Relacja z turnieju ITS Limited Insertion (200 pkt) – 30.03.2017 Kraków

Witajcie! Jeśli nie jesteście jeszcze znudzeni raportami bitewnymi z USAriadną w roli głównej, to mam dla was dobre wieści – kolejny tekst znajdziecie poniżej 😉

30 marca miałem przyjemność zagrać w krakowskim sklepie Veto turniej ITS 200 punktów w ramach Limited Insertion (ograniczenie do jednej grupy bojowej). Turniej ma raczej niespotykaną formułę dwóch starć. Scenariusze do rozegrania to Anihilation oraz Quadrant Control. Mniej więcej po 90 minut na każdą grę. Jeśli sprawdzicie kalendarz, to zobaczycie, że wszystko odbywa się w czwartki co mniej więcej dwa tygodnie. Pozwala to osobom nieposiadającym czasu w weekendy na spotkanie i pogranie w ulubioną grę w tygodniu, po godzinach. Wilk syty, owca cała 🙂

Pierwszą grę stoczyłem z Shingenem, któremu byłem dłużny rewanż za ostatnie turlanie (20×20). Z poprzedniej bitwy powstał raport bitewny, który znajdziecie tutaj  Doszły mnie słuchy, że Shingen mocno rozwija Yu Jing i już tutaj zostałem zaskoczony – przede mną Bahram! Czyli Fiday’a mogłem być pewny 😉 Wolałem zacząć, a misja polegała po prostu na strzelaniu.

Grunts na pozycjach

Najpierw do przodu wyrusza dzika parka. Trzeba przyznać, że dociera bardzo blisko linii Shingena (na wyciągnięcie chaina), ale powstrzymuje ją Jammer zza ściany. Grunt snajper bierze za cel Muyiba z rakietnicą i rozstrzyga to starcie trafieniem krytycznym. Niewiele lepiej dla Shingena jest z prawej – szukając szansy ataku Minutemanem dostrzegam leżącego na podłodze w budynku innego Muyiba. Trzeba przyznać, że rywal miał wyjątkowego pecha – trafienie krytyczne z AP HMG oznaczało zgon oficera. Ze środkowego dachu usiłuję Foxtrotem ostrzelać Leilę i pokusić się o wykrycie Fiday’a, ulokowanego daleko na lewym skrzydle na piętrze budynku w pozycji leżącej. Specjalistka Haqqislamu kryje się głębiej za osłonę, a Fiday’a zwyczajnie nie było szansy dojrzeć, stąd i nici z prowokacji 😉

Shingen, będąc bez dowódcy, otwiera turę z nieregularnymi rozkazami. Ghazi wybiega w stronę dzikiej parki i atakuje chainem. Unik ratuje wyłącznie wilka, antypoda jest ranna. Z tyłu zza osłony wyłania się spec ops i strzela ze spitfire, jednak wilk skutecznie osłania się dymem. Ghulam próbuje z innego kierunku i ponownie jak Muyib nie przebija się przez granat dymny. Shingen postanawia zrzucić Ragika, zatem uruchamiam protokoły obronne spec opsa hakera. Minimalnie przebijam jego rzut (moje 5 przeciwko jego 4). Skoczek ląduje w wysoce niepożądanym sąsiedztwie miny przeciwpiechotnej, która eksploduje w jego kierunku i eliminuje go z natychmiastowo z gry (amunicja szokowa).

Wilk się nie oszczędzał

Wilka atakuje zza rogu budynku Leila, a link rusza się. Spec ops niefortunnie wpada pod śrut, podobnie zresztą jak Ghazi stojący na linii ataku. Zwierz obrywa ranę, ale w rewanżu obezwładnia wszystkie trzy jednostki rywala.

Link Gruntów w zasadzie od początku do końca starcia stoi nieaktywny, nie licząc ataku snajpera i reorganizacji (plus tego, że stół był momentami lekko potrącany i moi żołnierze minimalnie „jeździli”, także na skutek ataku bluzą ;)). Jednostki Shingena są głęboko i daleko pochowane, gęsta zabudowa terenowa w zasadzie uniemożliwia jakiekolwiek działania od strony linku, a nadto w głównym korytarzu na środku stołu wszystko zasłania wilk. Rywal nie ma woli kontynuowania starcia. 10-0 dla mnie, w małych punktach komplet.

Jak wyglądała nasza gra możecie zobaczyć na specjalnie przygotowanym przez sklep Veto raporcie bitewnym video w jakości HD 🙂 Materiał raczej dla wytrwałych ze względu na długość, są także ujęcia i fotki z innych stołów 🙂

W drugiej grze napotkałem Wolosa i jego Japanese Sectorial Army. Graliśmy o kwadraty co każdą turę gry. Nie zdałem rzutu porucznika, a rywal wziął lepszą stronę. Postanawiam zacząć, a mam przed sobą nie lada wyzwanie – link Haramaki z Oyamą i Domaru, dwie solidne drony (jedna z MSV2 i spitfire – Rui Shi, druga z Mk12 i holo 2 – Lu Duan), spec opsa, inżyniera i może kogoś jeszcze 😉

Z tej perspektywy widać majaczące na horyzoncie sylwetki samurajów

Minuteman wychodzi naprzeciw Haramakiego z contenderem. Pancerz ratuje samuraja, który honorowo…rzuca się za osłonę 😉 Szczęście kończy się przy drugim rozkazie, kiedy mój ciężki (?) piechur nie przebija się przez wyrzutnię pocisków i minimalnie oblewa jeden z trzech rzutów na osłonę. Neko Oyama, któremu dedykowana jest solowa pestka, stoi spokojnie tam gdzie stał i macha mi szabelką, bo Minuteman w przypływie chwili wyturlał 20 na trafienie 😀

Grunt HMG za moment otworzy ogień, następnie link zostanie zaatakowany z lewej strony przez Neko Oyamę z grupą Haramaki

Próbuję zatem z mojej prawej flanki. Grunt HMG permanentnie unieszkodliwia dronę ze spitfire, a kolejną ofiarą jego umiejętności jest stojący na balkonie Domaru, który nie zdążył uchylić się przed gradem pocisków. Link żołnierzy USAriadny stłoczony po prawej stronie za dość wąską osłoną miał stać się łakomym kąskiem dla linku samurajów.

Nim doszło do działań na tym kierunku, Wolos próbuje przejść droną z holo 2 po lewej stronie stołu. Ruch ten dostrzega pani snajper, która rozdziela dwie pestki w reakcji. Szczęście mi sprzyja – nie dość, że straciłem tylko jedną kostkę na hologram, to druga zrekompensowała mi to w pełni, uszkadzając niebezpiecznego REMa.

Samurajowie, teraz już czterej, opuszczają bezpieczne kryjówki i ruszają w stronę mojej prawej flanki. Na czele pędzi Oyama, który w kilku kolejnych rozkazach atakuje czterech Gruntów granatami E/M bądź dla odmiany dwoma chainami. Sytuacja jest dynamiczna – ktoś uniknął i trzyma pozycję, ktoś się cofa, inny chowa. Bitewna zawierucha w pełni! Wolos nie szczędzi wysiłków, by zlikwidować link. Dodajmy, że właśnie tutaj znajdował się mój porucznik! Trafienie granatem E/M mogło oznaczać rozpoczęcie tury bez oficera. Moi żołnierze radzą sobie doskonale, unikając prawie wszystkich (!) trafień unikami, a jeden jedyny został trafiony spec ops, który turla dwie osiemnastki na pancerz przeciwko podwójnej dawce śrutu. Gdy Wolosowi kończyły się zasoby, postanowiłem rozłączyć link i spróbować wyeliminować Oyamę, typując go (słusznie) jako porucznika JSA. Wolos rzuca kolejny granat, a trójka Gruntów kontynuuje dobrą passę i uchyla się przed polem elektromagnetycznym. Operator HMG dobywa odruchowo pistolet z kabury na biodrze i trafia krytycznie, miotacz nie przebija pancerza. W końcu Neko wybiega z linku i za rozkaz własny atakuje po raz ostatni – bezskutecznie. Ginie w samotnej szarży, pozostawiając swoich braci na polu walki. Punktuję za dwa sektory, rywal nie przejął żadnego.

Grunci dokonali rzeczy niemal niemożliwej, teraz czas na kontratak. Dwa uderzenia z ciężkiego palnika sięgają trójki Haramaki. Tylko jednemu udaje się uskoczyć z linii ataku, pozostali kończą udział w grze, zabierając za sobą Grunta. Pałeczkę przejmuje operator HMG, który musi uznać wyższość samuraja i ginie po bezbłędnym trafieniu w reakcji. Pozostaje mi skromny, trzyosobowy link.

Ostatni Haramaki

Spec ops w dwóch rozkazach rozstrzyga tę walkę przy użyciu prostego karabinu, a po linku Haramakich i Oyamy nie ma już ani śladu. Widzę jednak, że rywal najpewniej będzie rozbity. W ostatnich rozkazach rozsuwam własne wojska tak, by zdominować wszystkie strefy, co mi się udaje z pomocą zdesantowanego skoczka oraz dzikiej parki.

Tu mnie nikt nie znajdzie 😉

Wolos otwiera turę bez porucznika i z resztkami sił na pokładzie. Spec ops i inżynier nie są w stanie mi zagrozić ani przejąć żadnego z sektorów. Gra się kończy po dwóch turach, zwyciężam 6-0.

Rozegrałem dwie fajne partyjki i muszę przyznać, że szczęście było po mojej stronie. Pierwsza gra zupełnie nie ułożyła się po myśli Shingena – dwa trafienia krytyczne, utrata porucznika, udany rzut na protokoły obronne przeciwko desantowi (skoczek wpadł pod minę) oraz trzy ofiary chaina ustawiły grę.

W grze numer dwa na miejscu Wolosa rozważyłbym podciągnięcie do walki wręcz linku pancernych samurajów. Losy starcia mogłyby się potoczyć zupełnie inaczej. Z kolei Grunts przetrwali prawdziwy sztorm ze strony JSA, po czym wyprowadzili skuteczny, choć okupiony stratami kontratak. Rywal miał swój pomysł na tę grę (i, co muszę przyznać, zaskoczył mnie listą armii), ale tym razem USAriadna skutecznie zatrzymała pochód Japończyków.

Na sąsiednim stole również trwał atak na JSA! Starcie zakończyło się ostatecznie remisem 🙂

Kolejni gracze 🙂

Podczas wyłaniania zwycięzcy turnieju nie obyło się bez lekkiego zamieszania 😉 Choć pierwotnie uplasowałem się na drugim miejscu (zadecydował… 1 mały punkt), to ostatecznie po ponownym przeliczeniu małych punktów okazało się, że to jednak ja dziś wygrałem 😀

Tak wyglądały ostateczne wyniki dostępne tutaj (punkty na czerwono – edycja własna):


NICK

TP

OP

VP

1

Ravski

6

16

323 (303)

2

Ranger

6

16

322

3

KasCer

3

11

148

4

Pietia

3

10

237

5

Wolos

3

9

185

6

Shingen

3

8

199

7

Jaszczur9107

3

8

153

8

Dejmien

2

9

262

9

Silencer

1

6

183

10

IHNIF

1

6

67

11

Blez

0

3

134

12

Ver

0

1

89

Jak już niegdyś wspominałem, krakowskie Veto to eleganckie miejsce do spędzania czasu. Lokalizacja blisko Rynku, solidna baza makietowa i półki/haki pełne pudełek i blistrów, w tym nowości (a resztę można zamówić). Do tego cykliczne turnieje z nagrodami, życzliwi ludzie – takie inicjatywy warto wspierać 🙂 Trzymam kciuki za krakowskie środowisko i do zobaczenia!

Dziękuję dzisiejszym rywalom, organizatorowi, właścicielowi sklepu i wszystkim, którzy rzucali kostkami zmagając się o prymat swojej armii w uniwersum Infinity 🙂

Spisał: Ranger
Foto: Ranger
Video: sklep Veto
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s