Relacja z turnieju YAMS (250 pkt) – 26.02.2017 Gdańsk

Cześć! Niedzielne przedpołudnie i popołudnie 26 lutego 2017 roku spędziłem na turlaniu w Infinity. Turniej otwiera kolejny cykl regularnego grania, który najprawdopodobniej skończy się sześcioma spotkaniami w ciągu pół roku czasu 🙂 Rozgrywaliśmy dziś mecze na zasadach YAMS 2.0! Choć wciąż są one w wersji beta, to jednak postanowiliśmy dać im szansę, co mnie bardzo ucieszyło. Prywatnie bardzo lubię ten format, aczkolwiek o moich odczuciach związanych z nadchodzącymi zmianami przeczytacie wkrótce w osobnym artykule 🙂

Grałem dzisiaj USAriadną na większym i mniejszym linku, motorkach i mocnym przedpolu. Gospodarzem rozgrywek był sklep Shockland w Gdańsku.

Tu jeszcze przed użyciem Xeodrona 😉

Na wjeździe spotkałem Hana, debiutującego w rozgrywkach ligowych Onyxem. Obejrzałem stół i misje, wygrałem inicjatywę. Wziąłem połowę, rywal zaczął. Na początek Xeodronem dość szybko dopadł środka pola, skąd serią z multi rifle zdjął jednego z motocyklistów. Drugi osłonił się dymem. Żądny wrażeń TAG porwał się zatem na link haris wysuniętych bliżej środka Maruderów. Upatrzył sobie żołnierza z wyrzutnią rakiet, ale kompani nie mieli zamiaru pozostawiać go na pastwę losu. Kolos Onyxu wyskoczył i wystrzelił do całej trójki. Najlepiej doposażonego piechura uratował pancerz, pozostali ciężkimi palnikami usiłowali zniechęcić Xeodrona, lekko go raniąc. Ten niezmordowany wyskoczył ponownie i był to jego ostatni popis. Trafienie z pistoletu szturmowego połączone z jęzorami ognia pochłonęło wrażą maszynerię, której resztki z głośnym hukiem zwaliły się na ziemię.

Siła złego na niejednego

Usiłowałem kontratakować, ale było słabo o kierunki działania. Onyx pochowany w najlepsze, więc operowałem Desperadosem na prawej flance, kliknął nawet jedną antenę. Han postanowił wykorzystać okazję i bezpardonowo zrzucił do środka mojej strefy rozstawienia Fraactę ze strzelbą. W ostatniej chwili jego beztroski spacer po drabince dostrzegł motocyklista, który odbezpieczył Colta i huknął przez pół stołu, lecz niestety chybił. Celniejszy był za to Grunt, leżący na szczycie schodów sąsiedniego obiektu. Odłamki śrutu ze strzelby drasnęły Fraactę, doprowadzając do jej przemiany. Skoczek wybiegł i licząc na przewagę wypalił do Minutemena ze strzelby licząc, iż jest to porucznik. Osłona nie zawiodła i pocisk wbił się w kamizelkę kuloodporną. Fraacta została zastrzelona przez Desperadosa, który mierząc z rewolweru precyzyjnie strzelił z naprawdę dużej odległości 🙂 Legendarna, kowbojska celność!

Każdy na każdego – Grunci vs Unidrony!

Aż w końcu nastał chaos. Link Unidronów rzucił się środkowym korytarzem mapy do ataku, Grunci nie byli im dłużni i zajęli pozycje obronne na stopniach schodów. Bardzo ciężka wymiana ognia poskutkowała śmiercią aż trzech maszyn, ale i ludzie okupili to krwawymi stratami – z oddziału przeżył wyłącznie paramedyk, który sprawnie przypadł do osłony.

Gru1

USAriadna nie daje za wygraną

W międzyczasie moi zwiadowcy lewą flanką ruszyli w głąb pola, przejęli wrogiego cywila, przebili się w trójkę poza połowę (jeden przechodził z prawej, z dala od sił Onyxu), a porucznik w ostatnim rozkazie zastrzelił Nexusa hakera stojącego w ogniu zaporowym, wpadając sprintem do strefy rozstawienia Onyxu.

Ostatecznie zrobiłem 3 cele po 2 punkty oraz jedno jawne zadanie za 4. Rywal zrobił jedno zadanie za 2 punkty, zatem dowiozłem zwycięstwo 10 do 2.

Gra numer dwa to Haqqislam Kędziora. Tutaj warunki do grania był diametralnie różne – nie dość, że mamy strefę wyłączenia (8 cali w jedną i drugą stronę od środka pola – zakaz wystawiania zwiadu czy skoczków), to do tego graliśmy na strefy po przekątnej stołu. Przyznam, że samo mierzenie i gimnastyka z tym związana zajęła dłuższą chwilę.

A teraz napiszemy sobie kartkówkę z geometrii

Zwyciężam WIP i biorę zaczynanie, oczekując w rozpisce rywala Fiday’a. Oczywiście Kędzior nie zaskoczył i tym razem 😛 Pod względem bojowym bitwa była krwista i na rzecz USAriadny, ale pod względem misji nie było tak dobrze jak poprzednio. Grę zainicjowałem Desperadosami. Nie miałem jak wystawić rezerwy, a nie było lepszego miejsca niż lewa flanka. Obu niestety widział Djanbazan i jednego strącił z siodła. Drugi pocisk odbił się od motocyklu, zatem jeździec spokojnie przemknął. Do ataku weszła Grunt snajper. Perfekcyjnie odstrzeliła Djan’a. Maruder z HRL spróbował wyjąć Azraila z HMG stojącego nieopodal na tym samym budynku. Wymiana argumentów tym razem nie była korzystna, ale postanowiłem dograć tę potyczkę do końca i na dogged zaatakowałem ponownie wbijając ranę od ognia. Pani snajper domknęła ten fragment pola, celnie utrącając z amunicji szokowej Zhayedan’a oraz Azraila (którego na koniec gry reanimował doktor Haqqislamu).

Kędzior dla odmiany pomknął brawurowo Kasymem i najpierw wygrał walkę wręcz z moim drugim Desperados, po czym pobrał dokumenty od uprzednio rannego, już teraz inkasując 3 duże punkty (zadania jawne to właśnie dokumenty i walka wręcz). Po chwili wjechał w link Gruntów i najpierw rozważał położenie chaina, jednakże chciał dokończyć misję i postawił na zapasy. Tym razem nie „pykło”, gdyż jeźdźca Haqqislamu przywitało zgodnie stado wycelowanych weń pistoletów.

Ruszyłem linkiem do środka pola, bo… musiałem iść po misje. Zeskanowanie odległego budynku, przejście połowy przynajmniej trójką żołnierzy i wejście do strefy rozstawienia Haqqislamu to były moje karty. Im bardziej link oddalał się od pozycji wyjściowych, tym coraz śmielej poczynał sobie Hussein. Najpierw odstrzelić go chciał Grunt z HMG (przypadkowy przestrzał przez cały stół), ale ten osłonił się dymem. Potem to samo chciał uczynić Minuteman z HMG i znowu dym! Ofiarami Husseina padli obaj Maruderzy, aż w końcu sam porucznik, który nie zdołał się wybronić w walce wręcz. Po drodze Kędzior skasował kolejne 2 punkty na fladze, domknął drugie jawne zadanie. Pozostało mi zdobyć tyle, ile się uda.

Za punkt honoru obrałem sobie pozbyć się tego wrednego woja i jeszcze zarobić jakieś punkty. Hussein stał sobie pewnie na środku dachu, tymczasem trzymający się w cieniu Foxtrot wyłonił się z kamuflażu i serią z karabinu pomścił braci broni. Moi żołnierze dalej napierali, po drodze odstrzeliwując Ghazi’ego oraz Barida hakera. Mój Hardcase w końcówce próbował upolować z łuku przemykającą obok dronę medyka, która zdążyła kliknąć konsolę. Ostatecznie Kędzior zdobywa 12, ja 4 OP (za przekroczenie połowy i zeskanowanie budynku). Grę utrudniło mi nieco posiadanie dość sporej ilości amunicji szokowej, przez co nie było za bardzo kogo przeszukiwać 😀

Trzecia gra i Zielarz wraz z Imperial Secret Service. Wystawienie standardowe, ale wypadła strefa wyłączenia, co było dla mnie niekorzystne grając na trzech infiltratorach. Jawne karty to z mojej strony przewaga w punktach przy HVT, z jego strony dominacja w strefach kontroli konsol. Przegrywam rzut porucznika i rywal woli być drugi. W porządku, wezmę stronę i zacznę. Moje pozostałe misje to: klikać anteny, mieć przewagę w antenach (liczoną jako ilość żołnierzy przy nich stojąca na koniec gry) oraz zdobyć flagę Chin.

Grunci rozpoczynają marsz po konsole

Wejść w grę trzeba pewnie, po drugiej stronie widać dwóch Wu Mingów (w tym HRL), Zhanyinga z wyrzutnią pocisków razem z nimi w linku, dwójkę innych agentów w duo, jakichś Celestiali, Hsiena. Rywal miał jeszcze niespodziankę w termooptyce, o czym później 😉 Pierwszy wjeżdża Maruder z HRL i próbuje złapać Zhanyinga, taka to „balkonowa” wymiana ognia na dzień dobry. Pomimo lepszych zasięgów mój żołnierz dostaje w ARO krytyka, cudem ustając pozostałe dwa uderzenia od eksplodującej amunicji. Odpalam dogged i jadę dalej. W ponownej serii to ja jestem górą, po rywalu ani śladu. Mam ostatnie dwa rozkazy, mniejsza grupa. Schodzę z balkonu i atakuję zuchwale jednego z agentów, by obszar rażenia objął też drugiego. Właśnie ten drugi zostaje podpalony, pierwszy przetrwał. Z lewej flanki Grunt snajper przyszpila Wu Minga z HRL. Ten po oberwaniu rany pada za balustradę. Motory ruszają prawą flanką.

Hsien schodzi na moją prawą stronę i okazuje się być Kanrenem. Strzelba wypala i motocyklista ginie, zabierając ze sobą Chińczyka przy użyciu chaina. Wymiana była korzystna dla mnie, gdyż dzięki otwartej prawej flance zasuwam drugim zawadiaką już przez nikogo nie niepokojony. Dzięki szalonemu rajdowi przez płotki i wyrwy w murach objeżdżam flagowego Chińczyków (okazał być się nim być Mistrz Zakonny Rycerzy św. Jana [Szpitalnicy z Malty] – najpierw skojarzył mi się z rzymskim legionistą), po czym bezpiecznie kryję Desperadosa. Będzie miał jeszcze swoje pięć minut.

Nie fikniesz do Desperadosa!

Zielarzowi uciekają rozkazy. Wu Ming przy próbie ataku snajper ginie przy trzeciej wymianie. Celestial atakuje z mojej lewej flanki Foxtrota, który kliknął już jedną konsolę. Zwiadowca jest szybszy, jego jedyna pestka z karabinu okazuje się być w defensywie rozstrzygająca. W środku stołu cudem uchował się Wu Ming ze strzelbą. Grunt z HMG chce go wysłać do koszar, ale ten wywija się pięknym unikiem na 12 i skręca do budynku w sam narożnik. Kolejny Celestial (prawdopodobnie) wręcz nadziewa się na kontrę Minutemana z ciężkim karabinem. Pod anteny podciągam wszystko co mam, dołącza także mój porucznik. Desperados rusza na łowy i dostrzega przez ramię odkrytego Chińczyka na środku stołu, który ginie po strzale z biodra. Zielarz rzuca do walki Ninję, która utrąca w walce wręcz jednego z Gruntów. Tutaj mamy finał starcia.

Zdobywam 4 punkty za jawne konsole, kolejne 2 za kliknięcia (Foxtrot nie zawiódł, zdobył obie!) i jeszcze 2 za flagę, łącznie 8. Rywal zdobywa tylko 2, zatem 8-2 na zakończenie.

Z wynikiem 23 punktów (jeden bonusowo za malowane modele) plasuję się na piątym z dziesięciu miejsc 🙂 Gry były zróżnicowane, w dodatku po raz pierwszy poturlałem kostkami z Zielarzem, który premierowo pojawił się na pomorskim graniu i którego witamy na pokładzie 🙂 Dzięki wszystkim za fajnie spędzony czas!

Wyniki:

1. KR Haqqislamy na Grubasach 35 OP

2. Narrander Nomady na Koalach 31 OP

3. Banan PanOcką na TAGu 28 OP

4. StrangeJour JSA 26 OP

5. Ranger USAriadna 23 OP

6. Ghost MO 21 OP -2 bilansu

7. Ruczyn Tohaa 21 OP -7 bilansu

8. HanSolo Onyx 17 OP 0-12 bilansu

9. Zielarz ISS 17 OP -16 bilansu

10. EdelUr CA 9 OP

A na pozostałych stołach:

Opowieść o człowieku, który przyznał rację PanOceanii

Co za niespodziewane spotkanie! 😉

Na pierwszym planie snujący intrygi jegomość

Spisał: Ranger
Foto: Ranger/Kędzior
Reklamy

12 thoughts on “Relacja z turnieju YAMS (250 pkt) – 26.02.2017 Gdańsk

  1. Bananovitch pisze:

    Dziwny to był turniej, w którym trzy pierwsze miejsca zajęły listy ogólne. Czyli jednak można powalczyć, i to skutecznie, z sektorówkami 😉

    • Narrander pisze:

      4 pierwsze 😉 StrangeJour też grał ogólną, to tylko niedopatrzenie KRa 😛
      Inna sprawa, że wszyscy moi przeciwnicy grali na ogólnych, i wszyscy uplasowali się w tabeli po sąsiedzku ;P

      • Czyli wystarczy rzucić Ci wyzwanie i czekać na miejsce na podium z automatu? Hmm, no zastanowię się 😀

  2. KędzioR_vo pisze:

    Pewnie, że da się powalczyć Vaniliami przeciw Sektorom, to moje hobby na Mistrzostwach itp 😛
    Główna przewaga linków to ich świetna defensywna wartość, ale można się przegryźć. No i bronić też się da, czego dowodzą choćby moje dwie pierwsze niedzielne bitwy, gdy to przeciwnicy z linkami mieli inicjatywę.
    A w ogóle AzRa’il w naszej bitwie dostał jedną ranę z HRLki (wcześniej wrzucając Maraudera w Dogged), a padł po strzale zlinkowanego Grunta snajpera – wtedy dzieliłeś 3 strzały na Zhayedana snajpera i Azziego. Snajperzy nic sobie nie zrobili, a grubas niestety dostał raz i nie zdał arma na 8+.
    Grunt snajper ubił Zhayedana w kolejnym rozkazie, w ładnym pojedynku strzelców wyborowych – Twoje 3 kości na 14 przeważyły moją jedną na 15, bo w ogóle nie trafiłem 😉

    No i grubego na koniec gry uleczyłem, żeby duże twardziele przetrwały każdą z gier 😉

    PozdRawiam i dzięki za fajny opis 🙂

    • Opis poprawiłem, przy tylu grach i akcjach zawsze coś ucieknie 🙂 A strzelania w tej naszej grze nie zabrakło, zdecydowanie. Tutaj wyraźnie widać specyfikę YAMS. Mimo dotkliwych strat udaje się jakoś robić misje i w ostatecznym rozrachunku przeważyć grę na swoją korzyść. O YAMS 2.0 powstaje właśnie osobny tekst 🙂

  3. Zielarz pisze:

    Elo. Model flagowego to był Mistrz Zakonny Rycerzy św. Jana (Szpitalnicy z Malty), przywieziony z wycieczki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s