Dodatki do Icestorm i Red Veil, czyli jak Corvus Belli potwierdza status quo

Witajcie 🙂 Dzisiaj małe rozważania na temat polityki wydawniczej Corvus Belli w świetle nowych zestawów rozszerzających Icestorm i Red Veil. Propozycja wydaje się o tyle kusząca, iż nabywając te pudełka (i zarazem posiadając wspomniane powyżej produkty) błyskawicznie dobijemy do progu 300 punktów, który zdążył przyjąć się w wielu środowiskach jako standard. To kolejne już posunięcia wydawcy w tym kierunku. W ostatnim czasie na sklepowe półki dotarły gotowe armie Onyxu, Tohaa i Stalowej Falangi, także przygotowane pod trzy setki. Jak to wszystko rozumieć?

Jak wiecie, przez długi okres zajmowałem się intensywnie serią starterową. Opisy, które lądowały pierwotnie na blogu Fireant, a następnie już na tutejszych łamach, przygotowywałem ja lub inni gracze, chcąc podzielić się swoimi przemyśleniami. Przytłaczająca większość starterów okazywała się zwyczajnie opłacalna. Mogliśmy oszczędzić zarówno pieniądze (modele kupowane za jednym zamachem wychodziły taniej niż nabywane pojedynczo) jak i czas (wertowanie internetu w poszukiwaniu porad z zakresu „co kupić” i „dlaczego tak tanio/drogo”). Proponowany graczom skład drużyny na początek przygody był/jest naprawdę w porządku. Corvus Belli nie przyzwyczaił nas do upychania do starterów jednostek niegrywalnych (czasem co najwyżej sytuacyjnych). Inna rzecz, że takich w całej grze ze świecą szukać. O nie, nie! Securitate, w którą wszyscy biją jak w bęben! Rozpoczynam odliczanie… 3…2…1… 😉

Tymczasem producent gry poprzez media społecznościowe poinformował nas, iż planuje rozszerzenia dla paczek Icestorm i Red Veil. Przypomnijmy – są to zestawy, w których znajdują się dwie zupełnie różne armie (PanOceania vs Nomadzi, Haqqislam vs Yu Jing), limitowane modele oraz akcesoria ułatwiające rozpoczęcie grania (papierowa mata, kartonowe makiety, kostki, żetony). Tak się zdarzyło, że na łamach Kuriera Kaledońskiego zagościła wyłącznie recenzja Icestorma (chcecie poczytać o Red Veil? Dajcie znać w komentarzach :)). Z zestawu byłem koniec końców zadowolony, bez żalu wysypując z portfela zaskórniaki. Wiele dyskusji wywołała wtedy unifikacja sił PanOceanii, ale wydaje mi się, że środowisko dobrze przyjęło ten produkt, a wydane wówczas wzory błyszczą nawet dziś i często widujemy je na stołach. W tamtym czasie na forach jak grzyby po deszczu wyrastały także wątki dotyczące podziału Icestorma na części (ba, partycypowałem w tej akcji). Ten chciał kostki, ten limitkę, a ten półtora startera. Ktoś gotów był oddać za darmo papierowe dodatki, tamten targował się o tańszą dostawę. Tak to było, tak się żyło 🙂 Icestorm stał się wówczas odpowiedzią na potrzeby rynku. Gotowa, rozsądnie skonstruowana paczka, którą wystarczyło nabyć i grać, po drodze malując modele i ucząc się reguł rządzących tym uniwersum.

Z punktu widzenia producenta zestaw rozbudowujący inny konkretny zestaw jest z pewnością opłacalny. Są przecież wśród nas gracze, którzy ani myślą siedzieć na forach i buszować w głębokich zakamarkach internetu, by stworzyć swoją pierwszą listę armii. W pełni to rozumiem i szanuję. Nie każdy chce grywać na turniejach, gdyż zwyczajnie woli usiąść w sobotni wieczór w gronie dwóch kolegów i turlać jak chce, bez oglądania się na rankingi, żyłowanie rozpisek czy dysputy odnośnie zasad specjalnych. Ot wyciąga to co ma i śmiga! Sądzę, że rozszerzenie Icestorma i Red Veil trafi przede wszystkim na ten grunt. CB zyska zatem kolejne 150-200 złotych za swój pomysł na grę. Oczywiście pod warunkiem, iż wykreuje wokół swojej propozycji właściwą otoczkę. Przekaz jest jasny – nabyłeś Icestorm, dokupujesz uzupełnienie i masz od razu 300 punktów. To jest dziś standardowy format. Nie musisz się trudzić i wymyślać – zrobiliśmy to za Ciebie. Daliśmy Ci nowe wzory, a nawet limitowany model (jeśli zamawiałeś w odpowiednim czasie). Żyć nie umierać! A jeśli Twój kumpel kupił ten zestaw z Tobą, to ucieszycie się obaj. Jest profit? Jest i to nawet obopólny 🙂

Sądzę, że nie tylko gracze uskuteczniający Infinity od święta skuszą się na to rozszerzenie. Pudełeczko z sześcioma całkiem nowymi rzeźbami zadowoli nawet najbardziej wybredne marudy 😛 Umówmy się jednak – nie wszystko spakowane w kolorowy kartonik jest produktem pierwszej potrzeby. Kolejny Tarik, skoro poprzednich odsłon z lupą po stołach szukać? Kamau nadal nie doczekał się swojej armii sektorowej i jest dość sytuacyjny na liście ogólnej. Wyskakuje trochę jak królik z kapelusza na tle innych rzeźb tego oddziału (ale model mi się podoba, łaaaał) 🙂 Ma silną konkurencję w postaci Bolta, który… także jest w zestawie. Paramedykiem może być z powodzeniem (mam na myśli zachowanie wysiwig’u) każdy z trzech modeli z combi dostępnych na rynku, gdyż tak uzbrojony jest sanitariusz. Hellcat u Nomadów to mimo wszystko rzadko widywany skoczek. Częściej ujrzymy za to Tomcata. Intruder sniper? Dostępny w obiegu wzór jest naprawdę, naprawdę niczego sobie. Podejrzewam, że większość graczy posiadających Nomadów lub Corregidor już dawno zakupiła co potrzeba. O co zatem chodzi? O nowe wzory, alternatywę, ot wszystko. Dla starszych stażem graczy to będzie główny powód do wysupłania z kieszeni tego, co jeszcze tam zostało 😉

Widzimy zatem, że Corvus Belli potwierdza status quo mówiący, iż trzy setki to standard. Tym razem jednak nie przez samą organizację takich imprez (czy to przez CB czy środowiska graczy), ale przez namacalny, realny produkt w postaci gotowych zestawów. Pytanie, czy po lansowaniu formatu 300 punktów producent w niedługim czasie nie przejdzie do 400? Przecież taki wariant już teraz możemy „oficjalnie” rozegrać przy użyciu zasad ITS. Pisałem o tym kiedyś i napiszę to ponownie – martwi mnie tendencja do podbijania progu punktowego i chciałbym, żeby gra zatrzymała się właśnie na 300. Od potyczek wyspecjalizowanych, małych grup żołnierzy idziemy prostą drogą w kierunku otwartych konfliktów i większych starć. Ten trend mi się nie podoba i gryzie się z fluffem. Na rynku nie brakuje systemów, gdzie można walczyć rozbudowanymi armiami. Gdybym takie starcia chciał prowadzić, to najpewniej tam szukałbym odpowiedzi na moje oczekiwania. Czy mechanika Infinity zniesie takie obciążenie i nie zgubimy miodności? Gdzie w Infinity znajduje się próg wytrzymałości trybów i śrubek? 

Generalnie każdy z nas ma możliwość głosowania na format imprezy swoją obecnością (jeśli w ogóle może się obiektywnie na nią wybrać i podjąć jakąkolwiek decyzję). Tak jest i tyle, nie ma na co się obrażać. Przykładowo w Warszawie 300 to standard. Pewnie we Wrocławiu też. Czy w Poznaniu także? W Trójmieście nie jest to klasyka gatunku. Na średnio 12 turniejów w roku stosunkowo mały wycinek gier jest na 300 punktów, reszta zostaje na 150, 200 czy 250 – miód na moje serce. Takie podejście mówiąc po młodzieżowemu „propsuję”. Uskuteczniamy alternatywne systemy typu 20×20 czy YAMS, mapy boarding action, różne formaty i dziwne rozwiązania, bo ta gra to lubi. Jest na tyle sprężysta, że dźwiga te fanowskie zwyczaje. Mając do wyboru 300 lub 200 oddaję głos na mniejszy pułap. Dwieście idzie sprawniej, łatwiej się „rozpisać”, gra staje się bardziej kompaktowa i (przynajmniej w teorii) dynamiczniejsza, a rola każdego żołnierza jest na wagę złota. Wiem jednak, że nie brakuje zapaleńców na trzy setki i nie wyobrażają sobie oni grać w mniejsze formaty. Dodajmy też, że turnieje na tyle punkciszy cieszą się estymą wielu graczy, czyli lud ochoczo targa na nie swoje pacynki. Sam również, choć okazjonalnie, odmierzam 300 i zabieram miniaturki w bliższą czy dalszą podróż, bo w Infinity nie zawsze chodzi tylko o rzucanie kostkami, ale też o możliwość spotkania ze znajomymi z lokalnego środowiska lub innych województw, a także miłe spędzenie czasu. Dopóki 300 jest standardem (mam na myśli forsowanie tego pułapu przez Corvus Belli), to niech będzie. Dopóki mamy wybór formatów i progów punktowych w oficjalnych zasadach jest WSPANIALE 🙂 400 to już nie dla mnie. Może któryś z warszawskich uczestników tego typu imprez napisze pod tekstem, jakie są jego wrażenia z gry? 🙂

Wracam do głównego wątku. Czy opłacalnym będzie nabycie tych zestawów? To zależy, w którym momencie kolekcjonowania armii jesteście. Łatwiej będzie wpasować wam modele z tych rozszerzeń, gdy macie małą ilość miniatur. Graczy z większymi kolekcjami skuszą przede wszystkim limitowane modele (pamiętajcie, że dostanie się je tylko podczas zamówienia w określonym przedziale czasowym!) i chęć posiadania alternatywnych wzorów. O szczegółowej zawartości na łamach bloga będzie kiedy indziej 🙂

Sam najprawdopodobniej nabędę nadbudówkę do lodowej paczki. Bardzo chętnie wcieliłbym jednak limitowanego CSU z Red Veila do mojej Neoterry, ale czy znajdzie się ktoś, kto raczy ze mną pohandlować? Nie krępujcie się, wiecie gdzie mnie szukać! 😉 Podobnie jak część graczy twierdzę, że rozlokowanie limitowanych miniaturek CSU i Bounty Huntera jest nienajlepszym pomysłem.

A na koniec – wizje gotowych zestawów w Infinity dotychczas się sprawdzały i nawet pobieżnie patrząc na powyższe paczuchy rozbudowujące Icestorma i Red Veil do 300 punktów jestem spokojny o najbliższą przyszłość tej gry. Mojej ulubionej gry i waszej pewnie też. Trzymajcie się ciepło i … zapraszam do Rumi w najbliższy weekend! Planujemy na spokojnie poturlać Ka-Dwudziestkami, posiedzieć przy soku i wygrać coś do swoich armii, licząc na ładną pogodę i wakacyjny klimat. Czekamy na Ciebie i was jako uczestników 🙂

Źródła: Corvus Belli YouTube, BeastsOfWar YouTube
Reklamy

2 thoughts on “Dodatki do Icestorm i Red Veil, czyli jak Corvus Belli potwierdza status quo

  1. Fajnie się czytało. Ja w gronie gram na 150 pnkt i jak widzę rozpiskę na 400 to nawet nie wiem czy połapałbym się na stole z wszelkimi ARO i czy byłoby to grywalne (dla mnie, casualowego gracza). Do 300 zamierzam właśnie się „dokupić” zestawem do Icestorm i będzie wsio:)

    • Cześć 🙂 Cieszę się, że się podobało. 150 punktów to w zasadzie taki format startowy i jeśli sprawia Ci przyjemność taka gra, to właśnie… o to w tym chodzi 🙂 Ja od dawna preferuję mniejsze punkty – powodów jest kilka 🙂 Sądzę, że po zakupieniu dodatku będziesz zadowolony, a dodatkowe modele posłużą nie tylko jako wstęp do formatu 300 punktów, ale i będą fajnymi zamiennikami dla tego, co już masz na mniejszy format 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s