzeki wprost w jej nurt.

Schowany za ruinami „Kraków” ostrzeliwuje Hummela oraz wrogą piechotę

Polacy walczyli do ostatka, rzucając wszystkie siły jakimi dysponowali. Ponownie – kto przejmie inicjatywę? Czarna kostka niemiecka oznaczała nieciekawe wieści dla 1 Dywizji Pancernej. Rozkaz trafił do załogi Hummela. Kostki kręcą się i pokazują morale na poziomie 11! Zdjęta strachem załoga ani myśli walczyć, padła za osłonę! Wtem porucznik Kaszewski przekazał dowódcy czołgu – STRZELAJ! Polscy pancerniacy ponownie okazali się niezawodni. Pocisk sięgnął Hummela z maksymalną penetracją! W unieruchomionej maszynie eksplodowała amunicja, powodując potężny wybuch!

Trafiony zatopiony! Załoga Hummela porzuca płonącą maszynę

Pozbycie się wrogiej haubicy pozwoliło złapać 1 Dywizji Pancernej głęboki oddech. Z gniazda Halftracka ponownie zagrzmiał ciężki karabin maszynowy, tym razem utrącając niemieckiego sierżanta! Jego osamotniony pobratymca rzucił się do ucieczki, niniejszym odblokowując strategiczną pozycję.

Halftrack spisał się na medal. Przywiózł, postrzelał i jeszcze uratował resztkę 1 drużyny piechoty! Na zdjęciu widoczni obaj medycy, którzy nie wchodzili sobie w drogę. Pełna kultura

Już po chwili transporter opancerzony przejechał brzegiem rzeki i zastawił pole widzenia do garstki polskiej piechoty, która przetrwała to straszne starcie. Żołnierze odzyskali wiarę u boku porucznika, który dzielnie dowodził z pierwszego szeregu.

Drużyna „Steiner” w coraz większych tarapatach!

Nadciągająca ze środka niemiecka drużyna straciła pole manewru, tracąc z oczu polskich piechociarzy. Do tego z boku zaatakował Sherman, przygważdżając ich do ziemi. Żołnierze z drużyny „Steiner” zdołali jednak wyeliminować sekcję PIAT, ulokowaną nieopodal dopalającego się Hummela. Śmierć ładowniczego spowodowała ucieczkę strzelca.

Sherman strzela z karabinów maszynowych. Polscy czołgiści mieli dziś naprawdę udany dzień

Polakom broniącym północnego zachodu nie było dane zobaczyć spektakularnego strzału artylerzystów (na 5+). Paraboliczny pocisk wylądował na poddaszu, raniąc odłamkami snajpera i jego towarzysza. Ci już przestali być zagrożeniem. Polski strzelec wyborowy ponownie wodził lunetą. Jeden z grenadierów dobył właśnie panzerfausta i celował do Halftracka, który w tamtej chwili nic nie mógł zrobić!

Pancerfaust – tym razem priorytetowy cel dla polskiego snajpera. Tutaj drużyna „Steiner” jeszcze w piątkę

Snajper był jednak szybszy, aplikując ołów niczego niespodziewającemu się żołnierzowi Wehrmachtu. Ten cicho jęknął i padł martwy. Jego kompanom nie było dane nawet spróbować odbić zajętego punktu, ponieważ musieli trzymać głowy nisko ze względu na ostrzał z kilku stron.

Nad pole bitwy nadciągnęły chmury burzowe, a jednocześnie Polacy i Niemcy zmuszeni byli przegrupować siły przed kolejną potyczką. Intensywny deszcz był wyraźnym sygnałem dla obu stron, iż starcie dobiegło końca.

Strony zdobyły następujące kostki:

1 Dywizja Pancerna gen. Maczka (PSZ na Zachodzie) – wybrane modele biorące udział w rekonstrukcji walk o Moerdijk

1 Dywizja Pancerna wyeliminowała ze starcia 7 niemieckich jednostek, a były to:

-oddział piechoty „za balami” (przez piątą drużynę piechoty i Halftracka, ostatni żywy żołnierz uciekł)

-panzerschreck (przez piątą drużynę piechoty)

-snajper z obserwatorem (przez polski średni moździerz)

-średni karabin maszynowy (przez ostrzał artyleryjski)

-średni moździerz (przez snajpera)

-Puma 234/2 (przez Shermana V)

-Hummel (przez Shermana V)

Ponadto społowiono trzy drużyny piechoty: „za murem”, grenadierów weteranów oraz „Steiner”.

Stronie niemieckiej pozostało w momencie zakończenia starcia 6 z 13 kostek.

Wehrmacht – wybrane modele biorące udział w rekonstrukcji walk o Moerdijk

Wehrmacht wyeliminował ze starcia 6 polskich jednostek, a były to:

-druga drużyna piechoty (przez Hummela oraz snajpera, ostatni żywy żołnierz uciekł)

-trzecia drużyna piechoty (przez drużynę grenadierów weteranów)

-czwarta drużyna piechoty (przez drużynę „za murem”)

-piąta drużyna piechoty (przez drużynę „za balami”)

-sekcja PIAT (przez drużynę „Steiner”, strzelec po śmierci ładowniczego uciekł)

-Bren Carrier (otoczony, a następnie wzięty do niewoli przez drużyny „za murem” oraz weteranów grenadierów)

Ponadto społowiono pierwszą drużynę piechoty.

Stronie polskiej pozostało w momencie zakończenia starcia 9 z 15 kostek.

1 Dywizja Pancerna zdobyła jeden z trzech wyznaczonych punktów, co w świetle zasad scenariusza oznacza remis. Przewaga strony polskiej zarysowała się w zminimalizowaniu strat własnych (9 kostek do 6 kostek niemieckich pozostałych po grze) oraz wyeliminowaniu większej ilości oddziałów (7 do 6).

WRAŻENIA PO GRZE

Ranger: kolejne, bardzo realistyczne starcie z Wehrmachtem Seviego! Emocji nie brakowało aż do ostatnich rzutów kostkami i to chyba jest największy plus dzisiejszej gry 🙂

Ze względu na historyczność starcia (oraz rzut kostką) miasto przypadło stronie niemieckiej. Strona ta była według mnie przynajmniej o klasę lepsza, bo zapewniała mnóstwo ciężkich osłon, idealnie nadających się do obrony. Z kolei po mojej stronie dominowały lasy, a przecież żołnierzy 1 Pancernej czekało także forsowanie rzeki. W tych miejscach nie mogłem „biegać żołnierzami”, co spowalniało postępy Polaków podczas starcia, a jak wiadomo na osiągnięcie celów jest wyznaczona ilość tur. Sytuacji nie ułatwiał fakt, że do gry wszedłem po zarwanej nocy, a następnie podróży przez całą Polskę 😉 Determinacja była jednak na najwyższym poziomie!

W mojej ocenie najważniejszymi momentami/postaciami/sytuacjami bitwy były:

-udany nalot bombowy oraz ostrzał artyleryjski. Fakt, piny niespecjalnie wpłynęły na przebieg starcia (Sevi na spokojnie się ich pozbył, choćby i z racji odległości dzielącej nasze wojska), ale usunięcie z gry sekcji karabinu maszynowego pozwoliło mi na nieco więcej swobody przy dobieraniu pozycji dla piechoty na zachodniej flance.

-niespodziewana porażka wyznaczonych sił 1 Dywizji Pancernej na wschodniej flance, kiedy to nie udało się pozbyć osłabionego, niemieckiego oddziału, a któremu to pomocną dłoń podała doświadczona drużyna grenadierów. Wejście „po czasie” moich weteranów wraz z transporterem nie mogło już odczarować wyniku, jednakże bojowa postawa tutejszych sił doprowadziła do chwilowej niepewności w szeregach Niemców Seviego. Ci nie wiedzieli, czy mają skupić się na Carrierze i piątce piechoty, czy też ruszyć na spotkanie Polakom na drugiej flance. Ostatecznie siły Wehrmachtu nieco utknęły w centrum pola walki z brakiem wizji odnośnie dalszych działań.

-znakomite pojedynki pancerne stoczone przez Shermana. Walka z Pumą to klasyka mechaniki Bolt Action – kto pierwszy dostanie kostkę? Działo niemieckiego wozu okazało się kapryśne, co skwapliwie wykorzystałem. Hummel stanowczo za długo brał udział w zmaganiach o Moerdijk 😉 Z drugiej strony celowe nabijanie pinów popłaciło, a maszyna od połowy gry była w zasadzie uziemiona. Za to jaki piękny strzał z Shermana wyszedł… 🙂

-szarża na północnym zachodzie. Sevi w mig stracił kolejne kostki, co przy mojej przewadze oznaczało, że szybciej dostawałem własne rozkazy. Akcja Halftracka przeciwko panzerschreckowi absolutnie filmowa!

-zajęcie wyznaczonego punktu w dużej mierze zawdzięczam porucznikowi z adiutantem, którzy nie chowali się pod biurkiem, tylko aktywnie uczestniczyli w przebiegu starcia, dodając w kluczowych momentach +2 do morale podkomendnym walczącym obok.

Podziękowania dla Seviego za wyborne starcie, a także jego małżonce za wsparcie fotograficzne i Pietii za wywracanie losów bitwy do góry nogami poprzez losowania kostek 🙂 Tymczasem na horyzoncie majaczy już zima i niemiecka kontrofensywa w Ardenach. Oczekujcie dalszych informacji!

Sevi: jako strona broniąca się miałem szczęście i udało mi się zająć lepsze pozycje od przeciwnika. Dużo ciężkich osłon oraz rzeka pozwalała mi na skuteczną defensywę. Pierwsza faza bitwy to w zasadzie rozpoznanie sił 1 Pancernej. Trupy padały jedynie po niemieckiej stronie. Wbrew pozorom na plus należy zaliczyć brytyjskie wsparcie lotnicze, którego bardzo się obawiałem, a które summa summarum nie przyniosło strat. Mogę być również w pełni zadowolony z mojej królowej wojen – piechoty. Dzielni chłopcy dali z siebie wszystko broniąc Vaterlandu. Walka wręcz na noże, kolby, łopaty kończyła się pozytywnym wynikiem – moi żołnierze wykazali godną podziwu determinację. Niestety w tej rozgrywce nie wszystko poszło po mojej myśli – jak to na wojnie bywa. Wsparcie pancerne i artyleryjskie okazało się niewystarczające. Mająca zaskoczyć przeciwnika Puma po rykoszecie stała się ofiarą wrogiego Shermana. Hummel miał tylko jeden przebłysk, a mianowicie gdy zniszczył praktycznie cały oddział piechoty. Później pod ostrzałem wycofywał się, a następnie został zniszczony. Najciekawsze walki miały miejsce na mojej prawej i lewej flance. Starcia piechoty z obu stron, walka wręcz i zaskakujące pojawianie się pojazdów z rezerw. Polacy wykazali się rycerskością i mając pod lufami karabinów niemieckiego medyka nie zastrzelili go, choć próbował nieść pomoc swoim kompanom będącym pod ostrzałem.

Wynik remisowy – uważam za sprawiedliwy, bo chociaż miałem z górki, to determinacja przeciwnika i kunszt artyleryjski dał powyższy wynik.

Dziękuję za rozgrywkę Rangerowi, Pietii za towarzystwo, a Joasi za foto relację.

Do następnego razu!

 

Kilka ciekawostek związanych z bitwą:

obie strony wystawiły medyków, jednakże żadnemu z nich nie udało się udzielić pomocy kompanom

polska sześciofuntówka w ciągu całej gry ani razu nie trafiła. Co więcej, ze względu na brak celów do ostrzału, musiała być ciągnięta przez załogę z pierwotnej pozycji

w kluczowym momencie gry, kiedy tak bardzo potrzebowałem kostek po otwarciu nowej tury, Pietia wyciągnął pod rząd… cztery czarne dla Seviego 😀

ze względu na nierówny teren cmentarza (który od strony niemieckiej był nieco wyższy), pomocnik polskiego snajpera widział cele, natomiast sam snajper (delikatnie niższy model) już nie 😉 Po przylgnięciu sekcji do muru problem ustąpił

tego dnia nader często rzucałem trafienia powyżej bazowej skali (czyli 6, a potem znowu 6). Z kolei Sevi bez wytchnienia likwidował moich podoficerów – jeden padł po trafieniu snajpera, a dwaj inni padli w walce wręcz po skutecznym rzucaniu „szóstek”, pozwalającym wybrać model specjalny

po regulaminowym upływie sześciu rund Pietia, który tego dnia losował wszystkie kości rozkazów, dorzucił nam siódmą turę. Zasadniczo nie przyniosła ona zmian (próba likwidacji drużyny „Steiner” nie powiodła się)

prawdopodobnie padł rekord w ilości zrobionych zdjęć, jednakże szkoda byłoby trzymać je na nośnikach pamięci 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.