The Second Contact (26.08.2017 – Koszalin) – relacja z wyprawy

Cześć! 26 sierpnia przyszedł czas na wyprawę do Koszalina. Wydawać by się mogło, że to z Trójmiasta niedaleko, ale jednak 200 kilometrów trzeba przemierzyć 🙂 Na szczęście pociąg jedzie ledwie 2,5 godziny! „The Second Contact” był turniejem z zapleczem fabularnym, w zasadzie kontynuacją zeszłorocznego, tak, pierwszego kontaktu 😀 Tego przemyślnego patentu nie krył sam organizator (Jurdasz), który z dumą opowiadał wszystkim o swoim bitewniakowym pomyśle 😉 Złożył także deklarację odnośnie kolejnej odsłony cyklu, ale jeden z graczy z Koszalina nieco storpedował hipotetyczne rozważania Jurdasza żartobliwie twierdząc, że oni potrafią liczyć tylko do siedmiu (? :D). Chłopaki, nie jest źle, macie jeszcze szansę zorganizować pięć turniejów!

Wolny weekend, wzmożona chęć wojażowania po pięknej Polsce plus zbierająca się mini-ekipa (Kreol – Stalowa Falanga i Narrander – Nomadzi) były trzema mocnymi argumentami za wizytą w Koszalinie. Wprawdzie pobudka po 4 nad ranem była lekko druzgocząca, ale w mig stanąłem na nogi niczym amerykański żołnierz i w krótkim czasie osiągnąłem pełną gotowość bojową, podlewaną później litrową Colą i batonikiem chrupanym w drodze do 😀 Tak, z opisu jasno wynika, że tego dnia dowodziłem USAriadną 🙂

Pociąg był podstawiany w Gdańsku i już na starcie miał opóźnienie. Serio? 😀 Kawałek dalej dosiadł się Kreol i taka oto wesoła trójeczka ekipy wyjazdowej Armii Pomorze zasypywała się nowinkami związanymi z najlepszą grą 🙂 Uwadze nie mógł umknąć fakt, iż Narrander przerobił swój wizerunek sceniczny i chłopa nie dało się poznać!

Kreol na spontanie składał swoje rozpiski w pociągu, podpytując nas o opinię odnośnie pewnych rozwiązań. Agema z Mk12 ponoć się sprawdziła 😉 Po dotarciu i wyjściu z dworca nie chciało nam się bawić w taksówkę, przekładając ewentualną przewózkę przez Koszalin na powrót. Wyszło nam wyłącznie na zdrowie, a forsowny spacerek zakończył się o 9.32 na terenie wojskowym, gdzie zlokalizowany jest klub.

okolica klubu

Jurdasz najpierw zwalił na nas winę za późniejsze rozpoczęcie turnieju (wytrawny taktyk, do tego jaki gospodarz, ho ho! :D), by po chwili opowiedzieć kilka słów o założeniach turnieju, otoczce fabularnej oraz czekających na śmiałków nagrodach.

Część opisowa gier będzie dziś krótsza, ponieważ nie przypominam sobie, kiedy kostki aż tak bardzo grały przeciwko mnie 😉

Pierwszą partyjkę stoczyłem z Shasvastii (Artur). Graliśmy Seize the Antennas. Wziąłem zaczynanie, choć naprzeciw mnie stała horda znaczników. To starcie było naprawdę wyrównane i padał cios za cios. Początkowo Shasvastii wiedli prym. Straciłem m.in. dziką parkę (nauczka na dziś – wilk nie ma odporności na monofilament :D), motory czy kolejnych żołnierzy linku. Nie byłem dłużny robalom i odstrzeliłem m.in. Noctiferna z wyrzutnią pocisków czy Shroudeda.

Pomimo pokaźnych strat udało mi się także załatwić inżyniera Calibana, który po prostu szedł po moją jedyną antenę, a następnie przejść do kontrofensywy i wyprzeć ze środkowego pomieszczenia wszystkich niechcianych lokatorów-kosmitów (w czym wybitnie pomogła mi Antypoda i zdolność sensor – odkrycie 4 znaczników przy jednym rzucie i bezcenna mina rywala). Ba, udało mi się nawet kliknąć tę antenę! Artur dwoił się i troił, próbując wyrwać jeszcze coś dla siebie i ostatnim rozkazem, spowalniany przez kule sypiące się z jego prawej flanki (skoczek pilnował przesmyku) specjalista wparował do centralnego pomieszczenia, próbując kliknąć na 13 i wygrać. Rzut się nie udał (15), zatem dowiozłem po twardej grze satysfakcjonujące zwycięstwo.

Rozegranie gry numer dwa (Engineering deck) przypadło mi z organizatorem rozgrywek prowadzącym Rycerzy (gramy klikanie 5 konsol plus zajęcie środkowego budynku) i tutaj kości zawiodły mnie po raz pierwszy. Znacie te gry – rzuty idą dokładnie na odwrót niż byście chcieli. To była chyba największa bolączka tego starcia.

Trzecia gra pod względem niefarta była niestety podobna do poprzedniczki, ale wynik na stole nie był oczywisty aż do samego końca. W środkowym budynku stały kapsuły ratunkowe, a wejścia obstawione wieżyczkami z total reaction. Jedyną szansą dla wojujących stron było przedostanie się do nich i oczekiwanie końca gry, gdy pojazdy miały opuścić teren i oddalić się ze skażonego terenu. Dodam, że co chwilę w losowym kierunku leciał pocisk z D/A. W ciągu pierwszej tury, trwającej około 30 minut, rywal zdążył rzucić około 5 trafień krytycznych (z czego dwa albo trzy z tych wieżyczek z combi), dzięki czemu straciłem porucznika (przezornie spec ops miał chain of command), skoczka (infiltracja i desant niemożliwy w tym scenariuszu, więc wszystko szło na siebie „od czoła”), oberwał snajper (szczęśliwie wyleczony przez doktora), a w dalszej części gry padł HMG w linku (krytyk), wilk (pierwsze trafienie – krytyk). Amerykanie tłukli się jednak niczym Spartanie i kilku rycerzy nie doczekało powrotu do domu. Zginął m.in. Szpitalnik z HMG, Father Knight czy trójka Magistrów. Ostatni pojedynek miał miejsce pomiędzy Gruntem HMG a Szpitalnikiem doktorem tuż przy kapsułach ratunkowych. Amerykanin strzelał z krótkiej broni, a rycerz z combi. Pech sprawił, że mój żołnierz otrzymał rozstrzygające trafienie będąc tak blisko osiągnięcia celu.

W przerwach między kolejnymi partyjkami Jurdasz czytał przygotowane opisy fabularne ze wskazaniem aktualnie dominujących frakcji 🙂 Zrobiono sporo zdjęć i nagrano nieco materiału video. Dokonano także pamiątkowych wpisów na tablicy, a każdy uczestnik otrzymał symboliczny dyplom – dbanie o te wszystkie elementy świadczyło o dużym zaangażowaniu organizatora. Nieśmiało przypomnę, że to wszystko na imprezie, która zgromadziła 9 graczy! Lista nagród była naprawdę długa! Nie dość, że już w Koszalinie odebrałem fajne nagrody, to kolejne dotrą do Trójmiasta pocztą – wygląda na to, że to te od Corvusa 😉 Pomimo faktu, iż kostki płatały mi tego dnia niesamowite psikusy, chciałem jasno zaznaczyć, że każda z moich z gier przebiegała w serdecznej atmosferze, a wszelkie wątpliwości związane z interpretacją zasad były szybko rozwiewane. Gdybym miał pokusić się o sugestie co do organizacji, to osobiście rozważyłbym zmianę ostatniego scenariusza na coś zupełnie odmiennego od… poprzednika, który w swoim głównym założeniu był dość podobny (punktowanie za trzymanie jednostek w środkowym pomieszczeniu). A tak to szafa gra 🙂

Cieszę się, że rozegrałem trzy partyjki z graczami z Koszalina, bo chyba każdy kto jedzie do innego ośrodka preferuje potyczki z kimś innym niż towarzysze podróży 😉 Summa summarum koszalińskie środowisko pokazało się z dobrej strony, a wizytę w ich mieście rozpatruję w kategorii udanych 🙂

Powrót był nieco zabawny, bo najpierw podczas zamawiania taksówki rozmówczyni nie słyszała tego co mówię, potem dopytywała mnie o miasto z jakiego dzwonię (a-ha :D), by na koniec wózek podjechał z opóźnieniem i nie pod tę bramę co trzeba (na szczęście kierowca wypatrzył nasze machające ręce, a mieliśmy już niewiele czasu do odjazdu pociągu). Na peronie ostatnie zakupy, po czym nastąpiła spokojna i wesoła podróż do Trójmiasta.

Raz jeszcze dziękuję Jurdaszowi za miłe przyjęcie i zorganizowanie imprezy, rywalom za gry, koszalińskiej ekipie za gościnę, a gratuluję Kreolowi, który w ładnym stylu sięgnął najwyższego stopnia podium 🙂 Dzień później wygrał także otwarcie kolejnego sezonu pomorskiej ligi. Do zobaczenia w trasie, Armia Pomorze nie śpi 😉

Oczywiście jako sąsiedzi z Pomorza zapraszamy na partyjki do Trójmiasta. W zasadzie nie ma miesiąca, żeby nie odbywał się przynajmniej jeden turniej toteż wszyscy się (raczej) pomieścimy 🙂

Rafał Bezdel podesłał mi info odnośnie K.L.I.N. O szczegóły pytajcie chłopaków z Koszalina 😉

Spisał: Ranger 
Foto: koszaliński fotograf / Rafał Bezdel / Ranger
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s