Starter: Merovingia

MerovingiaTekst został przeredagowany pod kątem edycji N3

W pudełku dostajemy sześć modeli trzymających fason, do którego Corvus Belli zdążył nas przyzwyczaić. Znajdziemy tu aż piątkę lekkiej piechoty (w tym skoczek) i tylko jednego zawodnika wagi ciężkiej. Czy zestaw „da radę”, czy też na usta ciśnie się popularne „jak żyć?” mając pod ręką francuskich bawidamków? Rzućmy okiem!

Ariadna, Merovingian Rapid Response Force: armia sektorowa ~ 100 punktów (z szansą na podbicie około 10-12 bez naruszania WYSIWIG).

metro

Metro. Straż Obywatelska stanowi trzon startera i jeśli wierzyć wydawcom nie bierze ona udziału w walkach poza granicami Merovingii. Co potrafią? Na pierwszy rzut oka niezbyt wiele. W porównaniu chociażby z Kazakami z listy ogólnej Metro kosztują punkt mniej, ale ta niewielka różnica odbija się czkawką na zdolności bojowej – mają niższy o 1 punkt zdolności strzeleckich oraz WIP (siła woli/spostrzegawczość). Z drugiej strony Kaledońscy Ochotnicy od Szkotów mają takie same parametry w tej samej cenie punktowej. Na otarcie łez przed grą wybierasz, na jakim rodzaju trudnego terenu nie dostają kar za ruch.

Starter pozwala na link w formacji trzyosobowej, znowu w skrócie – w Twojej turze z profitów korzysta link leader, w turze przeciwnika wszyscy żołnierze w linku, a tym profitem jest dodatkowy strzał z broni palnej.

Za lekką dopłatą punktową możemy wystawić strażników w limitowanym kamuflażu na połowie stołu przeciwnika, zarówno w wersji Rifle (mamy tu dwóch), jak i z Light Grenade Launcher (mamy jednego). Wykupując zdolność musimy z niej skorzystać i zaryzykować wystawienie w strefie rywala. Jeśli się to nie powiedzie, to wystawiamy Metro w swojej strefie i traci on ukrycie. Plus rzecz kolekcjonerska – kupując starter i chcąc skompletować wszystkie wzory, niestety czeka nas dubel – miły starszy pan z D.E.P. jest w zestawie z panem znanym z tego startera.

zuave

Regiment Żuawów został reaktywowany na kanwie kolejnych, rozlicznych walk o przetrwanie w ariadniańskim kotle. To w pewien sposób spadkobiercy tradycji legendarnego, XIX-wiecznego oddziału. Żuawa możemy wystawić do połowy stołu jako quasi-zwiadowcę, co dobrze współgra z jego osprzętem. Poza zwykłą strzelbą dźwiga jednostrzałowego D.E.P.-a, czyli rurę pcv nabitą pociskiem artyleryjskim. Pocisk jest w stanie skopać konia, ale bonus do trafienia dostaniemy na krótkim zasięgu. Gdy Żuaw zakradnie się blisko przeciwnika, to dobywa z kabury pistoletu szturmowego, a czterema pociskami to już nawet Stępień w denkach od jabcoka powinien coś trafić. Jak oberwie (i przeżyje), to nie musi rzucać „testu na jaja”, by skryć się przed kolejnymi strzałami. Jako jednostka w tym zestawie jest uniwersalny, choć nie trenował kulturystyki – 10 PH to najniższy wynik w całej frakcji. Za symboliczny punkcik możemy uczynić zeń obserwatora.

para

Para-Commando uzbrojony w Heavy Machine Gun, czyli kawał soczystej giwery z najwyższej półki. Nasz skoczek już przed bitwą określa, z której strony rozpocznie czystki, ale gdy wejdzie na stół, to mamy swego rodzaju Johna Rambo z ważącym tonę karabinem i taśmową amunicją obwiązaną wokół pasa i bioder. Co ważne, naszego komandosa chroni mimetyzm, co w jego położeniu zwiększa szansę na uniknięcie kulki. Pewny punkt startera, choć zmiany w HMG odbierają mu bonus do trafienia na najkrótszym zasięgu. Na ogólnej liście konkurencją, choć stosownie droższą i lepiej wyszkoloną pozostaje skoczek Kazaków.

moblot

Na koniec parę słów o Moblocie. Ten bądź co bądź sympatyczny ciężki piechociarz ma dość wszechstronne zastosowanie. Do wyboru są profile m.in. z mimetyzmem (prosty kamuflaż) lub infiltracją jako wsparcie dla czającego się gdzieś w głębi pola Żuawa. Statystyki – przyzwoite 13 BS i po zmianach N3 obniżone PH do 12. To wciąż niezły wynik, ale Moblot nadrabia na innych polach. Przede wszystkim w armii sektorowej można skonstruować pełny link, a jednostka bardzo potaniała w punktach! Ponadto z nowości: możemy rekrutować na przykład inżyniera czy profil ze strzelbą abordażową i panzerfaustem. Choć to ciągle piechota z jednym punktem żywotności, to N3 najprawdopodobniej przysłuży się jej i sprawi, że Moblot będzie częściej wybierany przez graczy.

Podsumowanie: W moim odczuciu zestaw jako całość współgra ze sobą. Metro są po prostu zwykłymi liniowymi żołnierzami: mają strzelać (jeśli muszą), dawać rozkazy, a umieranie za swoją frakcję niech zostawią jednostkom wroga. Moblot może na siebie przyjąć trochę więcej ognia, ale także w granicy zdrowego rozsądku – pomimo ciała okutego blachą i niezłego strzeleckiego skilla wciąż ma jeden punkt żywotności i jest dość „miękki”. W krótkim zasięgu braki nadrabia Żuaw. Skoczek z HMG potrafi przeważyć szalę zwycięstwa, a niesie w łapach argument, którego przeciwnik nie powinien zlekceważyć.

Mój punkt widzenia: Starter Merovingii to dobry początek dla francuskiej frakcji. Jeśli jednak nie jesteście ukierunkowani co do kształtu armii i wolicie listę ogólną, to sugerowałbym zgarnięcie ogólnego startera, który został przeze mnie wcześniej zrecenzowany. A jeśli już i tak zdecydowaliście się na to pudełko, to nic nie stoi na przeszkodzie łączyć je z listą ogólną z jednym zastrzeżeniem – wejdzie na nią tylko dwóch Metro.

Wartość kolekcjonerska: Moblot z tego zestawu jest niedostępny w innych opakowaniach.

Ranger
Artykuł pierwotnie pojawił się na łamach zaprzyjaźnionego bloga - FireAnt.
Powyższa wersja została przeredagowana względem oryginału do edycji N3.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s