Au revoir Merovingio

Ostatnim czasem śledzę newsy od Corvus Belli z mniejszym zapałem. Niedawno wyszedł pachnący jeszcze atramentem podręcznik, ale nadal nie miałem go przed oczyma. Nie wydaje mi się jednak, by ominęło mnie coś bardzo istotnego. O ile jeszcze z uporem maniaka spoglądam na serwowane co miesiąc nowości, o tyle pozostałe kwestie związane z grą nie mają u mnie najwyższego priorytetu. W ogólnym natłoku informacji nie umykają najważniejsze dla mnie tematy. Takowym jest sposób, w jaki zepchnięto Merovingów na bocznicę i pomachano graczom białą flagą. Armia pozostanie bez wsparcia wydawcy, co przecież nie jest ani czymś pożądanym ani często spotykanym.

W artykule opublikowanym kilkanaście dni temu na stronie producenta gry możemy przeczytać, że Francuzi w świecie Infinity poświęcili się w jakiejś heroicznej bitwie (z wersji narracyjnej scenariusza wynika, że rywalem, który przerósł możliwości Merovingów był Onyx), by powiadomić świat o obecności Kombinatu. Zostaną oni zapamiętani niczym Spartanie walczący do ostatka pod Termopile. Kombinacja kwiecistej mowy i patosu, za którą zdaje się nie kryć nic więcej, jak tylko brak pomysłu na dalszy rozwój armii.

Link Metro, a nadto widoczny HVT, Briscard z rakietnicą, Alguacil haker oraz Mul. I Mistrzostwa Pomorza w Gdańsku – 2015

MRRF nigdy nie była armią spektakularną. Wielu osobom chodziło tylko o Chasseura na liście ogólnej i na tym zainteresowanie się kończyło. To dla tego modelu niektórzy specjalnie kupowali starter za 130 pln. Reszta? Dla wielu w zasadzie niepotrzebna. Przypomnijcie sobie, kiedy ostatni raz napotkaliście na swojej drodze Merovingię. Dawno temu? Pewnie taka odpowiedź padnie od większości z was.

MRRF była moją drugą armią sektorową, zaraz po Acontecimento. Mam do tej frakcji spory sentyment. Także dlatego, że miło mi się kojarzy za sprawą zwycięstwa na lokalnym turnieju w Sopocie w jakże przecież lubianym systemie Boarding Action. Merovingii nie można było ani przez moment określić mianem samograja. Praktycznie nie ma tu jednostek (poza wspomnianym Chasseurem), które byłyby rozchwytywane w środowisku graczy. Mało pewnych wyborów, kilka średnich, garść przeciętnych. W zasadzie wybitny tylko zwiadowca, który w rozważaniach powraca niczym bumerang. Niby nic wielkiego, ale…niektóre sektorówki miały i w sumie mają całkiem podobnie.

Metro pod wodzą Bruanta. Obok widoczny Dozer. Pamiętny turniej w trakcie Balticonu w Sopocie – 2014

Od pewnego czasu widoczny jest swoisty zastój w sektorach (tym razem odróżniam je od armii sektorowych) Ariadny. Okej, wydanie USA okazało się tym zbawiennym promieniem, który na kilka chwil rozpalił oczekiwania fanów. Armię tę sobie cenię, bo zawiera w sobie kombinację kilku istotnych i cenionych przeze mnie pierwiastków – solidnego zwiadu, spadochroniarzy (w tym przecież unikatowego Van Zanta!), mobilności motocykli i opancerzenia piechoty. Zdecydowanie jedna z moich ulubionych sektorówek, która wiele zawdzięcza pomysłowej kombinacji! Do tego nie tak rzadko widywana na turniejach.

Szkoci? Dostali wizualnie nową jakość, ale na papierze nie doszło do spektakularnych zmian. Dorzucenie chociażby Szarych Strzelb do liniowej piechoty na pewno lekko poszerzyło możliwości układania listy, ale nie sądzę, by przekonało to szersze grono. Gdzieniegdzie są wciąż spotykani. W Trójmieście ich występy poprzedza krzyk na pół ośrodka 😉

Kazacy? Wyczekiwani w formie armii sektorowej długie lata, podobnie jak Tunguska czy Svalarheima. Nie można im jednak odmówić skuteczności w boju. Ręka do góry – kto grając listą ogólną nie wystawił ani razu Spetsnaza, będącego asem ofensywy Ariadny? Jeszcze do dziś straszy legenda Tankhuntera, który celnym strzałem pozbawiał rywala 150 punktów ulokowanych w TAG’u. Skauci zyskali po zmianach drugie oblicze. Ojotnik stał się pożądaną kombinacją zasięgu i siły ognia. Irmandinho, których umiejętności i koszt punktowy są kwintesencją podejścia pod tytułem dobrze i tanio, nadal przeciągają wynik na stronę Ariadny, a w skali gry kosztują grosze. Wiele nowych i konkretnych ludków dawało nadzieję, że to już, że teraz ruszy ta sektorówka… a tu wciąż Kazacy bez własnej sektorówki.

Na zdjęciu Metro z karabinem. Mistrzostwa Polski w Warszawie – 2014

Kiedy wystartowała edycja N3, rozpoczął się nowy wyścig zbrojeń między frakcjami. Nowe zasady, umiejętności, parametry, bronie. Nowe taktyki, pomysły, ale nie dla Merovingów. Francuzi od tamtego czasu po prostu trwali, a z każdym kolejnym miesiącem bez nowości stawali się coraz bardziej skostniałą frakcją. Dla nich czas zwyczajnie zatrzymał się w miejscu, oni ciągle tkwili w N2 obiema nogami. Zmiany nie odwróciły trendu, za to gracze zaczęli odwracać się od MRRF. Nawet w trakcie poprzedniej odsłony Infinity napotkać Francuzów po drugiej stronie stołu było kwestią nie lada szczęścia. Zobaczyć ich w czołówce większych turniejów też nie należało do łatwych. A co będzie teraz? Kolega mi zasugerował, że teraz będzie z nimi trochę jak z armiami Warhammera Fantasy Battle, pamiętającymi szóstą edycję i wystawianymi w ósmej. Grającymi de facto bez wsparcia wydawcy i mierzącymi się z coraz to nowymi nabytkami konkurencji. Wiadomo, jakoś się gra, legalnie oficjalnie, ale choćby od czasu do czasu chciałoby się coś nowego dołożyć…

Za co polubiłem tę standardową pod względem możliwości frakcję? Na pewno za link przeciętniaków Metro, ale z tanim HMG i Bruantem w kamuflażu. Świetna podstawa wielu list, zwłaszcza na mniejszy format.

Loup Garou w akcji. Mistrzostwa Polski w Warszawie – 2014

Loup Garou, posiadający dostęp do amunicji viral czy adhl, do dziś są formacją unikalną. Plus jeszcze ten X-Visor. Gdyby tylko ktoś zawczasu o nich pomyślał i wsadził tam opcję jakiegokolwiek specjalisty… W dobie ITS wystawianie tej grupy jest lekkim szaleństwem. Traci się potencjał linku, bo nie można go sprawnie podciągnąć i poklikać konsol. Stąd też wielu mówi po dziś dzień: „fajni, klimatyczni, ale nieprzydatni”.

Briscardzi, choć dla niektórych wyglądający jak przerośnięte krasnoludy w Infinity, nie są według mnie źli. Koszt punktowy nie jest mały, zgodzę się, ale dla poszukujących linku kontrolującego poczynania rywala z większej odległości to opcja jak znalazł. Zwłaszcza, że jest tu dwójka specjalistów, przyzwoity BS, MSV1 oraz pistolet szturmowy w niemal każdym wariancie. Plus jeszcze Anaconda! Jedyny TAG w siłach Ariadny. Może i mało imponujący na tle konkurencji, zwłaszcza dziś, ale to jednak większy „mech” w Ariadnie. Przez wielu wypatrywany u Kazaków, nagle pojawił się w merovińskich szeregach. W internetach zagotowało 😉

Są też jednostki, którymi gra jest pewnym wyzwaniem. Mirage-5, czyli piękna i bestia. Duet mocny (i kosztujący swoje w punktach) na papierze, ale w grze potrzeba niezłego pomysłu i właściwych okoliczności, by sprawnie nim zarządzać. Zwłaszcza, że pieseł jest porywczy, a pani porucznik wprost przeciwnie, stąd niejako ciągnie ich w przeciwne strony. Szaleństwa i finezji. Za to modele miodne 🙂 Nie pamiętam, bym kiedykolwiek grał przeciwko tej spadochronowej parce. Samemu zdarzyło mi się zagrać Mirage-5 chociażby w Chełmży podczas pierwszego turnieju, na którym tam byłem (2013). Co ciekawe mój rywal, Szycha (pozdrawiam!), spodziewał się wówczas tego duetu na stole (wspominał o tym jeszcze przed grą) i nie zawiodłem go 🙂

Łatwej drogi nie mieli też Mobloci. Jednostka, która większość swojej „kariery” w tym uniwersum spędziła na półkach magazynowych lub w pudełkach u graczy. Dyskusyjny stosunek jakości do kosztu punktowego był chyba najczęściej podnoszonym zarzutem. Choć z czasem francuska formacja „ciężkiej piechoty” doczekała się odświeżenia zasad i ciekawych profili (inżyniera czy wariantu strzelba & pancerfaust), to nie wystarczyło to tym, którzy oczekiwali czegoś więcej. To nie był nowy Moblot, przypudrowano tylko mankamenty starego. Należałem do grona tych, którzy wystawiali pojedynczego Moblota. Świetnie mi się sprawdzał jako porucznik. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek dał szansę większej grupie.

Z artykułu wynika, że Merovingia znika z katalogu do odwołania, na czas nieokreślony. Produkcja ludzików kończy się już w sierpniu. Niby ci Francuzi zostają, ich pozycja jest niepewna, ale wszyscy wiemy, że bez wsparcia wydawcy zostają wyizolowani na małą wysepkę, która przestaje się liczyć w grze. Zmianę przedstawiono jako nieuniknioną.

Umówmy się, ale dodanie kosmetycznych zmian i opublikowanie pakietu w PDF na pożegnanie nie brzmi zachęcająco dla fanów, którzy właśnie patrzą przez swoje ramię na półkę i widzą równy szereg francuskich żołnierzy. Wprawdzie pozostaje furtka i może w przyszłości Merovingowie powrócą, ale według mnie to tylko gdybanie. Sądzę, że nie nastąpi to w najbliższym czasie, bo do wydania jest jeszcze wiele armii sektorowych. Po co więc byłoby odgrzewać starego kotleta, skoro kolejka jest długa i końca nie widać? Wnioskuję, że gracze chętniej widzieliby na rynku coś zupełnie nowego i raczej po to sięgną.

Tak sobie myślę, czy sposób w jaki pożegnano Merovingię (oby tylko czasowo) nie jest efektem mnożenia wszystkiego i wszędzie. Nowych jednostek, nowych armii sektorowych, nowych zasad. Nie da się wrzucać wszystkiego na pakę, bo ładowność jest określona i w końcu dojdzie do przeciążenia. Na razie widzę na desce rozdzielczej żółtą lampkę ostrzegawczą. Nie uważam ruchu Corvus Belli za trafny.

O kazusie Merovingów trzeba pamiętać, bo niewykluczone, że w przyszłości dotknie on także inne armie sektorowe, które dziś nie przeżywają swojego złotego okresu. Nie jest to wniosek, która zachwyca. Trudno uwierzyć, że nie pojawił się ani jeden sensowny pomysł na zmiany armii może i nie z najwyższej półki, ale ciągle ciekawej i dającej źródło radości. Jedynym pocieszeniem dla kurczącej się rzeszy graczy Merovingii jest rewelacyjny model Chasseura, o którym wspominam w komentarzu do lipcowych nowości. Oby jego gwiazda błyszczała jeszcze długo.

Źródło: Oficjalna witryna Corvus Belli. Zdjęcia własne.

Reklamy

8 thoughts on “Au revoir Merovingio

  1. Uch, no właśnie. Armia za którą miałem się wziąć do kompletowania właśnie umarła, więc żegnaj pomyśle skompletowania pełnej Ariadny. Szkoda, CB załatwia sprawy rozwoju systemu mało elegancko a macha graczom nie białą flagą tylko środkowym palcem. Co następne do odstrzału? Osobiście obstawiam Shasvastii i (paradoksalnie) Tohaa. Robale nie dostały nic nowego od kiedy edycja wyszły (koniec drugiej edycji?), a karczochy nie należą do armii popularnych za oceanem (a tam w tej chwili jest target CB). Szkoda tych Francuzów, mieli parę fajnych smaczków (defensywny link Loup-Garou moim zdaniem sprawdzałby się lepiej niż link Matrosów. Świetni Szaserzy, świetni skoczkowie). Na dobrą sprawę tej armii nie trzeba było dużo żeby jakoś ją odświeżyć (mieszane linki np. z Moblotami, jakieś harisy, że dwie nowe jednostki, potanienie Anacondy, która w stosunku do dwa razy tańszego Blackjacka wypada co najmniej blado) i wilk byłby syty i owca cała. Osobiście uważam, że sposób w jaki CB rozgrywa (bo usuwqnie armii ciężko mi nazwać rozwojem) system jest co najmniej kiepski. Mamy tyle to a tyle armii, w tym tyle to a tyle armii sektorowych. Odświeżmy przynajmniej połowę modeli do każdej z nich, a potem dopiero wprowadzajmy jakieś nowe armię (co prawda sprowadza się to w wielu przypadkach do dokupienia kilku modeli, ale wprowadza moim zdaniem niepotrzebny bałagan w ogóle nie rozwijając systemu. Już pominąwszy takt, że CB zaczyna powoli robić to, co zgubiło Warhammera- co nowe, to może jeszcze nie bardziej przegięte ale bardziej prymitywne. Zaraz dojdzie do tego, że w kolejnej armii najskuteczniejszą taktyką będzie”huzia na Józia”).
    Dobra, żale wylane. Nie pozostaje nic innego jak liczyć, że za jakiś czas Marivingia powróci i to z modelami rzucającymi na kolana.

    • U Shasvastii w zasadzie nie dzieje się nic, podobne „objawy” jak u Francuzów, ale chyba na dziś nie chcę nawet spekulować co dalej. Loupy hulały jak trzeba, oczywiście z dala od ITS. Viral w ogniu zaporowym przy x-visor bywał zaskakująco skuteczny, ale i klej potrafił coś dziabnąć. Ja brałem Metro na formaty typu 200 punktów, a z Bruantem to naprawdę spoko formacja 🙂 Chaseeurzy to klasa sama w sobie. Spadochroniarze z mimetyzmem też potrafili nabrać rozpędu. Również widziałbym w pierwszej kolejności odświeżanie modeli, ale to się akurat dzieje choćby w lipcu, gdzie 4 z 6 pozycji to nowe/stare ludki. Poza tym rzecz jasna tryby kampanijne w stylu Paradiso, dzięki którym gra nie rozrasta się wszerz 🙂 Oby Merovingia jeszcze kiedyś wjechała na salony z przytupem!

  2. Fabularnie Francuzi nadal żyją. Onyx zniszczył tylko jedną dywizję. FRRM nadal operuje, ale znacznie osłabione.

    Co do meritum sprawy – jakoś się CB nie dziwię. FRRM i Shasvasti znajdują się w dość dziwnym miejscu. Z jednej strony opisane są jako armie szybkiego reagowania i infiltrujące teren przeciwnika, z drugiej jednak nie widać tego w zasadach – i mechanika Infinity nawet nie za bardzo pozwala obecnie podkreślić tego aspektu. Duża ilość skoczków? To się nie sprawdza ze względu na brak rozkazów w puli. Kamuflaże? Nic szczególnego (ot, ogólna Ariadna potrafi lepiej „grać w kamo” niż FRRM).

    A poza tym modele Francuzów były na rynku od lat w niezmienionej formie. Kto miał kupić, ten kupił. Jeśli to faktycznie jest krok mający odciążyć produkcję i dać czas do porządnego przemodelowania frakcji – jestem za. Ufam CB że nie porzucą Francuzów. Z resztą – wychodzi nowy Szaser, Mirage-5 pozostaje w ofercie. Jeśli w przyszłości doczekamy się nowych Paracommando czy Moblotów – nie ma czym się martwić.

    Już gorszym posunięciem było usunięcie JSA z Yu Jingu czy Exrah z Kombinatu i pozostawienie graczy z modelami, którymi już nie mogą grać w swojej frakcji.

    • Ten Onyx tak podziobał Francuzów, że Corvus Belli zwija ich z frontu na całej linii 😉

      Czy ja wiem, czy obie frakcje są w dziwnym miejscu? Na tle pozostałych sektorówek w obrębie armii macierzystych obie się wyróżniają. Z racji fizjonomii Shasvastii oczywiście sporo bardziej od jednak bardziej standardowych Francuzów. Ta armia (Szasie) jest w podobnej sytuacji co MRRF, bo też cisza jak makiem zasiał. Z drugiej strony wnosi jednak do ogólnego Kombinatu chyba więcej niż aktualnie MRRF. Mowa tu zwłaszcza o infiltratorach, bo u Moratów jest z tym pewien kłopot 😉

      Co do Francuzów, to oczywiście wielu skoczków jest jedną z możliwości. Taką, którą spotkałem ostatni raz chyba w 2012 roku w Maciusiu na Przymorzu na ogólnej liście 😉 Ale zgadza się, masowy desant to raczej ciekawostka i yolo w czystej postaci. Z kolei wiadomym jest, że waniliowa Ariadna ma lepsze opcje kamuflażu. Trudno by było inaczej 🙂

      Pytanie właśnie, czy jest to krok do przemodelowania miniatur Merovingów, czy też krok do ich powolnej izolacji w systemie. Na dziś obstawiam to drugie, widząc ile sektorówek czeka w kolejce. Z punktu widzenia biznesowego MRRF jest już produktem przestarzałym, a w zanadrzu trzymają długą ławkę „rezerwowych”, którzy stopniowo będą wchodzić na boisko (są mistrzostwa, jest nomenklatura piłkarska :D). Teraz jest 5 minut Tunguski 🙂

  3. Nie rozumiem krzyku. Sectorial był niepopularny, mówiąc delikatnie. CB to wciąż firma co najwyżej średnich rozmiarów o ograniczonych możliwościach produkcyjnych, z produkcją którą i tak są w lesie. Coraz ciężej wszystko balansować, a ludzie chcą więcej nowych sectoriali i co tydzień nowych modeli. Więc naturalnie, że trzeba zrobić kosztem czegoś miejsce. Armia dostała ładny update zasad, modele będą w cyrkulacji jeszcze przez lata, a nawet jeśli nie, to można proxować. Można dalej legalnie grać wszędzie. Problem cokolwiek wydumany ludzi, którzy jeszcze następną dekadę by mówili, że „Ja to zacznę merovingów, ale dopiero po nowo wydanym X”. Normalnie ból egzystencjalny na poziomie Pano narzekającego na jammery hecklerów.

    • Dzięki za komentarz. Więc tak: może nie była to najpopularniejsza armia sektorowa, fakt, ale przyjmując Twój punkt widzenia można usprawiedliwiać izolowanie kolejnych frakcji w grze, bo „trzeba zrobić miejsce”. Tak jak wspominałem w komentarzu, osobiście preferowałbym zajęcie się najpierw frakcjami już istniejącymi tu i teraz ponad mnożenie bytów

      Aktualizacja zasad u Merovingów zmienia w układzie sił niewiele, to kosmetyka. Pewnie, że można nadal grać legalnie, ale im dalej w przyszłość, tym frakcja będzie stawać się naturalnie słabsza, bo będzie odcięta od wzmocnień, które z pewnością nie ominą konkurencji. Jammery? Narzekałem na nie kiedy nie było to modne 😛

      Pozdrawiam 🙂

  4. Nie rozumiesz krzyku bo nie grasz tym. Sam nie gram ale rozumiem wołania małych armii o nowe rzeczy a nie o zamykanie. Zgadzam się z przedmówcą, że następne shasvasti i tohaa (po zasymilowaniu przez CA).gra się nazywa infinity a nie.. PanO vs nomads. A teraz czeka ją los Bretoni z Wfb. To jest naktecajaca się spirala. Bo jak mają być nówi gracze kupujący mniej popularne armie skoro pierwsze co słyszą żeby nie kupować tej i tej armii bo nic do nich nie wychodzi. Poklosiem icestorma jest obecna sytuacja, gdzie brany jest pod uwagę tylko rynek amerykański. Rozumiem, dawanie jamerow. Tworzysz rzecz. Która jest tylko w jednej armii to strata. Faktem jest jednak że inni takich bonusów nie dostają.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.