Operation Icestorm – otwarcie zestawu & pierwsze wrażenia

Icestorm - front

Zatem jest! Od dawna wyczekiwany przez środowisko starter dla dwóch graczy dotarł w końcu do Polski z egzotycznej Hiszpanii. Nie obyło się jednak bez przeszkód, a główną była…zawrotna popularność zestawu. CB Staff zakładał, że nakład zestawu wynosić będzie 5 tysięcy egzemplarzy. Rynek zweryfikował to założenie, a gracze okazali wydawcom spory kredyt zaufania, dokonując zakupu aż 8 tysięcy pudełek w przedpremierze! Nic zatem dziwnego, iż sklepy w których nabywaliśmy Icestorm mogły wyłącznie przepraszać i informować, że opóźnienie się zwiększa, a w zasadzie to nikt nic nie wie poza tym, że zamówione kopie pewnie wkrótce będą.

CB umiejętnie budowało napięcie wokół premiery swojego produktu, co jakiś czas podsycając ciekawość potencjalnych nabywców i serwując im kolejne zdawkowe wzmianki lub odkrywając grafiki związane z Icestorm. Gdy poznaliśmy finalnie spis zawartości, wielu ostrzyło sobie zęby na zestaw, będący także jedną z jaskółek zapowiadających spore zmiany w samej grze. Wkrótce bowiem wychodzi nowa edycja, nazwana roboczo N3. Opisywany tu produkt powoli oswaja nas z pewnymi nowinkami, ale jego część merytoryczna dedykowana jest raczej początkującym, którzy nie mają bladego pojęcia, o co w tej grze chodzi, a chcieliby po prostu pośmigać modelami po bitewnym stole.

Starter dotarł do mnie ze sklepu kojarzonego ze zjawiskiem atmosferycznym 😉 Decyzję o zakupie podjąłem dość późno i rzutem na taśmę załapałem się na wersję z CSU. Choć samo opakowanie ewidentnie przyjęło kilka pomniejszych ciosów w czasie podróży od nadawcy, szczęśliwie nie pozwoliło na szkody wewnątrz paczki. Zestaw dotarł zatem w stanie nienaruszonym.

P1090435

P1090438

Samo pudełko, choć przyjemnej i słusznej wagi, z zewnątrz jest opakowane cienkim kartonem, przedstawiającym główny obrazek, wizerunki żołnierzy i zdjęcie rozłożonej zawartości. Modele, jak i pozostała zawartość, są jednak solidnie chronione, a to dzięki grubej tekturze zastosowanej w części właściwej. Po otworzeniu naszym oczom ukazuje się widok dwóch pudełek, w których odnajdziemy miniatury poszczególnych frakcji: PanOceanii i Nomadów, po 7 w każdym z nich. Są one ostemplowane przez wydawcę odpowiednimi kolorami 🙂

P1090439

Ponadto 6 kostek zapakowanych w woreczek strunowy, papierowe makiety wraz z planszą i 64-stronicowa broszura zawierająca kilka linijek fluffu, podstawowy opis mechaniki Infinity, a także parametry jednostek. Znajdziemy również zestaw niezbędnych na początek znaczników. Wersja przedpremierowa zawiera model Corporate Security Unit, który nie pojawi się już jako osobny blister.

P1090441

Same modele wykonane są z niezwykłą precyzją. Rendery krążyły po sieci dobrą chwilę, a wszyscy byli ciekawi, jak rzeźby wyjdą w praktyce. Moim zdaniem prezentują się bardzo solidnie. Bardzo ucieszyła mnie postura ORC’a, Mobilnej Brygady czy Father Knighta. Ciężka piechota z krwi i kości, ewidentnie przewyższająca gabarytem i masą swoich liniowych kolegów. Ci z kolei wyglądają na lżejszych i nieprzepakowanych, co także się chwali. Czuć to, co lubi czuć każdy kolekcjoner metalowych miniatur, bez względu na swój ulubiony system – mamy do czynienia z naprawdę wysoką jakością. Jestem rad, że Corvus Belli nie poszło drogą zaserwowaną przez GW, a mianowicie drogą plastiku i żywicy. Oczywiście rozumiem sens istnienia tych materiałów na rynku, ale dopóki nie ma ich w Infinity, nie mam też rozterek z tym związanych 😉 Kiedyś wyraziłem swoje zdanie na pewnym forum i ciągle je podtrzymuję – uważam, że Nomadzi wyszli w tym rozdaniu „ładniej”, a usilna unifikacja oddziałów PanO postępuje. Może to kwestia czasu, aż się do niej w pełni przekonam?

P1090442

Podstawą PanOceanii są Fizylierzy, jak na liniową piechotę świetnie przeszkoleni ze strzelania. Sikh zapewnia możliwości desantu na teren wroga i potrafi wywołać niezłe zamieszanie (na przykład wylądował tam, gdzie nikt się go nie spodziewał). Nissa to moja ulubiona jednostka PanOceanii. Kombinacja umiejętności i uzbrojenia jest naprawdę mocna – wprawnie eliminuje wrogie kamuflaże, sama będąc przez takowy chroniona. ORC w ciężkim segmencie Niebieskich nie jest może wyborem topowym, ale to wciąż twardy gracz. Dobry pancerz i dwa punkty żywotności pozwoli na śmielszą niż zwykle wymianę ognia. W końcu Father Knight – ciekawa kombinacja zasad z pewnością ożywi grę, dodając jej większej dozy widowiskowości.

P1090440

Trzon Nomadów stanowią Alguacile. To odpowiednik frakcyjny Fizylierów. Słabiej strzelają, ale mają lepszy WIP. Spektr daje zastrzyk mobilności i termooptykę, która zwiększa jego przeżywalność i zapewnia nam element zaskoczenia. Grenzer to dobry snajper, mający oko na kamuflaże rywala. Mobilna Brygada to coś jak ORC dla PanO, choć grając misje nie widać jego przewagi, na przykład w postaci lekkiego miotacza ognia. Jako że Nomadzi mają niewielki dostęp do ciężkiej piechoty, wartość tej jednostki rośnie. W końcu Healerka – lekarz na polu bitwy? Pewnie się przyda, pytanie tylko czy starczy rozkazów dla wszystkich śmiałków 😉

P1090443

Cóż można powiedzieć o kostkach poza tym, że są – po trzy na stronę. Klasyczne K20 w kolorach frakcji (odpowiednio niebieski i czerwony). Zamiast pola „1” znajdziemy na każdej z nich sygnaturę PanO lub Nomadów. Pewnie dla części graczy są to niewiele znaczące niuanse, ale na pewno też wielu ucieszy się z możliwości kulania kostkami przypasowanymi do swojej ulubionej armii 🙂 Oglądając film demo z udziałem Killiana i Carlosa na 300 punktów zdecydowanie lepiej sprawowały się te czerwone. Ale może nie będzie to regułą na każdym stole 😉

P1090445

Słówko o makietach i planszy. Nadruki są takie, jak widać na zdjęciach od wydawcy, czyli całkiem spoko. Większe obiekty pasują rozmiarem do… pudełek po starterach. W zestawie macie już takie dwa i po kolejnych zakupach będziecie mogli je spokojnie ustabilizować. Tak więc cztery „budynki” i kolejne sześć kontenerów wespół z „matą” stanowią wasze zaplecze makietowe na start, ale jeśli gra przypadnie wam do gustu i zechcecie wyjść poza obręb Lodowego Sztormu, z pewnością czeka was jeszcze mniejsza lub większa inwestycja na tym polu.

P1090446

W końcu „mata”, a w zasadzie podkładka pod modele i budynki. Dla mnie to jeden ze słabszych elementów zestawu, choć jak najbardziej potrzebny i mile widziany. Oczywiście, ten zadrukowany kawał papieru w początkowej fazie zabawy ułatwi nowicjuszom zabawę i stanowić będzie wystarczającą izolację od dywanu, zakreślając też granice w obrębie których toczy się gra. Sam z pewnością też będę na niej śmigał, ale… pozostał pewien niedosyt. Oczekiwania graczy były ciut większe i pamiętam widoczne tu i ówdzie w sieci rozczarowanie, że to jednak na papierze, co wiąże się także z rozprostowaniem planszy. Ale nie dajmy się zwariować – zestaw nie kosztuje 4 stów, by i to można było doń zmieścić. Pamiętajmy, że „mata” ma gabaryt 24×32 cale, a sugerowany przez wydawcę stół powinien mieć 48×48. Nie stoi to na przeszkodzie w graniu w Icestorm’a, ale popatrz na koniec poprzedniego akapitu o makietach.

P1090449

Znaczniki także nie zostały przez wydawcę specjalnie dopieszczone. Nie spodziewałem się wyrobu na miarę MAS, ale papier z którego są wykonane nie pozostawia złudzeń w kwestii jego wytrzymałości. Nie zdążyłem jeszcze na dobre otworzyć Icestorm’a, a miarka już w połowie wystawała z ramki. Polecam zatem wzmocnienie swoich żetonów, na przykład poprzez podklejenie ich grubszym papierem i jest z głowy. Ale poza tym to miły gest ze strony CB, iż dorzucił ten arkusz do środka, a nowicjusze nie będą zmuszeni do drukowania tego we własnym zakresie. Wielu z nas zapewne pamięta ten niedostatek: pożyczę Ci dwa żetony kamuflażu, a Ty mi dwa inne, bo nie wziąłem/nie wydrukowałem/nie mam/nie potrzebowałem aż do teraz 😉 Dostajemy 14 żetonów rozkazów regularnych, 10 nieregularnych, znaczniki ran, rozkazu dowódcy, CSU, termooptycznego kamuflażu dla Spektra oraz wzornik dymu, będący też pomocą do lądowania dla Sikha. Uwaga dla graczy, którzy zaczęli przed wydaniem dodatku: „placek” ma inne strzałki niż te, które znaliście do tej pory, więc konieczne będzie sprawienie sobie właściwego – tutaj jest oczywiście aktualny. Pewną nowością jest żeton sylwetki w rozmiarze 2, a więc dla zwykłej piechoty. Od teraz odpadają dylematy, czy nasza miniatura tańczy, kuca, macha rękoma czy nogami, w międzyczasie robiąc salto i trzymając karabin 5 cm poza podstawką. W razie wątpliwości związanych z tym, czy nasz żołnierz widzi model rywala czy nie, podstawiamy wzornik i sprawa jest jasna.

P1090450

P1090451

Pozostaje 64-stronicowa broszura, po 32 strony w języku angielskim i hiszpańskim. Na samym początku, pomijając spis treści, znajdujemy krótką opowiastkę, w której to ekipie Nomadów nakreślane są cele ich wyprawy. Misje są rozpisane wręcz idealnie: każda kolejna wprowadza drobnymi krokami nowe elementy i możliwości, z jakich możemy korzystać w grze. Zaczynamy od nauki ruchu i mechaniki strzelania, by przejść do zasad dowódcy, kamuflażu, skoczka czy infiltracji, jednocześnie oswajając się z ARO i tym, że gramy cały czas, nie tylko w swojej turze. Miniatury, choć w profilach armijnych wyposażone w szersze spektrum możliwości, tutaj korzystają z nich w podstawowym zakresie. Mobilna Brygada bez miotacza ognia, Healerka bez nanopulsera et cetera. Na łamach tegoż dodatku znajdziemy także proponowane rozbudowanie każdej z armii do 300 punktów czy opisy jednostek.

Podsumowanie: moim zdaniem zestaw jest zdecydowanie wart swojej ceny. Zawartość pozwala nam rozegrać 5 gotowych misji, a gdy już poznamy tajniki Infinity, to w sferze następnych scenariuszów ogranicza nas wyłącznie wyobraźnia. Modele są odpicowane, pełne detali. Dobór jednostek jest nieprzypadkowy i w zasadzie znany z poprzednich odsłon starterowych: liniowa piechota jako baza, ktoś ze średniej/ciężkiej kategorii i element zaskoczenia: skoczek lub zwiadowca. W ogromnym uproszczeniu Niebiescy opierają się bardziej na sile ognia i przeszkoleniu bojowym, Nomadzi muszą nieco bardziej kombinować i szukać sztuczek.

Konkretne miniatury zapewniają też bazę do armii sektorowych: sami Fizylierzy do NeoTerry, a wespół z Knight’em do Military Orders, per analogiam Alguacile i Mobilna Brygada do Corregidoru. Warto zaznaczyć także Spektra i Grenzera do Tunguski, która swoją armię także kiedyś dostanie. Pozostałe jednostki pochodzą z innych planet/platform.

Czy zestaw będzie przydatny dla graczy z nieco dłuższym stażem? To zależy. Jeśli chcecie tylko modele, to CB ma w planach wypuścić je w stosownych starterach, jednakże bez Father Knight’a i Healerki, o CSU nie wspominając – dostępna była tylko w przedsprzedaży. Bez modeli limitowanych, ale też za stosownie niższą zapłatę dostaniecie to, czego potrzebujecie. Makiety i plansza także są już do dostania jako osobny zestaw. Operation Icestorm to niezła okazja do uzupełnienia swoich kolekcji. Nowi Fizylierzy czy Alguacile są zupełnie różni od poprzedników.

Tak więc: jeśli planujesz start w Infinity, to Icestorm z lekkością wprowadzi Cię do wykreowanego przez Corvus Belli świata. Wydawcy nie zawiedli, prezentując graczom kompletny zestaw dla dwóch osób. Do wyboru PanOceania albo Nomadzi. Na kogo postawisz?

Zdjęcia zestawu: Ranger
Ilustracja Icestorm (banner): Data-Sphere.net (po stosownej przeróbce)
Zdjęcie z pakowania: Instagram.com (profil: infinitythegame)
Reklamy

2 thoughts on “Operation Icestorm – otwarcie zestawu & pierwsze wrażenia

  1. Metalslave pisze:

    Wrzucę komentarz, a co.
    1) Miałem okazje grać na budynkach z OI podczas DMP w Łodzi i na turnieju w 3m. Moim zdaniem są słabe. Nie chodzi nawet o to, że kartony są mało stabilne i łatwo przesuwają się na stole, ale bardziej o to że wyglądają na mocno niedopracowane i niesolidne. W dodatku złożone budynki wydają się lekko zaokrąglone, tak jakby nie do końca wszystko pasowało. Ogólne wrażenie słabe
    2) W zasadzie cała wkładka do zestawu wygląda przeciętnie – Wydrukowana mata za mała, markery kiepskiej jakości, miarka jest niepotrzebna bo i tak trzeba kupić dłuższą, nawet do podstawowych gier.

    W zasadzie jedyny powód dla którego warto to kupić chęć posiadania limitowanych modeli. Dobre jest to, że wartość modeli w zestawie pokrywa koszt zestawu i „wszystkie” dodatki są za free, mimo wszystko uważam że można było rozwiązać to nieco sensowniej.

  2. Red_Rogue pisze:

    Popieram przedmówcę – zestaw warto kupić tylko dla modeli, cena zestawu biorąc pod uwagę same modele jest bardzo dobra, kostki to miły dodatek… a reszta to po prostu kolorowa makulatura.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s