Niemcy vs Rosja – pierwszy raport bitewny z Bolt Action

Witajcie. Skoro miało być o Bolt Action, niech zatem będzie 🙂 Poniższy raport nie jest nowy, zatem niektórzy mogą go kojarzyć. Trafił do sieci kilka miesięcy temu. Uznałem jednak, że opublikowaniu go tutaj dotrze do kolejnych czytelników, zwłaszcza że wymalowane armie i ładny stół pozostawiają po sobie dobre wrażenie (i takie raporty najbardziej lubię oglądać) 🙂 Poza tym to moja pierwsza pisemna relacja związana z Bolt Action, jakżeby mogła się tu nie znaleźć? 😀 Okej, żeby w jakikolwiek sposób tekst wzbogacić, dodam kilka niepublikowanych wcześniej ujęć z potyczki 🙂

Grę rozegrałem w kwietniu 2017 roku z Sevim. Tak się składa, że obie armie są jego. Wówczas byłem jeszcze na etapie gromadzenia modeli do mojej Pierwszej Pancernej gen. Maczka, zatem co wpadło mi w ręce, tym grałem 🙂 To była moja trzecia partyjka, dwie wcześniejsze rozegrałem Rosjanami. Celem poniższej gry była w pierwszej kolejności nauka zasad, stąd też scenariusz był najprostszy z możliwych – walka, walka i jeszcze raz walka (docelowo: kto zdobędzie więcej kostek).

To chyba tyle, a wam życzę miłej lektury!

Świtało. Słońce nieśmiało wyglądało zza gęstego parawanu potarganych chmur, jak gdyby niepewne tego, co zastanie po kolejnym dniu II Wojny Światowej na tych zniszczonych do cna ziemiach. Poranek był mglisty i chłodny. Monotonny wiatr targał pozostałymi jeszcze drzewami, penetrując wszystkie opustoszałe i zbombardowane przez Sowietów ruiny. Gdzieś zamiauczał kot, pojedynczy huk z dala zbudził drzemiących żołnierzy.

Nieobsadzone jeszcze pole bitwy

Wieś była opustoszała i nie miała większego znaczenia taktycznego. Kilka chałup na krzyż, skrzyżowanie w centrum, pola i kawałek lasu. Do tego gdzieniegdzie spoczywały szczątki bydła, które padło ofiarą lotniczych nalotów. Takich wiosek niektórzy żołnierze niemieccy wędrujący na Stalingrad minęli na szlaku bojowym setki. Nieopodal na zachodzie płynęła rzeka, a za nią stały wojska cofające się na Berlin. Pewne było tylko tyle, że Rosjanie tu wkroczą, otwartym pozostawało pytanie kiedy.

Siły niemieckie…

oraz część rosyjskich

Niemcy wycofywali się pod naporem Armii Czerwonej. Wał Pomorski upadał. Pojedynczym, wzmocnionym plutonem niemieckim dowodził kapitan Bruckner. Jego rolą było spowolnić atak, a może i wyprowadzić skromną kontrofensywę. Należało kupić nieco czasu, by pozostałe siły bezpiecznie przerzuciły sprzęt za wodę.

Stug vs T-34

Stug III stał solidnie zamaskowany na zachodnim skraju wsi, cierpliwie wyczekując stalowych sowieckich konstrukcji. Wymyślne plamy o nieregularnych kształtach malowane na całej jego długości były dumą załogi, która poświęciła tej pracy długie godziny. Kamuflaż był podstawą, bez niego maszyna była łatwym celem dla artylerii i lotnictwa nieprzyjaciela.

Na widok wrogiego T-34 nadjeżdżającego z czoła załoganci wypalili. Pocisk pomknął błyskawicznie w stronę czołgu, jak gdyby głodny uderzenia we wraży pancerz. Minął się jednak ze swoim celem o dwa metry. Dowódca radzieckiej maszyny wypatrzył strzelających Niemców, po czym nakazał wypalić zwrotnie z 76 milimetrowego działa. Nie minęła chwila, a Stug stał w płomieniach.

Coś tu się pali? Aaa to tylko nasze działo samobieżne sierżancie!

Niemcy nie mogli czekać, a z pewnością nie był to dla nich wymarzony początek. Pierwszy oddział błyskawicznie skrył się za wrakiem Stuga, po czym pod osłoną ognia MMG stojącego na małej górce przemknął na lewo, do resztek zabudowań. Towarzyszył im medyk, duet z panzerschreck oraz kapitan Bruckner z asystentem. Pozostałe dwie drużyny zajęły kolejno środek i prawą flankę, próbując powstrzymać napierającego na całej długości nieprzyjaciela.

Kilku pancernych bez psa

A tu kiedyś stał dom

Oddział Gwardii z lewej strony śmiało puścił się pędem przez pole. Niemcy przy użyciu LMG i assault rifle wybijali kolejnych sołdatów, którzy liczyli na łatwe zwycięstwo. Ostatnie pociski w ich stronę posłał sam Bruckner, od teraz bardziej skupiając się na środku i prawej stronie. Lewą flankę przejęli bezdyskusyjnie Niemcy, jednakże solą w oku był tu radziecki T-34, który brawurowo manewrował przed rywalami, strzelając z dwóch karabinów jednocześnie i w przedziwny sposób unikając wszystkich przeciwpancernych niespodzianek, jakie zgotowali mu Niemcy.

„Powitanie”

Na prawej stronie uchwycili oni pozycje na skraju lasu, po czym zgodnie powitali sowieckich napastników ołowiem. Pomimo pierwszych strat Gwardziści nie dawali za wygraną i napierali dalej, by ogniem LMG wykosić dwóch żołnierzy piechoty. Byli świadomi, że wsparcie zaraz przybędzie. W sukurs ruszyło z centrum niedoświadczone pospólstwo, wyciągnięte przymusowo z okolicznych wsi. Chrzest bojowy był bardzo bolesny, ale pierwsza krew zahartowała morale straceńców, którzy celnym ogniem raczyli to jeden, to drugi oddział Niemców, przygważdżając ich do ziemi kolejnymi seriami.

Waaagh! A, to nie ta gra 😉

Sytuacji nie ułatwiał także radziecki moździerz, ryjący w ziemi głębokie bruzdy i wymuszający choćby symboliczne ruchy pod nawałą pocisków. Karabiny T-34 strzelały hojnie, ale raczej niecelnie. Mimo to siły niemieckie zaczęły topnieć i uginać się pod ciężarem ataku na tym odcinku.

Dziś się nie popisali…

Załoga panzerschreck nie zaliczyła tego dnia do udanych. Żołnierze kompletnie nie potrafili odnaleźć się w bitewnej zawierusze, co rusz strzelając wszędzie, ale nie w T-34. Interweniował osobiście Bruckner i załoganci w końcu trafili, ale pocisk… zrykoszetował od wieży. Kolejne dwa z panzerfaustów również nie mogły sięgnąć zwrotnego, sowieckiego czołgu, sunąc w bezkres horyzontu sobie tylko znaną trajektorią.

Na bagnety

Intensywnie atakowanym oddziałom pomogli załoganci MMG prujący ze wzgórza, jednak pozostawieni bez osłony szybko padli ofiarą T-34. Drużyna z prawej strony zdołała wystrzelać Gwardzistów nacierających od czoła przez płoty, ale poległych kompanów pomścili teraz zaprawieni już nieco w boju żołnierze z centrum, którzy wzięli rewanż przy użyciu bagnetów. Żaden z pozostałej przy życiu trójki nie doczekał jednak orderów i gratulacji, gdyż Niemcy z sąsiedniej drużyny zebrali się i dostrzelili resztki tzw. ochotników. Wymiana ciosów była szybka i bezpardonowa.

Brak osłony i wsparcia, kolejne wbijane piny – co mogło pójść nie tak? 😉

Duet panzerschreck padł w końcu ofiarą snajpera, który otrzymał rozkaz ratowania sowieckiej maszyny. Rosjanie do tego momentu stracili praktycznie cały zorganizowany potencjał bojowy, a wkrótce do strat musieli dopisać także moździerz, który upolowała drużyna z lewej flanki. Z kolei Niemcy stracili działo samobieżne, MMG, drużynę z osprzętem przeciwpancernym i jeden z oddziałów.

T-34 nadal sprawny

Walka zamieniła się w nieregularną i chaotyczną potyczkę, skoncentrowaną wokół centrum wsi. Kule rosyjskiego snajpera przeszywały żywopłoty, z kolei Niemcy usiłowali przedostać się do środka pola, jednak byli stopowani przez wypuszczane z rusznicy serie. Sowieci legli na ziemię za wysoki mur, wyczekując błędu nieprzyjaciela. Medyk przemykał między rannymi, opatrując niegroźne trafienia.

Niemieccy ogrodnicy, płonący Stug, nieuchwytny T-34 i… nic pośrodku zdjęcia 😀

Kapitan Bruckner czuł się odpowiedzialny za wynik potyczki. Nie napawał go on optymizmem, gdyż nieprzyjaciela nie udało się odepchnąć. Chcąc przeważyć szalę wystrzelił z asystentem do obsługi rusznicy, jednak ołowiu wystarczyło tylko na połowę duetu. Snajper podniósł się, skrył za rogiem chaty, po czym bezpardonowo wypalił w kierunku niemieckiego oficera. Kapitan otrzymał potężne trafienie w ramię, które aż nim zachwiało. Sanitariusz błyskawicznie dostąpił do dowódcy, jednakże ten już się wykrwawiał, co Sowieci uznali za wystarczający sukces, by na ten moment zaniechać dalszej walki. Pod rozkazami asystenta Niemcy także postanowili opuścić pole bitwy.

Ostateczny wynik to 5-4 w zdobytych kostkach na rzecz ZSRR.

Podziękowania dla Seviego za elegancką grę 🙂

Reklamy

5 thoughts on “Niemcy vs Rosja – pierwszy raport bitewny z Bolt Action

  1. Raport bardzo fajny. I opis przebiegu walki, i makiety. Pierwsza klasa:) Ale mamy tu do czynienia z typowym problemem BA – nie wiadomo, której stronie kibicować 😉

    • A dzięki za opinię 🙂 Co do „kibicowania” nie mam najlepszych wieści – na blogu pojawią się kolejne raporty z Bolt Action, ale opisujące zmagania także innych stron 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.